A A A

Odpowiadamy na pytania

 

 

 

Uwaga: Na niektóre pytania odpowiadam dopiero po kilku tygodniach. Nie zawsze mam czas, by szybko zareagować. Wiele osób potrzebuje jednak natychmiastowej odpowiedzi. Znalazłem rozwiązanie: proszę przelać w takim wypadku  na moje konto 20.00 zł.  i napisać lub zadzwonić. W wypadkach wymagajacych błyskawiczenj odpowiedzi proszę o telefon. Patrz: Kontakt

 

4.09. 2010. Elżbieta: (a propos pytania z 27.08.2010) Szanowny Panie! Jakoś temat "należytego szacunku dla jubilatki" nie daje mi spokoju, bo konkretnie w tym aspekcie chyba jednak nie ma Pan racji. Jedna z młodych kobiet wraz z mężem i maleńkim synkiem przyjechała z całym "oporządzeniem" potrzebnym maleństwu, aby prawnuka przedstawić prababci: młodzi zabrali ze sobą nawet kojec!
Dwie młode dziewczyny przyjechały aż z Niemiec. Chciałam po prostu dodać, że z pewnością wszystkie te młode panie okazały Jubilatce szacunek poprzez podjęty wyjątkowy trud, aby Ją uradować. Nawet pozwolę sobie zauważyć, że bez porównania większy od naszego - córek ubranych w suknie
Dzielę się tą refleksją, bowiem świadczy ona także o wyższości etyki nad konwenansem. Czy podzieli Pan moje poglądy?

 

Fakt, że te Panie włożyły wielki trud w to, by przybyć na uroczystość świadczy oczywiście o ich szacunku i przywiązaniu do jubilatki. Nie zmienia to jednak faktu, ze nie potwierdzał tego ich strój. Pewnie było tak, że nie pomyślały o tym, nie skojarzyły. Można by jednak sprawdzić jak ubierają się na inne uroczystości i zapytać się czy nie było tu jakiegoś choćby śladu zlekceważenia poprzez choćby wytłumaczenie: to było takie trudne, albo „w tym wypadku to nie było takie ważne. Ubiór jest jednym z podstawowych sposobów i elementów okazania szacunku drugiemu człowiekowi.

 

3.09.2010 Łukasz K.: Uprzejmie proszę o odpowiedź na pytanie, czy zgodnie z zasadami savoir vivre w codziennym męskim stroju biznesowym (mam na myśli garnitur) dozwolone jest noszenie białego, bawełnianego podkoszulka. Jeżeli tak, to czy bardziej stosowny jest podkoszulek na ramiączkach, czy z krótkim rękawkiem, wykrojony w tzw. serek? I wreszcie czy stosowne są kompozycje, w których biały podkoszulek prześwituje poprzez białą koszulę (to jest chyba lepsze niż prześwitujące ciało?), czy należy zaopatrywać się jedynie w koszule z grubego, nieprześwitującego materiału? Czy savoir vivre drobiazgowo reguluje powyższe zasady ubioru i czy odstępstwa od nich są ciężkim grzechem?

 

Wielu autorów podkreśla bardzo mocno, że nie jest eleganckie, gdy widać podkoszulek przez koszule. Doradzają, by na uroczyste okazje nie zakładać w ogóle podkoszulka.

 

2.09.2010. Maciej W.: Szanowny Panie Doktorze, przede wszystkim dziękuję za Pańską pracę włożoną w tworzenie strony. Zapoznałem się z większością materiałów i zapoznaję się dalej uważając je, za bardzo cenne wskazówki dotyczące codziennego życia na naprawdę wysokim poziomie.
Podczas lektury narzuciło mi się kilka pytań, na które odpowiedzi niestety nie znalazłem, dlatego chciałem prosić Pana o radę tą drogą. Oczywiście jest możliwe, że pominąłem nieświadomie lub nie dotarłem do niektórych kwestii podczas czytania. Jeśli tak się stało, z góry przepraszam. Oto moje pytania i wątpliwości:
Przy lekturze książki o przedwojennych oficerach Wojska Polskiego, spotkałem się z opinią, że nie całuje się kobiety w rękę przy pierwszym spotkaniu (zapoznaniu). Czy to prawda? Jeśli tak, to czy ma to jakiś - oprócz tradycji - sens?
Przeglądnąłem dział dotyczący palenia tytoniu. Rozumiem, że wszystko czego używamy, powinno być jak najwyższej jakości. Jednak niewiele napisał pan o paleniu fajki. Tytoń fajkowy jest sprzedawany albo w papierowych opakowaniach (podobnie jak ten papierosowy - do skrętów), albo w równie zgrzebnych metalowych puszkach. Jak elegancki mężczyzna powinien nosić przy sobie fajkę oraz tytoń? Nie spotkałem się z żadnymi akcesoriami przeznaczonymi do noszenia tytoniu (bo do przetrzymywania - owszem). Nie można raczej użyć w tym celu zwykłej papierośnicy. Jak to w takim razie było rozwiązywane przed wojną, gdy fajczarstwo było dużo popularniejsze niż dziś? No i jak noszono samą fajkę? Bo chyba nie wrzuconą luzem do kieszeni marynarki?
Rozumiem, że buty inne niż czarne i brązowe, mężczyzna może nosić jedynie do stroju weekendowego. Mogą to być chyba buty białe? Jakie w takim wypadku możemy założyć do nich skarpety? Czy też białe? Wiem, że powinny pasować do butów lub spodni, ale białe skarpety kojarzą mi się raczej z biegaczami, niż z elegancko ubranym mężczyzną.
Nie natknąłem się nigdzie na Pańskiej stronie na choćby jedną wzmiankę o bardzo popularnym stroju jakim są dżinsy. Czy powinienem je zatem traktować jako ubranie roboczo-wyczynowe? Czy mogą znaleźć swoje miejsce na przykład w luźnym zestawie weekendowym?
Ostatnie moje pytanie jest może odrobinę naiwne, ale ciekawy jestem jak ustosunkowuje się do takiego problemu sztuka savoir-vivre. Pisał Pan, że nie należy niczego wkładać do zewnętrznych kieszeni marynarki, gdyż wygląda się wtedy głupio. Całkowicie się z tym zgadzam. Niestety, równie głupio wygląda się mając wypchane kieszenie spodni. Faktem jest, że rzeczy do noszenia jest bardzo dużo: portfel (nieraz dość okazały), klucze w futerale, telefon, wizytownik, pióro w futerale, w przypadku palaczy papierosy lub fajka, tytoń lub tabakiera, zapalniczka, chusteczki.
W przypadku, gdy lewą kieszeń spodni mamy zarezerwowaną na chustkę, a lewą wewnętrzną kieszeń marynarki na chustkę dla pani, miejsc gdzie te wszystkie drobiazgi można poutykać nie zostaje już tak dużo. A dziesięć rzeczy w kieszeni spodni wygląda - jak już wspomniałem - nie najlepiej. Jak powinien sobie z tym poradzić mężczyzna? Kobiety mają torebki - a my?

 

Opinia, że nie całuje się kobiety w rękę przy pierwszym spotkaniu (zapoznaniu) nie ma nic wspólnego z savoir vivre. Całowanie w rękę nie jest typem spoufalenia, ale sposobem wyrażenia szacunku. Stąd savoir vivre podpowiada, by nie całować wszystkich kobiet w rękę, ale tylko –kobiety starsze, matrony, kobiety-VIP-y lub wszystkie inne, które ze względu na coś chce się w szczególny sposób uszanować.

Nie potrafię odpowiedzieć w tej chwili na Pana pytania dotyczące sposobu noszenia fajki i tytoniu do niej. To ciekawe zagadnienie. Może odpowie jakiś fajczarz. Nasuwa się jednak niejako samo przez się, że tytoń nosi się w ozdobnym woreczku i ze fajki (i reszt) nie nosi się kieszeni. (ale np. w teczce. Jest zasada pustych kiszeni (żeby ich nie wypychać, żeby sylwetka mężczyzny była jak najładniejsza)

Skarpety musza być zawsze pod kolor butów lub spodni. Wszyscy jednak autorzy podręczników savoir vivre odnoszą się krytycznie do białych skarpet.

Mężczyźni chowają te rzeczy do teczki, a gdy udają się z wizytą do torebki kobiety im towarzyszącej. Tak piszą podręczniki.

 

 

 

27.08.2010. Elżbieta: Zaproszeni byliśmy na 80-te urodziny mojej mamy. Byliśmy w "oberży" - restauracji w klimacie wiejskiej chaty pośród zieleni. Imprezę zorganizowali goście, czyli my. Zastanawialiśmy się, jaki strój będzie stosowny na tę uroczystość. W konsekwencji ustaliliśmy, że "nie jak na wesela, ale jak na poprawiny". W sumie okazało się, że jubilatka i jej dwie córki były w sukniach, a kilka dziewczyn z pokolenia dwudziesto-trzydziestolatek w spódnicach i bluzkach: dla mnie to jak do pracy albo na zakupy do miasta, ale mogę się mylić. Mam już 57 lat, więc może faktycznie jestem staromodna. Proszę o opinię.

 

Problem nie jest wcale taki prosty. Na taką okazję należy się tak ubrać, by zamanifestować swój szacunek dla jubilatki i by nasz ubiór pasował do wnętrz, krajobraz i ubioru innych osób. Trudno wiec bardzo odpowiedzieć w tym wypadku na pytanie – jak się ubrać? Jest jednak jedna ogólnoświatowa, prosta recepta, by rozwiązać ten problem, recepta, którą podaje wiele podręczników savoir vivre. Należy zwrócić się do organizatorów przyjęcia – samej jubilatki i najbliższych jej osób albo z pytaniem: „Jak należy się ubrać?” albo z pytaniem „jak ubierze się jubilatka?”. Najlepiej, w tym wypadku, naśladować jubilatkę w ubiorze dbając jednocześnie o to, by nie przewyższyć jej w odświętności i okazałości stroju.

Tak więc te panie postąpiły niewłaściwie, ja bym powiedział, ze niegrzecznie i, jednak, bez należytego szacunku dla jubilatki.

 

26.08.2010. Irena B.: W tekście dotyczącym zachowania w sklepie napisał Pan, że omijanie kolejki po koszyk i wchodzenie do sklepu bez koszyka to cwaniactwo będące domeną osób aspołecznych i egocentrycznych. Zupełnie się z Panem w tej sprawie nie zgadzam! W wielu sklepach nie ma obowiązku brania koszyka na wejściu więc nie rozumiem dlaczego ktoś, kto chce na przykład kupić jedną rzecz, czy nawet kilka małych, miałby czekać aż ostatnia osoba, która ustawiła się w kolejce przed nim, weźmie koszyk i wejść za nią bez koszyka. Koszyk nie jest obowiązkiem a dodatkowym przedmiotem mającym podnieść komfort robienia zakupów. Równie dobrze można powiedzieć, że osoby wchodzące na plażę i nie wypożyczające leżaka, tym samym omijające kolejkę po leżak są aspołeczne! Proszę o wyjaśnienie tej sprawy.


Po pierwsze, gdy ludzie czekają na koszyki (przyszli przed Panią). Pani omijając kolejkę powoduje tym samym, ze oni nie tylko wystoją się w tej kolejne, ale jeszcze w wydłużonej kolejce do kasy. Bo w niej będzie już stać Pani i inni, którzy weszli bez koszyków.

Po drugie, czy zastanawiała się Pani dlaczego ludzie stoją po koszyki. Pierwsza odpowiedź jest prosta: bo jest za mało koszyków w stosunku do ;liczny ludzi. Drugie pytanie: dlaczego jest za mało? Bo nie Może być ich więcej. Sklep nie daje większej liczby koszyków, bo ta liczba, która jest odpowiada liczbie ludzi, którzy mogą wygodnie przemieszczać się po sklepie. Jeżeli będzie więcej ludzi niż koszyków zrobi się taki tłok, że ludzie nie będą mogli sprawnie robić zakupów., Wyobraźmy sobie taką sytuację. Wchodzi do sklepu 40 osób, bo tyle jest koszyków i wchodzi do niego 60 osób bez koszyków każdy po jeden drobiazg. Koszmar. Wchodząc do sklepu, w którym obowiązują koszyki, bez koszyka łamie Pani jego wewnętrzny racjonalny regulamin i naraża wiele osób na niewygody. Z punktu widzenia savoir vivre jest to niewłaściwe.

 

25.08.2010: Ola: A ja tymczasem mam pytanie z peryferii savoir vivre'u. Samochód prowadził mój syn, który położył "ciasto na drogę" nie w tym miejscu, w którym życzyłaby je sobie widzieć jego dziewczyna - prawie żona: mieszkają ze sobą od dwóch lat.  Bardzo ją to zdenerwowało i wręcz
nawrzeszczała na syna, że przysmak nie będzie nadawał się do jedzenia. Kiedy na usilne prośby dała synowi kawałek owego ciasta, okazało się, że jest niezgniecione. Krzyczała więc zupełnie bez powodu: na zapas. Nie podobało mi się to: przede wszystkim dlatego, że zdarza jej się od czasu do czasu takie zachowanie - chociaż z reguły jest bardzo wartościową osobą, obowiązkową, ambitną, serdeczną. Zepsuła mi humor na cały dzień. Na imprezie, kiedy za stołem rozmowa zeszła na temat żon i narzeczonych, powiedziałam, że nasza Ewa to karze syna nawet w przewidywaniu nagannego zachowania. Miała to być taka drobna złośliwość: że dotyczyła zdarzenia z podróży wiedziałyśmy tylko my dwie. W innym momencie z kolei Ewa powiedziała, że syn dał jej 2000zł, aby
uzupełniła czesne, a za godzinę-dwie, że musi sama gospodarować swoimi pieniędzmi. Pozwoliłam sobie zauważyć, że te jej "pieniężne" opowiadanie nie jest spójne.
Teraz z kolei mnie dostało się od szwagra, który z tego wszystkiego zrozumiał tylko, że "czepiam się" Ewuni. Usłyszałam, jaką okropną jestem teściową - nie było to miłe. W zaciszu swojego pokoju nawet się popłakałam. W drodze powrotnej do domu poprosiłam, aby Ewa już nigdy nie krzyczała na syna w mojej obecności, bo oni pogodzą się za godzinę, a ja będę przeżywać! Właściwie to taki krzyk wydaje mi się bardzo poniżający. I cóż powie Pan na tę sytuację?
Czy jako potencjalna teściowa zachowałam się aż tak fatalnie?
Z reakcji szwagra odczytałam, że chyba teściowe to z zasady nie powinny w ogóle zabierać głosu: dobrze, żeby nic nie czuły, a najlepiej gdyby nie istniały. Będę wdzięczna za Pańską opinię o opisanym ciągu zdarzeń.

 

Nie jestem do końca w stanie ocenić przytoczonych przez Panią wypowiedzi. Wszystko zależy jakim to było dokonane tonem i przy jakiej mimice i gestykulacji. To samo powiedziane serdecznie czy z uśmiechem ma inna wagę niż powiedziane ze złą miną i tonem np. obraźliwym. „Synowa” wyraźnie nie potrafi jeszcze panować nad swoimi emocjami i reakcjami i jest popędliwa. Wszystko będzie dobrze jeśli zdaje sobie sprawę z tego, ze jej zachowania są jednak jakoś niewłaściwe i powinna za nie jakoś przepraszać i starać się żeby się nie pojawiały albo pojawiały jak najrzadziej. Oczywiście powinna sobie też zdać sprawę z tego, że „męża” można karcić, ale nie przy świadkach (to jest jedna z podstawowych zasad dobrego tonu). Pani jako „teściowa” jest najbliższą rodzina i ma pani prawo wtrącać się w sprawy młodych byle to było dokonane w sposób miły i nie w tonie rozkazującym. Savoir vivre podpowiada, że szczególnie w stosunkach rodzinnych trzeba wciąż ćwiczyć się w cnotach wielkoduszności, wspaniałomyślności, wyrozumiałości i unikać jak ognia wszystkiego tego, co może sprawić drugiemu jakąkolwiek przykrość.

 

 

1.08.2010.Wojciech S.: Często wychodzę do pracy wcześnie rano gdy jest w miarę chłodno, a gdy wracam jest na tyle gorąco, że muszę zdjąć wierzchnie okrycie. Czy jeśli okryciem tym jest lekki sweter dopuszczalne jest zawieszenie go na ramionach i lekkie przewiązanie rękawów z przodu?



W stroju oficjalnym sweter w ogóle nie występuje. Jego rolę spełniać może wełniana kamizelka plus, ewentualnie, płaszcz. W stroju nieoficjalnym opisany przez Pana sposób jest dopuszczalny.

 

 

30.07.2010. Marcin F.: Mieszkam w bloku i co jakiś czas spotykam sąsiadki (dziewczyny: jedna 2 lata starsza, druga 1 rok młodsza). Głupio mi jak spotykam je i nic nie mówię, bo co mam mówić??? Nie jestem z nimi na ty, a przecież nie powiem „dzień dobry”. Głupio tak kogoś mijać jak go się „zna” ale nic sie do niego nie mówi...

Czy do osób w moim wieku, ale z którymi nie jestem na Ty mogę mówić Pan/ Pani? Może to wyglądać trochę komicznie w moim wieku, ale mnie się podoba, a po drugie jak nie jestem na Ty to jak się inaczej zwracać?

Gdy idę na korepetycje to tam spotykam córkę pani starszą ode mnie o rok, znam ją tylko z widzenia i nie jestem na Ty. Jak ją przywitać?

 

Dlaczego Pan ma nie mówić „dzień dobry”. Właśnie w ten sposób się Pan z nimi wita. Oczywiście może Pan mówić do osób w Pana wieku „Pan”/”Pani”. Gdy któraś z tych osób się zdziwi może Pan powiedzieć z uśmiechem: „przecież nie przeszliśmy na ty”. W tym momencie dojdzie zapewne do przejścia na ty (druga strona to zaproponuje). Córkę korepetytorki może Pan witać zwykłym „dzień dobry”.

 

 

29.07.2010. Ewa Z.: Mieszkam w bloku wielorodzinnym, do „klatki” wprowadziła się jakiś czas temu moja koleżanka (30 lat). Ona uważa, że sąsiad (25 lat) powinien pierwszy powiedzieć „Dzień dobry” (z racji młodszego wieku oraz tego, że jest mężczyzną). On sądzi odwrotnie, że to ona powinna pierwsza się ukłonić ze względu na krótszy staż mieszkania w naszym bloku. Kto ma rację?

Proszę o rozwiązanie jeszcze jednej wątpliwości: co byłoby w sytuacji gdyby mężczyzna był od niej dużo starszy (załóżmy o 20 lat), kto powinien pierwszy się ukłonić?

 

Zasada powitania poprzez ukłon czy powiedzenie dzień dobry, gdy obie osoby są w ruchu (niezależnie od tego, gdzie ten ruch się odbywa: czy na klatce schodowej, czy na korytarzu w instytucji, uczelni czy szkole, czy na ulicy, może być bardzo prosta (niektórzy specjaliści ją doradzają): pierwsza wita się ta osoba, która pierwsza zobaczy druga osobę. Zasada podstawowa brzmi: nigdy za Malo grzeczności – jak więc tylko kogoś zauważymy to nie patrząc na status, pleć, wiek tej osoby od razu ją pozdrawiamy. Jeśli zaś chcemy się ściśle trzymać etykiety, to trzymamy sie zasad, które podaje np. jeden z największych polskich znawców savoir vivre, nieżyjący już, Edward Pietkiewicz w swojej książce „Savoir vivre dla każdego” (Warszawa 1997): „A wiec mężczyzna kłania się kobiecie, młodszy starszemu, pracownik przełożonemu, idący stojącemu, wchodzący obecnym, jadący samochodem pieszemu, pojedyncza osoba grupie, idący schodami w3 górę schodzącemu w dół, idący szybciej idącemu wolniej (str.78-79);

Ten sam Edward Pietkiewicz przyznaje zresztą (str. 78), że można przyjąć, że pierwsza wita się osoba lepiej wychowana lub niezależnie od tego jakie to są osoby witają się równocześnie (a więc wtedy gdy się zobaczą).

 

 

20.06. 2010. Ewa S.: Jestem matką Panny Młodej. Przyjęcie weselne (uroczysty obiad) rozpocznie sie dość wcześnie, bo o godz. 12 i zakończy ca 16:30. Uprzejmie proszę o pomoc w przekonaniu młodych, że alkohol nie powinien stać na stole a być serwowany przez kelnerów. O ile znajdzie Pan czas i chęci byłabym wdzięczna za kilka argumentów bądź wskazanie linków - mnie nie udało sie znaleźć niczego na ten temat na Pana stronie.

 

Jedna z podstawowych zasad etykiety stołu brzmi: nigdy nie stawiamy żadnych butelek na stole. Wersja najbardziej elegancka – alkohol nalewają do kieliszków kelnerzy lub sam gospodarz. Wersja bardziej familijna i bardzo nieoficjalna – alkohol stoi na stole, ale wyłącznie w odpowiednich karafkach. Żaden podręcznik tego nie podkreśla, bo wszyscy uznają to za oczywiste. Jeżeli jednak wczytamy się w podręczniki to z kontekstów stanie się to dla nas jasne.

 

 

 

6.06.2010. Przemysław G.: Panie doktorze, mam pytanie dotyczące pewnej znanej tradycji. Otóż jestem Kaszubem i zarówno mnie, jak i towarzystwu, w którym się obracam, bliski jest zwyczaj zażywania tabaki. Czy zasady savoir-vivre mówią coś na ten temat? Czy określony jest sposób zażywania tabaki tak, aby robić to kulturalnie i z klasą?



To mnie Pan zaskoczył. Moja wiedza jest tutaj, przyznam się, jak mróz, poniżej zera. Od tego są jednak czytelnicy, by podnosić moje kwalifikacje poprzez stawianie trudnych pytań. Zacząłem przeszukiwać literaturę savoir vivre. Nie znalazłem ani słowa na ten temat, również w literaturze z początku XX wieku.

Jaki z tego wniosek?

Nie ma żadnych przeciwwskazań ani obostrzeń, żadnych zakazów.

Przeszukałem Internet. Znalazłem tak krótki tabakowy savoir vivre pod adresem: http://nikotynka.pl/posts/29.

Jest to wyłącznie opis sposobu zażywania tabaki i wskazówka, aby zawsze powiedzieć dziękuję, gdy usłyszy się „na zdrowie”.

Tutaj jedna uwaga: savoir vivre zakazuje mówienia „na zdrowie” odwołując się do zasady ogólnej: nigdy nie reagujemy na żadne objawy fizjologiczne.

Jeśli wyobrazić sobie sytuację zażywania tabaki i skonfrontować ją z wiedzą z zakresu savoir vivre należy stwierdzić: nigdy nie dopuszczamy, co na pewno każdy zażywający tabakę wie, do tego, by kichając opryskać inne osoby (chyba więc trzeba używać chustki jako osłony.) – tu uwaga: używamy chustek wyłącznie z materiału (nigdy papierowych); tabakiera powinna być elegancka (nigdy plastikowa czy tekturowa); nie używamy tabaki w bliskości śpiących niemowląt (by ich nie obudzić); staramy się aby nasze kichanie nie było za głośne.

Postaram się coś wyszukać w literaturze historycznej. Może mi to zająć trochę czasu. Jeśli będę wiedział coś więcej informacje umieszczę w rubryce „Tytoń”.

 

5.06.2010. Gala: Ostatnio często kontaktuję się z młodą panią mecenas w sprawach majątkowych. Zwracam się do niej "pani mecenas", niekiedy "pani Ewo", bo faktycznie nasza znajomość trwa już około dwóch lat. Ja mam lat 57. Denerwuje mnie, kiedy moja pani mecenas mówi do mnie po nazwisku: "pani Kowalska...." Wydaje mi się, że w Polsce nie używa się nazwiska zwracając do kogoś, że powinna do mnie mówić "czy pani..." Tak mnie to wkurza, że mam ochotę również do niej zwracać się "pani Iksińska..." albo zapytać, czy może w tych stronach obowiązuje taka forma w rozmowie
czy korespondencji. A może się mylę, a to ona stosuje prawidłową formę zwracania się do klientki?

 

Nigdy nie mówimy do nikogo po nazwisku (chyba, że go wołamy w tłumie ludzi). Możemy o tym dowiedzieć się choćby z następujących publikacji: H. R. Żuchowski, Encyklopedia dobrych manier, Polihymnia, Lublin 2003, s. 247 („Zwracając się do kogoś bezpośrednio nie używamy nazwiska”); T. Rojek, Życie towarzyskie i domowe. Nowy savoir-vivre, Książka i Wiedza, Warszawa 2003, s. 30 („Bliższe stosunki łączące nas np. z kolega biurowym czy też z kimś poznanym na wakacjach można zaznaczyć zwracając się do niego panie Jurku, ale nigdy panie Kowalski. Analogicznie w stosunku do pań”).

 

Cóż Pani poradzić? Trzeba zacisnąć zęby albo przesłać anonimowo moje uwagi.

 

 

3.06.2010. Maciej N.: Ostatnio borykamy się z takim problemem. Mamy grono znajomych którzy są jeszcze na etapie kawalerskim. My już jesteśmy małżeństwem. Często pojawia się problem jeśli mamy się wszyscy składać na prezent dla jednego z ekipy. Czy my jako małżeństwo powinniśmy składać się jako jedno czy jako dwie osobne osoby. Pojawia się problem czy jeśli inni są w relacji chłopak - dziewczyna to też powinni być liczeni jako jedno czy jednak osobno.  Nie wiem jak odpowiednio rozwiązać ten problem dlatego zgłaszam się o pomoc do Pana.

 

To tylko kwestia konwencji. Trzeba doprowadzić do wyraźnej sytuacji, sytuacji, która będzie sprawiedliwa i nikt w jej ramach nie będzie się czuł pokrzywdzony. Rozwiązania mogą być różne. Ja bym małżeństwo liczył za jedna osobę, a chłopaka i dziewczynę za dwie. Jakaś kara dla kawalerów i panien musi być.

 

 

2.06.2010. Dominika L.: Mam takie pytanie, a właściwie problem. Za każdym razem, po zakończeniu wizyty u mnie i mojego chłopaka(a właściwie to u niego w domu), dziewczyny kolegów mojego chłopaka zaczynają zbierać talerze, szklanki itd. po sobie i wynoszą do kuchni, czasami zmywają też, mimo próśb żeby tego nie robić. Ja nie mam w tej sytuacji dużo do gadania, bo to nie mój dom jak na razie. Ale strasznie mnie taka sytuacja denerwuje. Nie spotkałam się jeszcze z takim zachowaniem i nie wydaje mi się, że jest to przejaw dobrego wychowania, choć może się mylę. Szukałam w Internecie czegoś na ten temat, jednak nie znalazłam nic. Będę wdzięczna za jakąś podpowiedź, sugestie.. i jeśli to rzeczywiście nieodpowiednie zachowanie gości, to jak sobie z czymś takim poradzić, jak zasugerować gościom, że nie życzę sobie takiego zachowania.

 

Dziewczyny mają dobre intencje choć może są zbyt uparte. Jeżeli jesteśmy na ;prywatnym przyjęciu, które obsługują wyłączne sami gospodarze (noszą talerze, myją je itp.) i to przyjecie nie jest zbyt oficjalne miłe jest zaproponowanie pomocy. Jeśli jednak ta pomoc zostanie odrzucona nie powinniśmy się upierać. Jeśli ktoś się upiera gospodarz może najwyżej w skrytości ducha się irytować. Nie będzie przecież robił „afery” i wywoływał jakoś nieprzyjemnych sytuacji dlatego, że ktoś tak gorliwie chce mu pomóc.

 

1.06.2010. Alicja P.: Zwracam się do Pana z prośbą o wypowiedź w następujących kwestiach. W restauracji posiłek składa się z przystawki, zupy, dania głównego, deseru (ciastko) i kawy. W którym momencie posiłku  odkładamy serwetkę? Ma być to jednoznaczne, że zdejmujemy ją z kolan i odkładamy na stół po lewej stronie nakrycia.

I pytanie drugie.
Zasada mówi, że sztućce do deseru leżą u góry talerza. Widelczyk skierowany uchwytem w lewo a łyżeczka uchwytem w prawo. Czy do w/w ciastka typu sernik widelczyk może leżeć uchwytem w stronę lewą i czy można ciastko jeść lewą ręką? Czy jest to dopuszczalne, czy jest to błąd?

 

Odpowiedzi na pytanie pierwsze są w podręcznikach savoir vivre różne. Jedni piszą, że serwetkę, po zakończeniu posiłku, należy odkładać po lewej stronie, inni, ze po prawej. Należy uznać jednak, że prawidłowo jest, gdy odkładamy serwetkę po prawej stronie.

O tym, że należy położyć, po zakończeniu posiłku, serwetkę po prawej stronie nakrycia pisze: Tomasz Orłowski w „Protokole dyplomatycznym” (T. Orłowski, Protokół dyplomatyczny. Ceremoniał & etykieta, Polski Instytut Spraw Międzynarodowych, Warszawa 2006, s. 287). Czytamy o tym również choćby w pracy: M. A.Brzozowski, R. Wysocki, ABC dobrych manier, MUZA S.A., Warszawa 2003, s. 151.

Najbliżej talerza kładziemy widelczyk, potem łyżeczkę, wreszcie, ewentualnie, nożyk. Sztućce te są zwrócone trzonkami w stronę ręki, do której będą brane. Łyżeczka jest zatem zwrócona trzonkiem w prawo, widelczyk trzonkiem w lewo, ewentualny nożyk (który rzadko się pojawia) trzonkiem w prawo.

Dlaczego widelczyk zawsze leży trzonkiem w lewo? Odwołajmy się tu do dwóch dyplomatów Edwarda Pietkiewicza i Zygmunta Demickiego. Ten pierwszy komentując sposób ułożenia sztućców na stole stwierdza: „Ten sposób ułożenia sztućców deserowych zgodny jest z ich wykorzystaniem, a mianowicie prawą ręką posługujemy się łyżeczką, a lewą widelczykiem” (E. Pietkiewicz, Protokół dyplomatyczny, Warszawa 1998, s.151). Ten drugi dokonując takiego samego komentarza stwierdza: „ponieważ będziemy po niego (widelczyk – dop. S.K.) sięgać lewą ręką i tą ręką będziemy operować nim przy jedzeniu” ( Z. Demicki, Jak przyjąć gości, Toruń 2002, s. 218).

 

 

31.05.2010. Artur S.: Szanowny Panie, mam pytanie związane z oświadczeniem się i zaręczynami(czytałem artykuł Pana nt. "Oświadczyny i zaręczyny"). Mam zamiar oświadczyć się mojej Wybrance. Czy można najpierw oświadczyć się jej
samej, będąc we dwoje i później oświadczyć oficjalnie; czy w gronie mojej Ukochanej i jej rodziców (ale bez wiedzy Ukochanej) oświadczyć się i poprosić rodziców o rękę ich córki. Proszę o radę.


Oczywiście, że najpierw oświadcza się Pan swojej Ukochanej. Potem, po przyjęciu oświadczyn, ustalacie dzień w którym Pan odwiedzi jej rodziców, by się oświadczyć oficjalnie. Narze3czona mówi rodzicom o co chodzi lub tylko prosi ich, żeby byli w domu, bo chcecie z ni mi porozmawiać.

 

30.05.2010. Beata L. Przeglądając Pańską stronę internetową nie natrafiłam na nurtujący mnie problem. A mianowicie chciałabym kupić narzeczonemu spinki do mankietów na nasz ślub. Podobają mi się spinki srebrne z wstawką z czarnego onyksu. Mam jednak wątpliwość, czy kamień ten nie będzie nadawał spinkom raczej żałobnego charakteru. Czytałam, że czarny hematyt jest używany do produkcji galanterii żałobnej. Czy to samo dotyczy onyksu?

 

Nie znam żadnych przeciwwskazań. Obowiązuje w wypadku spinek tylko zasada skromności (nie mogą być krzykliwe, a więc np. nie powinny być złote-świecące) oraz taka zasada: mają się komponować kolorystycznie z całą resztą. Najczęściej dobierane są kolorystycznie do krawata.

 

29.05.2010 Joanna: Bardzo się cieszę, że trafiłam na Pana stronę. W końcu udało mi się znaleźć konkretne rozwiązania dotyczące niejasnych sytuacji. Mam kilka pytań w formie testu, będę bardzo wdzięczna za pomoc.
1. Sytuacja w placówce finansowej, przychodzi klient, dobrze mi znany. Jest bezrobotny. Tym razem jest niezadowolony i chce rozmawiać z Dyrektorem, który ma teraz czas. W jakiej kolejności należy przedstawić te osoby?

2. Na zorganizowane spotkanie dla kilku osób przybywają również dwie takie, które są w zastępstwie, nie znam ich. Jak sie zachować podczas prezentacji osób: a). przedstawić osoby, które się zna a 2 nowe osoby poprosić, aby przedstawiły sie same; b). poprosić, aby każdy kolejno przedstawił sie sam
3. Wchodzenie do pokoju służbowego - które ze stwierdzeń jest nieprawidłowe:
a). nie pukamy do pokoju, w którym pracuje więcej niż 5 osób
b). pukamy do drzwi, które są uchylone;
c). zawsze pukamy do drzwi, które widzimy pierwszy raz i nie wiemy, kogo zastaniemy w pokoju.
4. Na szkoleniu poznaje wiele nowych osób. Wymieniamy się wizytówkami, moje się skończyły - co zrobić?
a). przeprosić i poradzić sobie znajdując kartkę, na której zapisuje wszystkie dane adresowe;
b). przepraszam i zobowiązuje sie do wysłania wizytówki w liście, zaraz po powrocie do biura;
c). mając wizytówkę tej osoby, zobowiązuję się, że pierwsza napiszę maila. W stopce mailowej będą wszystkie moje dane.
5. Spotkanie biznesowe, powitanie bardzo ważnych gości, od kogo zacząć powitanie?
a). od dyrektora - mężczyzny
b). od wicedyrektor - kobiety
c). od doradczyni – kobiety

 

Odpowiedzi:

1. Jeżeli to przedstawianie nastąpi w gabinecie dyrektora to jest on jako gospodarz ważniejszy i przedstawiamy mu gościa wymieniając jego nazwisko jako pierwsze. Jeżeli przedstawianie nastąpi w innym pomieszczeniu gość jest ważniejszy jako gość i przedstawiamy mu dyrektora wymieniając jego nazwisko jako pierwsze.

2. Właściwa jest odpowiedź a.   

3. Zasada etykiety biznesu brzmi – nigdy nie pukamy do pokoju służbowego. Polska praktyka jest jednak taka, że się zawsze puka. Jak to praktycznie rozwiązać?

4. Przepraszamy i mówimy, że prześlemy naszą wizytówkę (dane, które są na niej oddzielnym mailem;

5. W biznesie obowiązuje procedencja służbowa – nie patrzymy zatem, w ramach relacji służbowych, na płeć i wiek, a więc odpowiedź a.

 

 

24.05.2010. Wojciech S.: Dziękuję za odpowiedź w sprawie napojów na przyjęciu bez alkoholu. Muszę jednak przyznać, że jestem zaskoczony pierwszą częścią tejże odpowiedzi. Napisał Pan o tym, jak inni będą patrzeć krzywo, ze zdziwieniem i politowaniem na ludzi nie pijących alkoholu. Zdumiewa mnie, że tak małostkowa postawa może być elementem rzeczywistości savoir-vivre, pretendującej przecież do miana życia najwyższej jakości. Alkohol jest obecny od zawsze w naszym kręgu cywilizacyjnym, jednak nie należy
zapominać, że jest to rodzaj narkotyku z grupy depresantów. Picie alkoholu jest zabronione w dwóch z pośród pięciu największych religii świata - islamie i buddyzmie - jestem więc szczerze zaskoczony, że mający być uniwersalnymi prawidłami savoir-vivre nie przewiduje żadnych procedur bez alkoholu, a osoby nie pijące go wyklucza z życia towarzyskiego. Muszę powiedzieć, że jest to dla mnie, jako osoby którą savoir-vivre bardzo zainteresował, ogromne rozczarowanie.

 

Szanowny Panie, gdyby te słowa napisał Pan lub wypowiedział we Francji, Włoszech, Hiszpanii, na Węgrzech itd., a więc krajach, gdzie wino jest stałym elementem każdego posiłku wywołałby Pan niebywałe zdziwienie. Wina pitego do posiłku nie kojarzy się tam jako alkoholu w takim jego rozumieniu ja Pan przedstawił. Gdy mówi Pan o wielkich religiach zapomina Pan o chrześcijaństwie, które wyznaczyło fundamenty europejskiej kultury. Uświadommy sobie, zę cud w Kanie Galilejskiej dotyczy sytuacji na weselu, na którym zabrakło wina i którego pojawienie się w sporych ilościach spowodował sam Bóg na prośbę swojej Matki.

Klasyczny posiłek (przyjęcie) to w świetle savoir vivre posiłek, który zaczyna się aperitifem ( np. lampka wina lub jakiś napój alkoholowy skonstruowany jako aperitiff), potem np. kieliszek wódki do kawioru, potem, do poszczególnych potraw, białe wino, różowe wino, czerwone wino. Następnie na zakończenie posiłku, przed deserem, tzw. diagestif (np. kieliszek wódki ziołowej czy śliwowicy) na poprawienie trawienia, a do kawy dla kobiet likier (nazywanie go alkoholem-narkotykiem również wywoła zdziwienie), a dla mężczyzn koniak. W międzyczasie może się też pojawić toast wzniesiony szampanem (mogą to być też toasty czerwonym winem). Gwarantuję Panu, że nikt po tym posiłku nie odczuje działania alkoholu-narkotyku. Na tej samem zasadzie mógłby Pan wyeliminować dwa inne napoje zawierające narkotyki, a mianowicie herbatę i kawę. Proponuje potraktowanie wina, koniaku, likieru, szampana itp. nie jako alkoholu-narkotyku, ale jako wytworów wysokiej kultury, które towarzyszą (są spożywane) w ramach spotkań, których charakter podyktowany jest przez wysoką kulturę.

 

 

23.05.2010. Ewa Maria S: Szanowny Panie, mąż otrzymał zaproszenie na komunię od swojej córki, z którą ostatni raz widział się 6 lat temu. Mąż nie utrzymuje z córką żadnych kontaktów, natomiast niemal codziennie spotyka się z synem (z innej matki). Otrzymaliśmy zaproszenie: Zapraszamy Jana Kowalskiego z Małżonką oraz Piotrusia Kowalskiego. Myślę, że to bardzo ładny gest ze strony córki i jej matki. Czy wypada mi pójść? Jakich argumentów użyć, by namówić ojca
dziewczynki, żeby przynajmniej w tym uroczystym dniu był przy niej? Czy raczej zostawić tę sprawę w spokoju własnemu biegowi? Jaki prezent na komunię jest właściwym prezentem?

 

Komunia dziecka jest wydarzeniem, w którym ważną rolę spełniają rodzice. Niezależnie od sytuacji (czyimi są współmałżonkami) występują jako rodzice. Pani może pojawić się na tej uroczystości jako zwykły gość (nie jako żona). Najlepszy prezent na Komunię Świętą zalecany przez Kościół to pobożna wartościowa książka (najlepiej coś z klasyki katolickiej), do wykorzystania w późniejszym bardziej dorosłym życiu.

 

22.05.2010. Jola J.: Właśnie znalazłam w Internecie adres do Pana, a myślę, że pomógłby mi Pan znaleźć odpowiedź na nurtujące mnie pytanie dotyczące stroju. W czerwcu wychodzi za mąż moja córka, a ja nie wiem jak się ubrać na tę okazję. Planowałam włożyć spodnie , ale znajomi twierdzą, że to nie wypada. Mam prawie 50 lat, jestem osobą puszystą: może nie bardzo grubą, co z wystającym brzuchem, takim trochę "ciążowym" i myślałam go jakoś zatuszować tuniką czy czymś podobnym. Poza tym od dawna nie noszę obcasów . Problem polega także na tym, że mój Małżonek jest niski tj. 2 cm niższy ode mnie, no i szczuplejszy . Dopóki ja byłam "mniejsza" to różnicy właściwie nie było widać, ale po moich 5 ciążach niestety - tak. Na co dzień nie stanowi to dla nas problemu, ale przy okazji ślubu Córki nie chciałabym wyglądać jak kolumbryna. Wydaje mi się bowiem, że w długiej sukni może i bym dobrze wyglądała, ale chyba zbyt posągowo przy moim mężu. Krótsza znowu suknia czy spódnica ujawni z kolei moje piękne żylaki i popękane naczynka na nogach. I niestety opcja = SUKNIA, wymaga chyba jednak wysokich obcasów. Jeśli może mi Pan pomóc w tej sprawie, to bardzo proszę o odpowiedź, za którą już teraz serdecznie DZIĘKUJĘ.

Można by tu napisać całą rozprawę. Wszystkie propozycje dla siebie Mozę Pani znaleźć w książkach: K. Farr, Twój osobisty stylista. W co się ubrać, przekł. C. Murawski, Muza S. A., Warszawa 2005 (szczególnie strony 54-61) i M. Spillane, Zaprezentuj siebie. Poradnik dla nowoczesnej kobiety. Tłumaczenie J. Jannasz, Muza S. A., Warszawa 2003 (szczególnie strony 67, 69, i dalej).
Najprościej to byłaby wiązana bluzka, długi lejacy się żakiet zakrywający pupę, długa w tym samym kolorze spódnica z paskiem w kształcie odwróconego tulipana lub długi, prawie do kolan żakiet typu Cardigan i luźna sukienka lub długa spódnica na gumkę, plisowana. Buty powinny być jednak na wyższym obcasie. Spodnie raczej odpadają chyba że w ostateczności lejące się o szerokich bardzo nogawkach.

 

21.05.2010. A.S.: Piszę do Pana w nietypowej sprawie, a mianowicie chodzi o poradę. W tym roku, czeka mnie to trudne zadanie jakim jest napisanie pracy licencjackiej. Temat jaki wybrałam brzmi: Savoir vivre w komunikacji społecznej i politycznej. Pański wortal jest dla mnie prawdziwą kopalnią wiedzy :). Mam jednak mały problem z drugą częścią pracy tzn.: savoir vivre w komunikacji politycznej. Ciężko mi jest coś znaleźć na ten temat, czy uważa Pan, że wystarczy tu wspomnieć o protokole dyplomatycznym? Byłabym wdzięczna za jakiekolwiek sugestie.

 

Savoir vivre w komunikacji politycznej odbywa się w trzech płaszczyznach: 1. Protokołu dyplomatycznego, gdy komunikacja ta zachodzi z osobami, których dotyczy protokół dyplomatyczny; 2. Etykiety biznesu, gdy komunikacja ta przebiega na płaszczyznach: przełożony-podwładny, podwładny przełożony; oraz etykiety towarzyskiej, gdy komunikacja ta zachodzi na linii polityk-wyborcy.

 

20.05.2010 Joanna J.: Jestem 21-letnią studentką dziennych studiów prawa i niedawno odkryłam Pańską stronę poświęconą tematyce savoir-vivre. Chciałam bardzo serdecznie podziękować za bezkompromisowe, jasne podejście do różnych problemów, jakie się pojawiają w codziennym życiu. Staram się teraz inaczej patrzeć na otoczenie i zachowywać się jak osoba naprawdę kulturalna. Mam pytanie dotyczące stroju, który byłby odpowiedni podczas zajęć na uczelni - dla mnie uniwersytet to już poważna instytucja, nie szkoła, i w związku z tym staram się zachować elegancję i umiarkowanie w stroju, czego zupełnie nie mogę powiedzieć o większości koleżanek. Jak zatem należałoby sie ubierać? Dodam, że moje studia są dość wymagające i spędzam na wydziale naprawdę dużo czasu - w salach wykładowych, w czytelni, pracowni komputerowej. Jakie stroje i kolory byłyby najbardziej odpowiednie? Była tu już odpowiedź na pytanie studenta - mężczyzny, szkoda, że nie napisał Pan o kobietach.  I jeszcze jedno, pokrewne pytanie - co z torbą, w której nosi się laptopa? Powinna być jakaś specjalna, bardziej elegancka?

 

Może Pani realizować różne wersje eleganckiego stroju tak żeby b nie być nadubrana. Najlepsza byłaby chyba szmizjerka uszyta przez krawca z materiału na letni garnitur męski (np. szary). Może to być również prosta sukienka z marynarką. Gdy robi się bardzo ciepło kolory powinny być oczywiście bardziej jasne, pastelowe. Co do laptopa. Zasada jest taka: wszystko powinna być najwyższej jakości – najwyższy standard – specjalna torba ze skóry.

 

19.05.2010. Paweł: Czytam od pewnego czasu pana stronę internetową i właśnie potrzebuje pomocy ,a mianowicie jak mam postąpić w takiej sytuacji: jestem ojcem chrzestnym siostrzeńca (dodam, że jestem jedynym rodzeństwem mojej siostry). Siostra wraz z siostrzeńcem mieszkają 10 metrów ode mnie, i właśnie dostałem pocztą zaproszenie na ślub. Nie ukrywam, że jest mi przykro, że siostrzeniec nie pofatygował się osobiście, aby mnie zaprosić. Jest to pierwszy przypadek w całym moim życiu, a mam 50 lat, aby mnie tak potraktowano. Wraz z zaproszeniem dostałem bilet z dopiskiem, aby potwierdzić lub nie obecność .I tu jest moje pytanie (prawdopodobnie nie pójdę na ślub) jak dyskretnie dać do zrozumienia że czuje się urażony, czy jest jakaś formułka do zapisania na odesłanym bileciku, że popełniono nietakt, czy też może przemilczeć całą sprawę.

 

Ma Pan cztery wyjścia.

Pierwsze. Okazać jednak wyrozumiałość i wspaniałomyślność – przyjąć zaproszenie, ale poprosić do siebie siostrzeńca, zmyć mu głowę za niewłaściwe zachowanie i powiedzieć mu, że wierzy Pan głęboko w to, że nie miał złych intencji i nie zlekceważył Pana świadomie, ale przez bezmyślność i brak ogłady. Wyjaśni to sytuacje i będzie miało skutki pedagogiczne. Rugi raz tak już nigdy nie postąpi (jak mu Pan dobrze zmyje głowę).

Drugie. Może Pan zadziałać nieformalnie za pośrednictwem jego matki.

Trzecie. Może Pan mu po prostu odpowiedzieć na piśmie, że nie może być obecny na ślubie i czekać na reakcję.

Czwarte. Może Pan zadziałać formalnie i napisać mu, że gdyby zjawił się z zaproszeniem osobiście to Pan uznając, że jest dla niego ważną osobą zrezygnowałby z ważnych zajęć, które ma Pan w tym czasie i był na ślubie, ale w sytuacji, gdy otrzymuje Pan zaproszenie taka drogą musi Pan uznać, że Pana obecność na jego ślubie nie jest taka ważna, a w związku z tym nie będzie Pan rezygnował ze swoich ważnych zajęć w tym czasie i nie będzie Pan obecny na ślubie.

 

18.05.2010. Magdalena: Na stronie internetowej savoir-vivre.com.pl przeczytałam Pana artykuł na temat Idziemy z wizytą - powitanie. Zaciekawił mnie jednej fragment."Kobieta, jeżeli nie jest to środek lata, ma na sobie wełniany płaszcz, kożuch lub futro naturalne (ale nie z królików)." Na myśl nasuwa mi się pytanie: Dlaczego nie z królików? Od razu dodam, iż mnie futra nie do tyczą zdecydowanie wolę płaszcz.

 

Savoir vivre głosi zasadę elegancji. Elegancja to między innymi najwyższa jakość. Futro z królików w tej perspektywie nie jest futrem tylko kiepską jego namiastka. Jeśli zatem jakiejś kobiety nie stać na lepsze futro powinna chodzić tylko w wełnianych płaszczach.

 

 

17.05.2010. Iwona S.: Pozwoliłam sobie na korespondencję do Pana, ponieważ sytuacja, w której się znalazłam jest dla mnie bardzo trudna do rozstrzygnięcia , nie wiem też, czy odpowiednio została rozegrana. Otóż córka moja przystępuje w tym roku do Komunii Świętej. Mając przygotowane zaproszenia postanowiliśmy wręczyć je gościom. Mój partner życiowy ma brata, który z pierwszego małżeństwa ma dwie dorosłe już córki, kuzynki mojej córeczki, a w tej chwili jest on w związku z druga żoną. Na uroczystość Komunii wręczyliśmy zaproszenie tylko córkom brata, pomijając byłą żonę, a matkę dziewczyn. Następnie wręczyliśmy zaproszenie bratu mojego partnera oraz jego obecnej żonie. Przy wręczaniu zaproszenia obecny był dorosły syn drugiej żony brata. Moje wątpliwości dotyczą faktu zaproszenia kuzynek mojej córki, zaznaczam dorosłych, bez ich matki, z którą my tzn. ja i mój partner nie mamy właściwie żadnego kontaktu. Decyzja ta podyktowana była faktem, iż nie wyobrażaliśmy sobie obecności przy stole byłej jak i obecnej żony brata.

Czy nie popełniłam wielkiej gafy ?

Następna wątpliwość dotyczy wystosowania zaproszenia do brata mojego partnera oraz jego żony, pomijając jej dzieci, dorosłe, z jej pierwszego małżeństwa, z którymi to widzimy się dwa razy do roku i które nie są spokrewnione z nami.

Panie Stanisławie, bardzo proszę o odpowiedź, dręczą mnie wyrzuty sumienia, że popełniłam gdzieś wielką gafę.

 

Problem był duży i chyba nie do rozwiązania. Musiała Pani tak postąpić, by z jednej strony nie obrazić nikogo, z drugiej zaś nie pozwolić na to, by pojawiły się sytuacje dla wielu osób przykre, sytuacje które mogłyby stać się zarzewiem konfliktów lub wydarzeń gorszących. To już Pani i tylko Pani mogła ocenić sytuację i podjąć decyzje, bo to na Pani spoczywała tu odpowiedzialność. Nie miała Pani obowiązku zapraszać tych wszystkich osób, których Pani nie zaprosiła. Teraz pozostaje kwestia oceny przez te niezaproszone osoby Pani postępowania oraz kwestia wynikającego z tej oceny ich stosunku do Pani. Na to jednak Pani nie ma wpływu. Jedyne co może Pani zrobić to teraz zaprosić z jakiejś okazji, oddzielnie, te osoby, których Pani nie zaprosiła na Komunię i jeśli okaże się, że są w jakimś stopniu obrażone i poranione starać się poprzez okazanie im serdeczności i szacunku (ewentualnie również poprzez wytłumaczenie się) zlikwidować animozje. Lepiej żeby nie było ukrytych kwasów i pretensji. Należy apelować (prosić) o wyrozumiałość i wielkoduszność.

 

9. 05.2010. Damian R.: Na wstępie chciałbym pogratulować Panu znakomitej strony internetowej, która rozjaśniła wiele trapiących mnie problemów z zakresu savoir vivre. List ten kieruję do Pana ze względu na problem który ostatnio wystąpił w mojej szkole. Jestem uczniem klasy maturalnej. W związku ze zbliżającym się końcem nauki, postanowiliśmy, wraz z kolegami i koleżankami, podarować naszemu wychowawcy prezent. Jedną z propozycji była butelka
szlachetnego trunku. Samorząd klasowy odrzucił jednak ten pomysł, w uzasadnieniu podając, że nie wypada nam jako uczniom wręczać nauczycielowi alkoholu. Chciałbym podkreślić, że wszyscy uczniowie są pełnoletni, natomiast nauczyciel nie jest abstynentem ani osobą wrażliwą na tym punkcie. Jaka jest Pana opinia na ten temat?

 

W większości podręczników podkreśla się, że alkohol jest bardzo dobrym prezentem. Musi on jednak albo być w bardzo ozdobnym opakowaniu albo stanowić jakiś ciekawy i rzadki (oraz bardzo smaczny)okaz, a najlepiej gdy jest przywieziony z zagranicy i taki, którego w Polsce w żaden sposób nie można dostać.

Oczywiście w sytuacji uczniowie-nauczyciel może być niezręcznie. Jeśli jednak stosunki i zapatrywania są takie jak Pan opisał to nie ma przeciwwskazań.

 

 

8.05.2010. Piotr G.: Mam prośbę o Pana opinię odnośnie przedstawionej poniżej sytuacji towarzyskiej: Grupa palaczy (2 kobiety, 1 mężczyzna). Jedna z kobiet jest partnerką życiową mężczyzny; mężczyzna podpala papierosy kobietom. I tu pojawia się pytanie…. komu pierwszemu mężczyzna powinien podpalić papierosa. Mam mieszane odczucia odnośnie powszechnie stosowanej praktyce (mężczyzna wpierw podpala swojej partnerce) w szczególności, gdy druga kobieta jest gościem. Będę wdzięczny za odpowiedź lub wskazanie stosownego źródła.

 

Źródła Panu nie wskażę. Nie znalazłem ni c na ten temat w literaturze, ale rozwiązanie jest oczywiste. Zawsze stosujemy wszędzie tam, gdzie pojawia się kolejność, zasady precedencji. Gość jest ważniejszy niż domownik, starszy (ale wyraźnie starszy) ważniejszy od młodszego, kobieta od mężczyzny (jeśli są w tym samym wieku), osoba na stanowisku od osoby bez stanowiska itd. Jeżeli ta druga Pani jest gościem, choćby w restauracji (bo to Pan zapraszał) jej najpierw należy zapalić papierosa.

 

7.05.2010.Agata: Torebka- nieodłączny element stroju każdej kobiety, jednak wciąż przysparzający problemów. Proszę o radę co zrobić z torebką w restauracji: położyć na siedzeniu krzesła? zawiesić na jego oparciu? Czy dopuszczalne jest powieszenie torebki na boku stołu (torebki, nie wielkiej torby) na ozdobnym wieszaczku do tego celu służącym? Ozdobny
element wieszaczka leży na blacie stołu, haczyk zwiesza się z boku umożliwiając powieszenie torebki z boku.

 

To ostatnie rozwiązanie jest najbardziej zalecane przez etykietę. Dotyczy jednak przecież tylko dużych torebek z rączkami. Wieczorami panie noszą małe torebki, które kładą na kolanach i przykrywają serwetką. Duże torebki, jeżeli nie mamy wieszaczka kładziemy tylko na pomocniku z tyłu (jeśli taki mebel jest0 lub pod krzesło. Najgorsze co można zrobić (wielka wpadka) to powiesić torebkę na oparciu krzesła.

 

6.05.2010. Wojciech S.: Jestem w trakcie lektury Pańskiej książki "Savoir vivre. Podręcznik w pilnych potrzebach", w której opisuje Pan między innymi różne rodzaje alkoholu odpowiednie do określonych potraw. Zarówno ja, jak i kilku moich znajomych nie pijemy alkoholu, jakie więc napoje mógłbym podać zaprosiwszy owych znajomych na uroczysty obiad lub kolację, złożone z kilku dań? Po lekturze paru książek i artykułów poświęconych zachowaniu się przy stole odnoszę wrażenie, że abstynenci mają w świecie savoir-vivre bardzo trudne życie.

 

Tak mają trudne życie, bo inni będą patrzeć na nich krzywo i ze zdziwieniem oraz politowaniem. Zadadzą sobie bowiem pytanie (szczególnie Hiszpanie, Włosi, Niemcy, Francuzi, Słowacy, Węgrzy, Grecy): jak można nie pić wina do posiłku? Etykieta i protokół dyplomatyczny wymagają picia wina. Nie moglibyście państwo pracować w dyplomacji.

Jeśli wina nie ma na stole, to przed posiłkiem można wypić sok ze świeżych owoców jako aperitif, a do jedzenia pijemy tylko wodę mineralną niegazowana. Wszelkie inne napoje, szczelnie słodkie będą się kłócić ze smakiem potraw.

 

 

12.04.2010. Tatiana K.: Podczas trwania żałoby narodowej wyjeżdżam na konferencję zagraniczną, na której wygłaszam wykład. Chciałam się zapytać, czy można, a jeśli tak, to w jakim miejscu, przypiąć sobie do stroju czarną wstążkę. Drugie pytanie dotyczy obecności na oficjalnym bankiecie na tej konferencji: czy wypada wziąć w nim udział, a jeśli tak, to jakich zachowań unikać. Chciałam zaznaczyć, że konferencja odbywa się z okazji 60. urodzin mojego byłego zagranicznego szefa, i chciałabym znaleźć jakiś złoty środek między pokazaniem, że mamy w Polsce żałobę, a poniekąd radosną okazją, z której odbywa się ta konferencja.

Należy tu przyjąć, że nasz ubiór i zachowania powinny informować otoczenie, że jesteśmy w stanie szczególnej żałoby. Strój, o którym można powiedzieć, że jest „najbardziej żałobny” to ubieramy na pogrzeb czyli czarna sukienka nie odkrywająca żadnych partii ciała. Nie może zatem być też krótka, ewentualnie, ostatecznie, ciemna sukienka (gdy nie mamy czarnej), czarne rajstopy, całkowity brak biżuterii (bardzo ważne) i całkowity brak perfum (bardzo ważne). Oznaką najwyższej żałoby jest czarna opaska na lewym ramieniu. Czarna kokardka jest dopuszczalna. Protokół dyplomatyczny i etykieta określają jej położenie na ubraniu tylko w odniesieniu do mężczyzny (w klapie marynarki po lewej stronie). Kobieta powinna ją zatem umieścić mniej więcej w tym samym miejscu.
Nie ma żadnych przeciwwskazań by brać udział we wszelkich przyjęciach służbowych. Należy tylko zachować powagę, a więc nie tylko nie śmiać się głośno, ale również unikać jakichkolwiek form wesołości.

 

1.04.2010. Magdalena T.: Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że nie należy pisać emaila po naciśnięciu przycisku "Odpowiedz nadawcy". Wręcz jest to bardzo wskazane. W dzisiejszych czasach, gdy ludzie dostają multum wiadomości elektronicznych, takie postępowanie bardzo ułatwia segregowanie i selekcję poczty przez tzw. powątkowanie. W ten sposób emaile dotyczące jednej sprawy można znaleźć w jednym miejscu. Używanie "odpowiedz nadawcy" świadczy raczej o klasie i wiedzy w dziedzinie zarządzania pocztą.
Podejście do całej sprawy pewnie jednak zależy od pokolenia i stopnia zaangażowania w tę formę komunikacji. Jestem osobą, która dostaje ok. 40-60 maili dziennie i gdyby moi rozmówcy nie stosowali wspomnianego przycisku, za pewne zginęłabym w nawale informacji.


Można powiedzieć, że się, proszę Pani, nie zrozumieliśmy. Zauważy Pani, że mój tekst nie znajduje się w rubryce „Etykieta biznesu”. Dotyczy on zatem prywatnej, towarzyskiej korespondencji. Zasady korespondencji są, w świetle etykiety, niezmienne niezależnie od faktu czy jest ona na papierze czy elektroniczna. Tak wiec korespondencja elektroniczna prowadzona przez instytucje musi również podlegać tym samym zasadom. To o czym Pani pisze to nie jest forma korespondencji tylko forma komunikacji – rozmowy służbowej czy negocjacji, a to już inna sprawa (sama Pani zresztą używa określenia „rozmówca”). Gdyby jednak Pani chciała napisać oficjalny list elektroniczny do prezesa jakiejś firmy to musiałaby Pani trzymać się ogólnych zasad korespondencji. W innym wypadku potraktowana by Pani została negatywnie.

W swojej wypowiedzi użyła Pani argumentu pragmatycznego (bo tak łatwiej). To nie jest argument, który cokolwiek waży w świetle savoir vivre i etykiety. Gdybyśmy w świecie savoir vivre kierowali się pragmatyzmem to savoir vivre by już nie było i nie byłoby etykiety biznesu. Każdy by zachowywał się i ubierał tak, by było najtaniej i najwygodniej.

Użyła Pani sformułowania „klasa” i sformułowania „wiedza w dziedzinie zarządzania pocztą”. Klasa człowieka i pracownika związana jest z jego profesjonalizmem i formatem, a w te jest wpisany szacunek dla drugiego człowieka i inne pozytywne odniesienia do niego, co przyznaje każdy podręcznik etykiety biznesu.

„Wiedza w dziedzinie zarządzania pocztą” to nie tylko wiedza o tym jak najsprawniej i najszybciej prowadzić korespondencję, ale również jak osiągać najbardziej pozytywne we wszystkich możliwych wymiarach skutki. Skończyły się już czasy, gdy w biznesie liczyły się tylko wydajność i zysk.

 

 

27.03.2010. Pelagia: Jak prawidłowo zachować się w takiej sytuacji: Do domu przejechał z daleka fachowiec-prawnik i trwają rozmowy przy rozłożonych w pokoju dokumentach. Po jakimś czasie pukanie do drzwi. Chce wejść sąsiadka z tej samej klatki schodowej. Czy można przy drzwiach poprosić ją, aby weszła za dwie godziny czy też takie zachowanie nie jest grzeczne - mimo że sąsiadka wcześniej nie zapowiedziała swojej wizyty np. telefonicznie?

 

Oczywiście, że można. Należy tylko wyjaśnić sytuację i przeprosić. Coś w stylu. „Przepraszam bardzo, że nie proszę do środka, ale właśnie omawiamy z prawnikiem, który przyjechał z daleka, ważne kwestie prawno-rodzinne. Czy mogłaby Pani przyjść za dwie godziny, a może ja wpadnę do Pani jak prawnik wyjdzie?”.

 

27.03.2010. Gala: Zimą kobiety noszą czapki z wełny - niekiedy nawet dość fikuśne duże niczym krasnala. Czy w takiej wełnianej czapce można też siedzieć u znajomych czy w kawiarni?

 

Kobieta może nie zdejmować w takich sytuacjach nakrycia głowy niezależnie od tego jakie ono by było.

 

27.03.2010. Maria: Wielkie dzięki za trud włożony w stworzenie strony i przeciwdziałanie zalewaniu nas przez falę wszechobecnego prostactwa. Myślę, że podstawy savoir vivre powinny być tematem - choćby skróconych - zajęć na wszystkich wyższych uczelniach, a nie tylko tych o profilu biznesowym. Natomiast lekcje wychowawcze w szkołach należałoby wykorzystać do zapoznawania dzieci i młodzieży z zasadami dobrego wychowania w różnych sytuacjach dnia codziennego, w miejsce forsowanej tematyki tzw. "rodzinnej". Obecna wśród dzieci i młodzieży agresja w dużej mierze bierze się stąd, że młodzi ludzie nieznajomość tych zasad kompensują natrętną hałaśliwością, prostactwem, traktując to jako sposób na zaistnienie, mając jednocześnie świadomość, a może nawet kompleksy wynikające ze świadomości własnej niedoskonałości.

Proszę sobie wyobrazić moje zdumienie, gdy podczas wizyty u lekarza tenże zwracał się do mnie (65 l.) per "pani Marysiu". Lekarz ten, na oko o połowę młodszy ode mnie, widział mnie pierwszy raz w życiu, a moje zachowanie w gabinecie nie upoważniało go w najmniejszym stopniu do takiej poufałości.

Jeszcze nie ochłonęłam ze zdumienia, a już kolejna wizyta, tym razem u ginekologa, miała podobną "oprawę". Wizyta, która dla starszej osoby już sama w sobie jest przykra.

Dodam, że mieszkam w średnio dużym mieście liczącym 250 tys. mieszkańców, choć to właściwie nie ma znaczenia.

Nie posądzam tych lekarzy o chęć obrażenia pacjentki, przeciwnie, zapewne chcieli stworzyć przyjacielską atmosferę, w której ja jednak zważywszy na okoliczności oraz różnicę wieku, poczułam się fatalnie. Mimo to nigdy nie potrafiłabym zwrócić się do opisanych wyżej lekarzy: panie Adasiu, czy panie Krzysiu. A swoją drogą ciekawe jaka byłaby reakcja! Najserdeczniej Pana pozdrawiam i życzę owoców w mozolnej pracy wychowawczej rodaków.

 

Na ten temat pisałem już wielokrotnie tak w tej rubryce, w innych rubrykach na tej stronie i w blogu. Jest to jakiś paskudny, nowy obyczaj, który powoduje uderzenie przysłowiową kulą w płot. Zamiast zbliżać ludzi powoduje, że mniej okazuje się szacunku. Takie tykanie osób, które mało znamy jest w istocie bezprawne, lekceważące, niegrzeczne. Sprzeczne z savoir vivre, etykieta i obyczajem. Mówi o tym wiele podręczników savoir vivre.

 

26.03.2010. Jagoda K.: Nasi prezesowie zawiązali spółkę z młodą kobietą czyniąc ją prezesem zarządu nowej siostrzanej spółki. Pani prezes, mając oddzielną siedzibę, bywa u nas biurze. Gdy trzeba szybkiej odpowiedzi zawsze jest "poza biurem" i nie może przeczytać maili, więc zmuszona jestem czytać ich treść zamiast zajmować się swoją pracą. Jest władcza i niemiła (wręcz niegrzeczna), "szarogęsi się" w stosunku do naszych pracowników pod nieobecność naszych prezesów; w ich obecności zachowuje się poprawnie. Krępujące, także dla osób trzecich, jest to, że siedzi rozparta na kanapie rozmawiając ze starszymi od siebie kobietami, które stoją. Jesteśmy zażenowani, że ludzie będą postrzegali naszą firmę przez pryzmat pani prezes: na biznesowe spotkania nosi mini spódniczki, do jasnej spódnicy zakłada czarne rajstopy, kudłate sweterki zamiast żakietu, albo obcisłe spodnie pod którymi odznacza się bielizna. Po rozmowie potrafi odwrócić się na pięcie i odejść bez pożegnania lub odłożyć słuchawkę telefonu bez "do widzenia". Bywa, że wchodzi do pomieszczenia nie mówiąc obecnym "dzień dobry". Jak dać jej do zrozumienia, że zachowuje się niewłaściwie? Nie mamy odwagi zwrócić się do naszych prezesów z tą sprawą, jednak sytuacja jest coraz bardziej męcząca. Co robić? Prosimy o radę.

 

Oczywiście wszystkie opisane zachowania Pani Prezes są niewłaściwe, jej ubiór również i to wszystko ma negatywny wpływ na wizerunek firmy. Łamane są tu podstawowe wskazania etykiety biznesu.

Pracownik firmy również prezes powinien rozmawiać z innym pracownikiem (niezależnie od tego jaką on pełni on funkcję w firmie, czy jest mężczyzna czy kobietą, czy jest młodszy czy starszy) oraz oczywiście z klientami czy gośćmi firmy tylko w taki sposób, że obydwie osoby albo stoją albo siedzą. Tylko przy bardzo krótkiej służbowej wymianie zdań pomiędzy pracownikami możliwe jest nie przestrzeganie tej zasady. Jeżeli jedna osoba siedzi a druga stoi to ta stojąca powinna wstać.

Jeżeli pracownik rozmawia z kimkolwiek siedząc to jego pozycja ciała powinna być właściwa (tułów wyprostowany, obie stopy opierają się o podłogę, kolana się dotykają). Nawet zakładanie nogi na nogę jest możliwe tylko w sytuacjach nieformalnych.

W biznesie obowiązuje ubiór „zero seksu” oraz formalny (korporacyjny). W wypadku kobiety na kierowniczym stanowisku może to być tylko kostium lub sukienka z marynarką ( raczej spódnica i to kończąca się w okolicach kolan niż spodnie, rajstopy cieliste, buty z zakrytymi piętami i palcami).

Przy wchodzeniu do pomieszczenia po raz pierwszy w ciągu danego dnia należy się oczywiście przywitać. Każdą rozmowę kończymy oczywiście zawsze jakąś „formą kończącą” – zwrotem grzecznościowym – jest to „do widzenia”, gdy zakładamy, że w danym dniu nie będziemy się już kontaktowali.

Przedstawiony problem jest bardzo trudny. Sądzę, że wszelkie delikatne „dawanie do zrozumienia” niewiele tu da i uwagi wprost mogą być bardzo źle przyjęte. Pozostaje więc albo „zatrudnienie” do tego osoby spoza firmy albo doprowadzenie do tego, by Pani Prezes zapoznała się z naszą „wymianą zdań” (wiele osób pisze do mnie po to, by pokazać komuś moje odpowiedzi). Mogą też państwo kierować do mnie różne konkretne pytania z zakresu etykiety biznesu i moje odpowiedzi w jakiś sposób podrzucać Pani Prezes. Można też oczywiście porozmawiać z którymś z Prezesów, ale trzeba z góry wiedzieć, że dobrze to przyjmie.

 

 

20.03.2010. Ania: Od pewnego czasu nurtuje mnie pewien problem. Od niedawna pracuję w pewnym urzędzie, jestem tu najmłodsza z 18osobowej załogi. Niedługo wychodzę za mąż i w związku z tym chciałabym zaprosić koleżanki z pracy na ślub. Zajmuję jedno z niższych stanowisk i wszystkie osoby, które są na podobnym "poziomie" co ja zaproszę na pewno. Nie wiem jednak czy powinnam zaprosić też kadry?? Panie z kadr na pewno dowiedzą się o moim ślubie, ale traktują mnie strasznie z góry więc na pewno pogardzą moim zaproszeniem. Z drugiej strony jeśli nie zaproszę to mogłoby to być źle odebrane. Czy panią dyrektor też zapraszać ? Popełniam w pracy tyle gaf, że nie chcę popełnić następnych.

Jak już tyle osób Pani zaprosiła, to lepiej zaprosić wszystkich. Takie zaproszenie nie jest zobowiązujące (nie musza przyjść), a jest miłe, grzeczne i wyraża szacunek dla zaproszonych osób.

 

 

18.03.2010 .Gala: Szanowny Panie, dotychczas niekoniecznie zwracałam uwagę na tzw. drobiazgi, ale z chwilą poznania Pańskiego portalu tak. Nasuwają mi się dwa pytania:
1. Czy żegnać się z domownikami-gośćmi po założeniu płaszcza czy przed?
2. Czy w kapeluszu, czapce może kobieta siedzieć w kawiarni lub przy stole goszcząc np. u znajomych?


Żegnamy się zawsze w salonie (a więc w pokoju, w którym byliśmy przyjmowani), a zatem przed założeniem płaszcza.

Kobieta zdejmuje kapelusz tylko do obiadu. Tak więc w kawiarni, domu prywatnym, teatrze ma go na głowie. Tak na marginesie. Na Zachodzie kapelusz jest znakiem przynależności kobiety do klasy średniej i wyżej. Stąd większość kobiet z tych klas nosi kapelusze.

 

17.03.2010. Ela. Od ponad roku uczęszczając na zajęcia plastyczne dla dorosłych zabierałam ze sobą koleżankę z tej samej miejscowości. Nigdy nie wspomniałam o pieniądzach. W tym roku moja sytuacja diametralnie się zmieniła. Cała moja czteroosobowa rodzina z różnych względów straciła pracę. Prowadzę jednoosobowo kwiaciarnię obok domu koleżanki. Kiedy poprosiłam ją o to czy mogłybyśmy składać się na paliwo, koleżanka odpowiedziała że może mi dokładać połowę kosztu który ponosi jeżdżąc autobusem. Następnie ostentacyjnie wręczała mi za każdym razem pieniądze w kwocie 4 Pln. Po dwóch przejazdach nie mogłam pojechać na następne zajęcia z powodu pójścia męża do szpitala na operację kręgosłupa. Inna osoba zabrała koleżankę na zajęcia. Po tych zdarzeniach koleżanka ukarała mnie zaniechaniem odwiedzin i obrażeniem się na mnie .Czekała około miesiąca i czekałaby dalej kiedy ja się domyślę o co chodzi. (dowiedziałam się od drugiej koleżanki że jest na mnie obrażona za fakt pobierania opłaty na wspólny przejazd). Czy popełniłam nietakt towarzyski?

 

Nie popełniła Pa ni żadnego nietaktu. To koleżanka zachowało się i to kilkakrotnie w sposób niewłaściwy. Po pierwsze, gdy zaczęła z Panią jeździć powinna sama zaproponować , choćby tylko grzecznościowo, że pokryje połowę kosztów benzyny. Na Pani propozycję powinna zareagować na jeden z dwóch sposobów: 1. zacząć bez komentarza pokrywać połowę kosztów; 2. pod jakimś pretekstem zrezygnować ze wspólnych przejazdów z Panią, ale oczywiście bez obrażania się. Dlaczego tak? Pani ofiarowała jej wygodę i dawała jej, choć nie wprost, pewien wymierny finansowo prezent (nie musiała płacić za przejazdy),a za to należy się wdzięczność. Decydując się na wspólne przejazdy z Panią zaciągnęła zatem zobowiązanie towarzyskie, które nakazuje, jeśli nie pokrywa się połowy kosztów benzyny, rewanż mniej więcej odpowiadający wartością. Ten rewanż to mogłoby być zaproszenie od czasu do czasu do kawiarni, drobny prezent w postaci pudełka czekoladek itp. W momencie, gdy Pani oznajmia, że czas obdarowywania się skończył powinna podziękować za doznane dobrodziejstwa, przynajmniej teraz za nie, przynajmniej symbolicznie, się zrewanżować i, by wyjść z twarzą, nie dać Pani poznać, że nie chce (bo np. uznaje, ze ją nie stać) pokrywać połowu kosztów benzyny. Podkreślmy, pani zachowanie powinna przyjąć ze zrozumieniem i okazać wdzięczność. Tak więc koleżanka Pani, okazała się być, mówiąc między nami, małostkowa, małoduszna, niewdzięczna i niesprawiedliwa. Cóż z tym począć? To już Pani wybór. Ma Pani dwa wyjścia. Jeśli ma Pani koleżanki dość może Pani rozluźnić aż do zaniku kontakty z nią. Jeżeli nie, to doradzam wspaniałomyślność, wielkoduszność, wyrozumiałość – czyli zapomnieć i wybaczyć i zachowywać się jakby nic się nie stało. W geście dobrej woli może nawet Pani wyciągnąć do niej rękę, a nawet przeprosić (choć nie ma za co). To będzie tylko wskazywać na Pani szlachetność.

 

 

 

16.03.2010. Sylwia P.: Starając się żyć tak, aby innym było miło w moim towarzystwie, korzystam z Pańskich rad. I tu pojawił się problem. Córka mojego partnera, wraz ze swoim narzeczonym, zaprosili nas na ślub i przyjęcie weselne. Mamy ze sobą bardzo dobry kontakt, lubimy się. Na ślubie i przyjęciu będzie zapewne także matka panny młodej. Niestety, jest bardzo wrogo nastawiona do ojca swoich dzieci, z którym pozostają w separacji (nie wyraziła zgody na rozwód). Stąd moje pytanie: czy wypada nam razem uczestniczyć w tej uroczystości? Czy raczej nie powinnam się wybrać ani na ślub ani na przyjęcie. Z rodziną partnera (rodzice, rodzeństwo, ciotki, itd.) jesteśmy bardzo zżyci. Rodzice twierdzą, że powinniśmy z partnerem iść razem, ja jednak- szanując i lubiąc pannę młodą, chciałabym uniknąć ewentualnego nietaktu. Proszę o radę, jak wybrnąć z tej sytuacji.

 

 

Na problem ten możemy spojrzeć z dwóch punktów widzenia: etykiety ślubu i wesela i savoir vivre jako postawy, która zmierza do unikania konfliktów.

Patrząc z tego pierwszego punktu widzenia należy podkreślić, zę rodzice państwa młodych są szczególnie ważnymi osobami na ślubie i weselu i zawsze występują w parze, właśnie jako rodzice niezależnie od tego czy s a lub byli małżeństwem, czy są aktualnie partnerami. Powinni siedzieć przy weselnym stole na specjalnych miejscach blisko państwa młodych. Z tego punktu widzenia może być pani gościem na ślubie, ale nie jako partnerka ojca panny młodej. Powinna pani siedzieć przy stole gdzieś dalej (nie obok swojego partnera).

Patrząc z tego drugiego punktu widzenia musi Pani sama rozstrzygnąć czy obecność Pani na ślubie i weselu nie doprowadzi do jakiś rzucających się w oczy wszystkim spięć czy konfliktów. Jeśli jest takie niebezpieczeństwie lepiej chyba wymówić się w ostatniej chwili podając jakiś inny przekonywujący powód i poprzez to, co nazywane jest w savoir vivre „szlachetną blagą” uniknąć czegoś, co mogłoby uderzyć w państwa młodych i sprawić im przykrość w tym tak ważnym dla nich momencie.

 

 

 

3.03.2010. Justyna: Co zrobić, kiedy bukiet Panny Młodej (albo welon) upadnie w trakcie oczepin, tzn. kiedy nikt go nie złapie? Jak wybrnąć z takiej sytuacji? Czy wypada go podnieść?

 

Oczywiście, ze trzeba go podnieść. Najlepiej oddać go Pannie Młodej, by powtórzyła rzut.

 

2.03.2010. Justyna: Czy można odmówić „świadkowania”? Czy jest to na tyle duży zaszczyt, że nie wypada?

 

Wybranie kogoś na świadka to również zamanifestowanie określonego stosunku do niego: „Lubimy cię, cenimy cię, mamy do ciebie zaufanie, darzymy cię przyjaźnią”, to pewne wyróżnienie i honor. W taje sytuacji trudno odmawiać. Odmowa może zostać przyjęta jako odrzucenie, a nawet obraza. Jeśli chcemy (lub musimy) jednak odmówić powód musi być bardzo poważny.

 

1.03.2010. Damian: Mam pytanie, dotyczące sposobu witania się w szkole. W 21-osobowej klasie jest 3 mężczyzn i 18 kobiet, więc sytuacja jest trochę dziwna, gdy rano witam się z dwójką kolegów ( podając im rękę) a do dziewczyn, które siedzą zazwyczaj na ławce mówię : Cześć dziewczyny! Nie wiem czy dobrze postępuję i kogo pierwszego powinienem powitać?

 

Jeżeli ktoś wchodzi do pomieszczenia, w którym jest wiele osób może przywitać się ogólnym "dzień dobry” czy „cześć”, ewentualnie podać rękę na powitanie tylko najbliższym osobom. Jeżeli jednak jest blisko tak mężczyzny jak i kobiety nie powinien podać ręki żadnemu z nich lub podać obojgu.

Osoby już obecne w pomieszczeniu są zawsze ważniejsze od wchodzących, a wiec to one powinny pierwsze wyciągnąć rękę. Jeśli jednak tego nie robią, bo nie wiedzą, że tak należy można im zasygnalizować w jakiś sposób chęć przywitania się przez podanie ręki (ja np. staję przed nimi i jakoś tak zaczynam wyglądać, sam dobrze nie potrafię® określić jak, że ludzie do mnie rękę wyciągają). Jeżeli jednak ręki do nas nie wyciągają witamy się przez ukłon. Nas poziomie klasy można o tym wprost porozmawiać mówiąc np. do dziewczyny wprost: „Nie podaję ci ręki, bo czekam, że ty, jako osoba ważniejsza pierwsza wyciągniesz do mnie rękę”.

 

28.02.2010. Justyna S.(inna Justyna).: Czy prawidłową formą żeńską jest „świadkowa”? Czy nie świadczy to tym, że jest żoną świadka? I czy można wymiennie stosować nazwy „druhna” i „drużba”? Czy to jest pytanie do językoznawcy czy ma jakieś wyjaśnienie w savoir vivre?

 

Jest to chyba raczej problem językowy. Przyjęło się, że świadka płci żeńskiej określa się jako „świadkową” i nikt raczej nie myśli wtedy o żonie świadka. W literaturze przedmiotu nie znalazłem jednak słowa „świadkowa”. Pisze się: „pierwszy świadek”, „drugi świadek”, być może dlatego, że płeć świadka nie ma wpływu na zakres jego obowiązków, a być może dlatego, że autorzy sami nie wiedzą czy można użyć terminu „świadkowa”. W słownikach językowych nie ma nic na ten temat. Nie ma też obowiązku ustanowienia świadków w taki sposób, by jeden był mężczyzna, a drugi kobietą (jest jednak w Polsce taka głęboko zakorzeniona tradycja).

Chyba więc lepiej unikać nazwy „świadkowa” lub używać jej w cudzysłowie jako cytat z potocznego języka.

Można wymiennie stosować nazwy „druhna” i „drużba”.

 

 

18.02.2010. Elżbieta A.: Dziękuję serdecznie za odpowiedź - tak szybką i tak jednoznaczną. Poczułam się obroniona przez Pańskie: białe jest białe, a czarne jest czarne. Nie napiszę do władz zwierzchnich, ale młodej pani dyrektor pokażę Pańską odpowiedź. Niedawno umarł mój mąż: On także zawsze potrafił stanąć w mojej obronie, chociaż i ja niejednokrotnie broniłam Go przed wszechobecnym barbarzyństwem. Jemu chyba pod tym względem było jeszcze trudniej... Był poetą, Człowiekiem wielkiej kultury. Pamiętam, jak podczas spotkania z Janem Pawłem II w Bazylice św. Piotra w Rzymie jakaś pani wypchnęła mojego męża i zajęła jego miejsce. Oburzona tak bezpardonowym zachowaniem, stanęłam w Jego obronie. A mój mąż powiedział: ależ, Elu, nie denerwuj się, może pani już nigdy nie spotka się z Ojcem Świętym. Pomyślałam, że przecież to również i dla nas jedyna taka okazja... A swoją drogą po tym zdarzeniu pozostało charakterystyczne zdjęcie: ja daję Ojcu Świętemu swój obraz i widoczna jest dłoń podająca poetycki tomik. Tylko ja wiem, że to dłoń mojego męża. Nie znam wszystkich zasad savoir-vivre'u, ale potrafię rozpoznać i docenić klasę - taką jak Pańska. Pozdrawiam serdeczne i - jeśli to nie zakłóci charakteru rubryki - proszę o zamieszczenie i tam tego listu, bo - wbrew pozorom - w nim także próbuję coś powiedzieć o zachowaniu się. Nie każdy potrafi stanąć w obronie, opowiedzieć się jednoznacznie w słusznej sprawie, a chyba to są fundamentalne zasady grzeczności?

 

Zamieszczam ten list, choć nie zawiera pytania, bo o to prosiła jego autorka. Sprawa dotyczy pytania z 17.02.2009. Widać tu jak zachowania zawierające brak odniesienia do pewnych zasad savoir vivre mogą dotknąć, zranić głęboko. Autorce życzę wielkiej wyrozumiałości i wielkoduszności i niech nie traci wiary w człowieka. Liczba ludzi, którzy odnoszą się do innych z szacunkiem i bon tonem rośnie. To fakt. Cieszmy się z tego.

 

17.02.2010. Elżbieta A.: Właśnie wróciłam z niewielkiego archiwum, które jest w moim mieście i do którego już chodzę od kilku lat, a wiosen sobie liczę prawie sześćdziesiąt. Oglądałam księgę notarialną, starą i zakurzoną. Kichnęłam i pewnie pękło mi jakieś naczyńko w nosie - bo poczułam, że leci mi z nosa krew. Pani obok uczynnie podała mi chusteczkę, a ja szybko udałam się do ubikacji, a potem do łazienki próbując zatamować krwotok. W pewnym momencie nawet czułam, że mogę narobić kłopotów i trzeba będzie wzywać pogotowie... Jednak jakoś udało się obyć bez lekarskiej interwencji...Posprzątałam po sobie - co nie było łatwe - i z opatrunkiem w nosie wróciłam do pracowni, a za pół godziny chciałam wyjść z instytucji. Jednak zatrzymała mnie pani dyrektor - osoba młodsza ode mnie znacznie - zaprosiła do gabinetu i poprosiła o posprzątanie owej ubikacji. Okazało
się, że pobrudzona krwią pozostała spodnia część deski sedesowej, czego nie zauważyłam, i w misce klozetowej kostka zapachowa, co prawdopodobnie zauważyłam, ale nie wiedziałam, co z nią zrobić. Wytarłam papierem spód deski, próbowałam umyć ową kostkę i następnie ją
wyrzuciłam do śmieci, przeprosiłam panią dyrektor i...No właśnie. Czy nie powinna to wszystko kazać zrobić pani sprzątaczce? Jakoś czuję, że to wszystko było wyjątkowo niesmaczne - szczególnie, że pani dyrektor z pewnością wiedziała, co mi się przydarzyło, a nawet widziała opatrunek w moim nosie.

Zachowanie dyrektor biblioteki było skandaliczne, poniżej wszelkich standardów tak savoir vivre jak i obowiązujących w instytucjach. Osoby odwiedzające daną instytucję w sprawach związanych z jej działalnością statutową są jej gośćmi i pracownicy tej instytucji, łącznie z jej dyrektorem, powinni ich traktować tak jak gości w prywatnym domu. Gdyby nawet nasz gość pozostawił po sobie bałagan w naszej prywatnej łazience i to dlatego, że nie ma zwyczaju po sobie sprzątać i jest z natury bałaganiarzem to i tak nigdy, ale to przenigdy, nie możemy mu zwracać uwagi, nie mówiąc już o tym, by mu kazać sprzątać po sobie. A więc to my sprzątamy po nim. Gdy zapraszamy kogoś do nas do domu i częstujemy go obiadem nie każemy mu zmywać garnków i talerzy po sobie. W instytucji za czystość odpowiedzialna jest sprzątaczka i to jej dyrektorka powinna nakazać doprowadzenie toalety do porządku. Ja na Pani miejscu zawiadomiłbym pisemnie przełożonych pani dyrektor i domagał się wyciagnięcia konsekwencji i przeprosin. Nie możemy pozwolić na to, by traktowano nas gdziekolwiek jak uczniaków, a co za tym idzie obrażano nas i upokarzano. Działanie pani dyrektor miało ewidentnie znamiona czynu godzącego w ludzką godność, zmierzającego do upokorzenia drugiej osoby, obraźliwego.

 

15.02.2010. Marcin: W Pana książce o SV w Kościele opisuje Pan sytuację księdza w slipkach, do którego ktoś mówi "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus", nie jest to raczej stosowne. Jak więc należy zwracać się do księdza w takich sytuacjach? (Wczoraj - notabene - był u nas ksiądz na studniówce w garniturze i białej koszuli oraz bez koloratki - też nikt nie wiedział jak sie do niego zwrócić). Czy są jakieś sytuacje kiedy możemy powiedzieć "Dzień dobry" do księdza czy jest to zawsze niedopuszczalne? Jak powinny zwracać się panie w urzędach, w sklepie itd. do księdza?

2) Bardzo mnie irytuje jedna rzecz. Osoby, które nie znają zasad etykiety uważają nas (osoby, które dobrze lub bardzo dobrze znają etykietę)za... niewychowanych.

Ostatnio koleżanka miała do mnie pretensje, że jej nigdy nie podaje ręki... Pani idąca zła stroną chodnika, że jej zachodzę drogę. Czy to nie jest denerwujące, że ktoś nas uważana za niegrzecznych, bo sam nie wie jak się zachować?

1)Ksiądz w garniturze na studniówce to sytuacja nietypowa, rodząca problem tej natury, że rozwiązać go może tylko sam ksiądz. Należałoby go zatem zapytać (najlepiej uśmiechem): „Jak mamy w takiej sytuacji księdza witać i jak się do księdza zwracać”.

Mówimy do księdza „dzień dobry”, gdy np. przebywamy z nim pod jednym dachem i spotykamy go rano lub gdy, właśnie, widać wyraźnie, że pojawia się on incognito lub gdyby nasze pozdrowienie spowodowałoby zgorszenie (bo ksiądz w garniturze zachowuje się nie jak ksiądz).

Zasady tytułowania są zawsze takie same. Używamy tego tytułu, który komuś przysługuje. Do pułkownika mówimy „Panie pułkowniku”, do inżyniera, „Panie inżynierze”, do księdza „proszę księdza” (to nie jest kwestia sytuacji czy wiary, ale dobrych obyczajów)

2) jest to irytujące. Dobre wychowanie skłania nas jednak do wyrozumiałości i w2ielkoduszności.

 

 

17.01.2010 Izabela W.: Kilkakrotnie zdarzyło mi sie uczestniczyć w tzw. "domowych przyjęciach ", gdzie , na wstępie ogłaszano, by zachować sztućce do kolejnych dań. Mnie to akurat nie przeszkadza, ponieważ często bywam we Francji i tam ten zwyczaj nawet rozszerzono do talerzy.

Jednakowoż, chciałabym prosić Pana o komentarz.

Drugi problem mam z podawaniem herbaty. Dokładnie chodzi mi , o to w jaki sposób eksponować kilka rodzajów herbat w saszetkach ( domyślam, że zapewne napisze Pan ,że saszetki to obciach, ale mimo to zaryzykuje pytanie). Czy w oryginalnych opakowaniach czy na talerzach?

 

Technika zachowywania sztućców do kolejnych dań jest dopuszczalna na całym świecie, również w dyplomacji, jednak tylko, gdy spełnione są trzy następujące warunki:

1. Na przyjęciu jest wyjątkowo, nietypowo, wielu ludzi, o wiele więcej niż zwykle;

2. Przy każdym nakryciu znajduje się po prawej jego stronie tzw. koziołek;

3. Uwaga z protokołu dyplomatycznego Orłowskiego: „Koziołków nie stosuje się na przyjęciach oficjalnych”.

Obowiązuje pewna bezwzględna zasada, która brzmi: na stole nie stawiamy butelek, niczego z plastiku i tektury oraz opakowań firmowych, a więc należałoby torebki herbaty kłaść w naczyniach porcelanowych lub na talerzyku.

Obowiązuje jednak oczywiście zasada, że herbaty w torebkach nigdy nie stosujemy dla gości. Zasada ta wynika z zasady, że wszystko co gościom podajemy jest najwyz sxzej jakości (herbata w torebkach to faktycznie namiastka herbaty). Można zastosować polską sypką „Madras” lub „Assan” (faktycznie są to jedne z lepszych jakościowo herbat na naszym rynku), zaparzać ją w czajniczku i podawać na stół czajniczek i dzbanek z wrzątkiem lub dzbanek z herbata i dzbanek z gorącą wodą (dla rozcieńczenia (ta pierwsza forma jest lepsza – daje większe pole manewru gościom). Herbat smakowych i ziołowych nie podajemy na oficjalnych przyjęciach. Na nieoficjalne można znaleźć ich wersje sypkie.

 

16.01.2010. Krzysztof T.: Byłbym bardzo wdzięczny, gdyby Pan mógł się odnieść do problemu który nurtuje naszą rodzinę. Od kilku lat mamy problem z KOTEM sąsiadki. Mieszkamy w budynku 5 rodzinnym. Zaznaczam, że mieszkamy sami na najwyższym piętrze. Tę klatkę używamy sami. Problem z kotem ciągnie się od kilku lat. Ewidentnie ten kot wyrządza nam szkody i krzywdę tego typu:

- załatwia się na klatce ( pod drzwiami, w doniczkach z kwiatami);

- wchodzi na nasze samochody pozostawione przy budynku ( włącznie z porysowaniem i wybłoceniem naszych samochodów - co dzieje sie na bieżąco);

- jednorazowo poniszczył ubrania pozostawione w szafie na klatce;

Wielokrotnie odbyliśmy rozmowy wyjaśniające z sąsiadką. Sąsiadka nie poddaje pod wątpliwość, że sprawcą tych szkód jest jej kot. W odpowiedzi otrzymujemy od właścicielki kota następującą odpowiedz: TO CO MY MAMY ZROBIĆ Z TYM KOTEM? Dla nas jest to sprawa naprawdę nieprzyjemna i uciążliwa. Myśleliśmy nawet powiadomić policję. Sąsiadka informowała nas o tym, że była z tym problemem u weterynarza. My jako poszkodowani stwierdzamy jednoznacznie, że te wizyty nie przyniosły żadnego skutku. Pomimo wielu rozmów i pogarszających się relacji problem jest wciąż aktualny. Jesteśmy tym poruszeni, bezradni wręcz skrzywdzeni. Pragnę zaznaczyć, że nasza sąsiadka pomimo tych problemów spotyka sie z naszej strony z wielką kulturą i cierpliwością. Żyjemy w ciągłym stresie, że w każdej chwili ten kot znów wyrządzi nam następną szkodę. Jakie by Pan widział konkretne rozwiązanie tej sprawy?

 

 

Oczywiście zachowanie sąsiadki jest skandaliczne. Łamie ona wszystkie normy obyczajowe, społeczne i savoir vivre. Sądzę, że w pierwszym rzędzie najlepiej wysłać jej list oficjalny z propozycją spotkania, w ramach którego rozwiązałoby się najważniejsze problemy.

Oto propozycja, która powinna być zawarta w tym liście. Oczywiste jest, że właściciel zwierzęcia likwiduje wszystkie szkody, które zostaną dokonane przez to zwierzę oraz dokonuje finansowego zadośćuczynienia za straty materialne. Należy wymienić te szkody i określić sposób ich likwidacji (np. sąsiadka będzie codziennie sprzątać po kocie) oraz opisać dotychczasowe szkody i określić w przybliżeniu sumę jaką sąsiadka powinna zapłacić (można w ramach dobrej woli stwierdzić, że nie żąda się jej zwrotu, ale nie koniecznie) i zapowiedzieć przesyłanie jej faktur i rachunków do zapłaty związanych ze stratami poczynionymi przez kota (kopię listu należy sobie zostawić). Jeżeli sąsiadka nie zareaguje należy dać jej jeszcze jedną szansę oznajmiając jednocześnie, ze sprawa zostanie skierowana do policji, straży miejskiej, a następnie sądu.

Można też spokojnie załatwić tę sprawę od razu (lub równolegle) kupując odstraszacz kotów, który kosztuje od 100 do 200 zł (znalazłem w Internecie stronę sprzedającą takie odstraszacze: http://www.odstraszacze.com/index.php?category_id=199.

Życzę powodzenia i pozostania w roli tych szlachetnych i dobrze wychowanych.

 

 

15.01.2010 Jakub G.: 1. Czy można jakoś ochronić krawat przed rosołem? Nie potrafię uniknąć drobnych poplamień. 2. Czy zasada adresowania i podpisywania korespondencji do i od małżeństwa "ladies first" jest powszechnie obowiązująca? Niektórzy moi zachodnioeuropejscy znajomi jej nie przestrzegają.

 

1. Nie ma takiej możliwości. Nie można zakłada serwetki pod szyja. Jedyna metoda to zatem napieranie na łyżkę jak najmniej rosołu i zjadanie gotycko w ilości paru łyżek.

2. We Francji i strefach francuskich wpływów kulturowych mężczyznę wymienia się jako pierwszego.

 

 

14.01.2010. Marcin: Moje pytania dotyczą zbliżającej się studniówki. 1) Kiedy mogę zdjąć garnitur? Jak jest mi gorąco, to zaraz gdy usiądę czy po jakimś czasie? Czy podczas tańca musze mieć na sobie garnitur czy mogę być w koszuli z krawatem?  2) Dużo czytałem o serwetkach i wypracowałem sobie prostą zasadę: serwetki materiałowe zawsze kładziemy na kolana, a papierowe nie. Czy mam rację?  3) Moją osobą towarzyszącą jest dziewczyna z mojej klasy. Czy jadąc po nią powinienem jej coś kupić?

1) Marynarkę zdejmujemy wtedy, gdy pozwoli na to gospodarz, ewentualnie gospodyni. W wypadku studniówki decyzję taką powinien podjąć główny organizator –gospodarza (np. wychowawczyni). Jeżeli nie wpadnie na traki pomysł o zgodę na zdjęcie marynarki powinien Pana zapytać dziewczyny, która jest Pana osobą towarzyszącą po jakimś czasie (na pewno nie na samym początku zabawy);

2) Tak jest;

3) Nie ma takiego obowiązku. Jeżeli jednak kupi Pan kwiatek (czy nawet bukiet) będzie to gest kurtuazji świadczący o tym, że ma Pan klasę (może to być taki kwiatek, który będzie sobie mogła wpiąć we włosy czy przypiąć do sukienki).

 

 

 

13.01. 2010. Adam P.: Mam pewne wątpliwości i pytanie na temat kolejności przedstawiania pary osób. Pisze Pan że powinno być Anna i Józef Kowalski. Wydaje mi się, że w tym przypadku powinno być odwrotnie ponieważ:

  • Adam i Ewa
  • Tristan i Izolda
  • Andrzej i Eliza
  • Król z Królwą
  • Hrabia z Hrabiną
  • Mąż z żoną

Z całym szacunkiem dla kobiet ale w małżeństwie to mężczyzna jest głową rodziny (ważniejszy).

Cieszę się z Pana listu. W jego efekcie rozbudowałem materiał pt."Przedstawianie sobie osoby pojedynczej i małżeństwa” . Tam znajdzie Pan odpowiedź na swoje wątpliwości.

 

26.12.09. A. K.: Jestem wychowawczynią uczniów klasy maturalnej. W związku z przygotowywaną przez uczniów studniówką mam pytanie: czy w zaproszeniach dla nauczycieli (wypisane imiennie dla każdego z pedagogów) powinno się zapisać formułę "wraz z osobą towarzyszącą" czy może raczej imiennie potraktować również osobę towarzyszącą, np. męża, żonę. Kwestia ta wzbudziła wiele kontrowersji i niektórzy nauczyciele poczuli się urażeni formułą "osoby towarzyszącej". Mnie się wydaje, że elegancko jest potraktować wszystkich zapraszanych nauczycieli jednakowo, wszak nie wszyscy posiadają żonę czy męża, a wnikać w kwestie związków nieformalnych nie jest zadaniem uczniów! Bardzo proszę o odpowiedź, bo jest to sprawa dyskutowana każdego roku o tej samej porze, a nikt nie znalazł stosownych porad z zakresu dobrych manier.

 

Przejrzałem wszystkie posiadane podręczniki (patrz: „Lektury” na mojej stronie) pod tym kątem, by odwołać się dodatkowo do literatury. Nikt tego nie rozstrzyga. W formule „z osobą towarzyszącą” z pewnością jednak nie ma nic obraźliwego. Formuła ta używana jest jednak tylko w trzech wypadkach. Po pierwsze, gdy zapraszający chce podkreślić, że ważna jest dla niego tylko osoba zapraszana imiennie, a ta dryga osoba jest tylko dodatkowo. Po drugie, gdy zapraszający chce pozostawić zaroszonemu swobodę w doborze partnera. Po trzecie, gdy zapraszający nie zna dobrze zapraszanego, nie wie czy ta osoba ma współmałżonka.

Ewidentnie najbardziej elegancką formą, dowartościowującą wszystkie osoby jest forma stosowana w dyplomacji (współmałżonka zaprasza się również z imienia i nazwiska, którą gdybyśmy odnieśli do nauczycieli przyjęłaby w odniesieniu do nauczycieli posiadających współmałżonków formę następującą (załóżmy, że chodzi o nauczycielkę Ewę Mak, która ma męża Jana): „Zapraszamy Państwa Ewę i Jana Maków”. Można też zapraszając panią Ewę Mak zastosować formułę: „Zapraszamy Panią Ewę Mak i Małżonka”. Wtedy w wypadku nauczycieli nie posiadających małżonków stosuje się albo formułę „z osobą towarzyszącą” albo, gdy dowiemy się z kim ten nauczyciel chce przyjść formułę, w ramach której wymienia się imiona i nazwiska obojga.

 

23.12.09 Jakub zadał mi 13 grudnia 2009 r. pytanie: Ostatnio byłem z żoną u znajomych. Przyszła też mama pana domu, który przedstawił nas, a właściwie mnie, mówiąc: "Mamo, to jest Jakub G.". Obok mnie stała moja żona. Starsza pani wyciągnęła rękę w moją stronę. Skonfundowany zwlekałem z odwzajemnieniem tego gestu. Po chwili pani X zorientowała się w sytuacji i nieco zmieszana, przepraszając, przywitała się najpierw z moją żoną.

Odpowiedziałem mu, między innymi : W zaistniałem sytuacji nie powinien pan zwlekać, by nie narażać tych osób na zakłopotanie tylko podać rękę tej pani (ważniejsze z punktu savoir vivre jest tu samopoczucie tych osób niż przestrzeganie wskazania etykiety). Po otrzymaniu odpowiedzi zadał dodatkowe pytanie: czy powinienem mojego znajomego przeprosić za tę niezręczność?

 

Świetnie to Pan ujął jako „niezręczność”. Za niezręczności, faux pas (wszelkie nieumyślne złamanie etykiety) i gafy (mimowolne zrobienie komu przykrości, postawienie kogoś w niezręcznej sytuacji) się nie przeprasza. Raczej wszyscy starają się tak zachować jakby nic się nie zdarzyło.

 

22.12.09. Aldona: Idę na swojego pierwszego „prawdziwego” Sylwestra. Sukienkę już mam, buty mam, biżuterię pożyczy mi mama. Nie mam perfum. Co mi Pan doradza?

 

 

To trudne pytanie. Wyczerpująca odpowiedź na nie zajęłaby mi kilka lub nawet kilkanaście stron. Musiałbym też coś więcej wiedzieć na Pani temat, na temat Pani kreacji, tego jaki to będzie ten „prawdziwy” Sylwester i na temat Pani oczekiwań wobec perfum. W tej sytuacji stwierdzę jedynie, że powinny to być perfumy ciężkie, na wieczór, a zatem orientalne, że powinny to być perfumy, a nie woda toaletowa czy nawet woda perfumowana i że powinna je Pani nanieść na te miejsca swojego ciała, gdzie wystają kości (np. obojczyk, kostki nadgarstka, za uchem, tam gdzie wyczuwa Pani czaszkę. Podczas tańca zgrzeje się Pani i gdyby perfumy zostały naniesione na miejsca ukrwione mogłyby za bardzo dawać o sobie znać. Gdybym miał cos doradzać konkretnie proponowałbym coś z najwyższej półki, a zatem klasykę – „Jicky” – półorientalne-aromatyczne perfumy powstałe w 1889 r. (Aime Guerlain), wesołe i płomienne w nucie głowy i serca (lawenda, bergamota, rozmaryn, jaśmin, róża), pełne słodyczy i łagodności w nucie głębi (bób tonka, drzewo, wanilia, opoponaks).

 

 

 

19.12.09. Jacek: Znajdę się na Sylwestra w gronie ludzi, których w większości nie znam. Wiem, że będą wśród nich młodzi i ludzie w średnim wieku, w tym na stanowiskach. Boję się popełnić jakąś gafę. Czy o północy mam w trakcie składania życzeń całować nie znane mi kobiety czy nie?

 

 

Całowanie się dosłownie jest raczej tylko słowiańskim obyczajem. Etykieta nakazuje całowanie markować. Niektórzy Polacy jednak takie zachowanie odbierają jako jakiś gest negatywny. Proponuję wyczekać. Jeśli kobieta, której będzie Pan składał życzenia pierwsza pocałuje Pana w policzek, niech Pan to tez zrobi. W innych wypadkach niech Pan markuje.

 

 

 

18.12.09. Daria: Idę dna Sylwestra do dobrych znajomych. Będą tam jednak również ich znajomi, których będę pierwszy raz w życiu widzieć na oczy. Czego im życzyć o północy?

 

 

To wcale nie takie łatwe. Jeśli złożymy takie konwencjonalne oklepane życzenia, to możemy zostać niezbyt dobrze odebrani. Może to być odebrane, że składamy życzenia „aby zbyć”. Jeśli wdamy się w szczegóły możemy popełnić gafę. Będziemy np., jakiejś kobiecie życzyć szczęścia w miłości, a będzie to Pani właśnie porzucona przez męża. Trzeba sobie opracować kilka uniwersalnych, niebanalnych życzeń typu: „Aby mnie się zdarzyło to, co Pani życzę”.

 

 

 

17.12.09. Klaudia: Jakie napoje, aby było najbardziej elegancko, podać do stołu na święta?

 

 

Zasada jest jedna: wszystko ma być najwyższej jakości. Najlepiej zatem podajmy soki ze świeżych owoców (pomarańczy, grejpfrutów, ewentualnie jabłek) w dzbankach lub prawdziwą oranżadę czy lemoniadę (mieszamy sok wyciśnięty z owoców z cukrem i wodą gazowaną lub nie gazowaną). Podawajmy je najlepiej w kieliszkach do wody.

 

 

16.12.09. Ludwika: Czy na święta podawać wodę i w czym, ewentualnie, ją serwować?

 

 

Woda powinna być na stole, najlepiej nie gazowana. Pijemy ją pomiędzy daniami, by oczyścić kubeczki smakowe i przygotować je na nowe rozkosze. Podajemy ją w dzbankach lub karafkach, a serwujemy w specjalnych kieliszkach, w których najładniej wygląda na stole. W większości sklepów można już kupić specjalne kieliszki do wody. Wodę gazowaną, której nie powinno się przecież przelewać do np. dzbanków, bo straci swoje właściwości trzeba postawić na jakimś podręcznym stoliku. Nalewać ją powinien gospodarza.

 

15.12.09. Dawid: Pracuję w dużej korporacji (jest to firma produkcyjna, ja natomiast pracuję jako trener, zajmuję wyższe stanowisko niż większość pracowników). Jestem dość młodą osobą, mam 24 lata. Zdecydowana większość osób, które u nas pracują są ode mnie starsi, niektórzy nawet dwa razy, zarówno mężczyźni jaki i kobiety! I tu pojawia sie moje pytanie: kto powinien pierwszy mówić dzień dobry lub wyciągną dłoń na powitanie?

 

W chwili obecnej wygląda to tak, że to ja z uśmiechem na twarzy (bo bardzo wszystkich ludzi lubię) mówię pierwszy dzień dobry i zazwyczaj pierwszy wyciągam rękę na powitanie. Dodam jeszcze, że pracujemy w biurze typu openoffice, a większość osób spotykam po prostu mijając się z nimi gdzieś w drodze do lub z. Tak więc nie jest tak, że to ktoś przychodzi do mnie lub ja do kogoś.

 

Zasada ogólna etykiety mówi. Jeżeli zbliża się do siebie idąc dwóch ludzi, to pierwszy mówi „dzień dobry” ten kto pierwszy zauważy drugiego (czy jest po prostu szybszy). W świetle etykiety biznesu pierwszy wita się niższy stopniem (na niższym stanowisku) w innych sytuacjach niż ta opisana poprzednio i w innych niż wejście do pokoju (wtedy słowa powitania wygłasza wchodzący), ale to nie oznacza, że starszy stopniem nie może go ubiec. Gdy ktoś pierwszy się wita wyraża w ten sposób szacunek dla drugiego, co zawsze jest dobrze przyjmowane.

 

 

 

14.12.09. Ewa O.: Co mam zrobić jako gospodyni na małym domowym przyjęciu, gdy któryś z gości głośno kichnie lub zacznie głośno wydmuchiwać nos.

 

 

Po pierwsze i przede wszystkim, w żaden sposób nie reagować, nie dać po sobie poznać, że zarejestrowała Pani ten fakt, np. nie przerywać swojej wypowiedzi. Warto też odciągnąć uwagę wszystkich od tego wydarzenia. Dzieląc się z nimi jakąś uwaga lub opowiadając anegdotę.

 

 

13.12.09. Jakub: Ostatnio byłem z żoną u znajomych. Przyszła też mama pana domu, który przedstawił nas, a właściwie mnie, mówiąc: "Mamo, to jest Jakub G.". Obok mnie stała moja żona. Starsza pani wyciągnęła rękę w moją stronę. Skonfundowany zwlekałem z odwzajemnieniem tego gestu. Po chwili pani X zorientowała się w sytuacji i nieco zmieszana, przepraszając, przywitała się najpierw z moją żoną. Czy mimo wszystko, ze względu na podeszły wiek mamy kolegi, nie powinienem był jednak od razu pocałować ją w rękę?

 

 

Prawidłowo oczywiście Pan domu powinien powiedzieć: „Mamo to są państwo G.”. Ta pani podałaby najpierw rękę pana żonie wymieniając swoje imię i nazwisko, pana żona wymieniłaby swoje imię i nazwisko, a następnie ta pani podałaby rękę panu i pan wymieniłby swoje imię i nazwisko.

 

W zaistniałem sytuacji nie powinien pan zwlekać, by nie mara żąć tych osób na zakłopotanie tylko podać rękę tej pani (ważniejsze z punktu savoir vivre jest tu samopoczucie tych osób niż przestrzeganie wskazania etykiety)

 

Pocałunek w rękę nie był tu konieczny, ale jednak wskazany, świadczący o kurtuazji i szacunku dla starszej osoby.

 

12.12.09. Ewa R.: Czy kształt butów i torebki powinny pozostawać ze sobą w jakiejś relacji?

 

Tak. Torebki zaokrąglone pasują do zaokrąglonych butów, kanciaste do butów kanciastych.

 

11.12.09. Jacek: Co powinienem dokładnie zrobić, gdy chcę wytrzeć nos w szczególnie eleganckim towarzystwie?

 

 

Najlepiej, jeśli to możliwe, odejść trochę na bok i zrobić to w sposób nie rzucający się w oczy. Jeśli to jednak nie jest możliwe należy mieć przygotowana na tę okazję specjalną płócienną chusteczkę pod kolor krawata (ale nie w tym samy m kolorze), która powinna się znajdować (w stanie złożonym i czystą) w lewej kieszeni naszych spodni. Wycieramy nią delikatnie nos, gdy uwaga wszystkich zwrócona jest akurat na kogoś innego (np. ktoś z drugiego końca stołu akurat się wypowiada) i nie oglądając zmian jakie zaszły na chusteczce (istnieje znaczne prawdopodobieństwo, że zrobimy to odruchowo) schować ją dyskretnie do kieszeni.

 

 

 

10.12.09. Jadwiga Z.: Jak zawsze na Wigilię zbiera się w naszym domu cała bliższa i dalsza rodzina (mieszkamy blisko siebie). W tym roku jednak Wigilia będzie trochę nietypowa. Do rodziny weszły dwie nowe osoby: ożenił się syn siostry i córka brata. Zupełnie nie wiem co im podarować pod choinkę.

 

Jeden z najprostszych sposób, jakby się wydawało, to dopytać ich najbliższych co by chcieli. Gdy jednak otrzymamy nawet szczegółową wskazówkę może się okazać, że nie potrafiliśmy utrafić w ich gust (ludzie są coraz bardziej wybredni). Może więc lepiej podarować im coś jadalnego, jakiś smakołyk. Jeśli oni wpadną na taki sam pomysł i dostanie Pani pod choinkę cos do jedzenia wypada poczęstować wszystkich lub postawić na stół (oczywiście w odpowiednim naczyniu).

 

 

9.12.09. Jarosław: Od kilku lat otrzymuję od wielu znajomych życzenia świąteczne w postaci sms-ów. Zaczynam się zastanawiać czy przed samymi świętami też tego nie zrobić.

 

Raczej bym tego nie doradzał. W wielu podręcznikach savoir vivre możemy przeczytać, ze życzenia świąteczne wysyłamy pocztą. Najbardziej odpowiednia, elegancka i wyrażająca największy szacunek forma, to napisanie ich na rozkładającej się kartce świątecznej zawierającej motywy religijne (a nie samą choinkę czy bałwanka i gwiazdki) umieszczonej w specjalnej kopercie. Wysyłanie życzeń sms-em to oczywiście jakieś okazanie pamięci temu, do kogo te życzenia wysyłamy, ale to również zasygnalizowanie jakiegoś lekceważenia dla niego czy przynajmniej naszego lenistwa („nie cenię cię tak bardzo, by wysłać życzenia pocztą, „nie chce mi się wysłać życzeń pocztą”).

 

 

8.12.09. Zofia: Czy to prawda, że papierowe chusteczki do nosa nie są w dobrym tonie? Czy naprawdę nie powinniśmy ich używać w obecności innych osób?

 

Na oba pytanie można udzielić tylko odpowiedzi pozytywnej. Nie oznacza to, że mamy zrezygnować z chusteczek papierowych, które przecież w najwyższym stopniu spełniają wymogi higieny. Używajmy ich, ale tylko wtedy, gdy nikt (na pewno nikt) na nas nie patrzy. Gdy jesteśmy w towarzystwie, restauracji, teatrze, na służbowej naradzie, w kościele itp., itd. sięgajmy po chusteczkę płócienną, których kilka powinniśmy mieć przy sobie. Pamiętajmy, aby były dobrane kolorystycznie do ubioru i innych dodatków (w wypadku mężczyzny do krawata, a przy czarnym garniturze powinny być białe; w wypadku kobiety do sukienki, kostiumu, bluzki, torebki, butów – czarny kostium – biała chusteczka; zielona sukienka – zielonkawa chusteczka, ciemnoczerwone buty i torebka – chusteczka w którymś z odcieni czerwieni).

 

7.12.09. Anna: Czy można założyć buty z gładkiej skóry i zabrać ze sobą zamszową torebkę?

 

Nie. Torebka powinna być z tego samego materiału co buty. Torebka zamszowa musi być do butów zamszowych.

 

 

6.12.09 Lucja K.: Czy kolega z uczelni, który zaprasza koleżankę na zwiedzanie muzeum, może sobie pozwolić odprowadzić ja tylko do autobusu miejskiego (o 23-ciej ) wiedząc, że dziewczyna będzie musiała sama pokonać od docelowego przystanku  jeszcze niemały dystans. Tego samego wieczora, kolega zapytał tę samą koleżankę czy jest głodna ("czy coś zjemy ?") kiedy dziewczyna zgodziła sie on stwierdził, że może zapłacić tylko za siebie, że nie jest przygotowany na kolacje. Czy taka postawa jest do przyjęcia, ze względu na to, że to tylko kolega?

 

 

Po pierwsze, należałoby powiedzieć, że ten człowiek na pewno nie jest dżentelmenem i że brakuje mu klasy jak również podstawowej ogłady.

Po drugie, brakuje mu też podstawowej życzliwości i troski o drugiego człowieka – o Panią. Gdyby nie był egoistą a zarazem brakowało mu ogłady, i tak odprowadziłby Panią pod sam dom (choćby jako słabą kobietę, narażona wieczorem na różne niebezpieczeństwa) i przygotował się do tego, by zapłacić za panią za kolację.

 

 

5.12.09. Jerzy: Jestem od niespełna roku wdowcem. Gdyby nie znajomi spędzałbym tegoroczną Wigilię samotnie. Znajomi zaprosili mnie na Wigilię do siebie. Cieszę się bardzo, ale mam też szereg problemów i pytań, które mnie niepokoją. Rodzina znajomych jest bardzo liczna. Czy wszystkim mam kupić prezenty? Kiedy je wręczyć? Jak się zachować, gdy dostanę prezent?

 

 

Nikt nie będzie od Pana wymagał, by kupił Pan wszystkim domownikom prezenty. Mam Pan dwa wyjścia. Po pierwsze, może Pan kupić prezent tylko gospodarzom lub jednemu z nich i wręczyć go zaraz po wejściu do ich domu. Po drugie, może Pan kupić prezenty tylko dla dzieci i przekazać je rodzicom. Oni zadecydują czy położyć je pod choinkę czy przekazać je dzieciom w jakiś inny sposób. Gdy dostanie Pan prezent niech go Pan natychmiast rozpakuje i wyrazi wielką radość tak z powodu samego prezentu jak i otrzymania tej właśnie konkretnej rzeczy, którą jako ten prezent Pan dostał.

 

 

 

4.12.09 Antoni : Co mam zrobić, gdy zbiera mi się na kichanie w okolicznościach wymagających ciszy (np. na koncercie czy podczas uroczystego przemówienia szefa), a wiem, że kichnę bardzo głośno?

 

 

Są tylko dwie metody rozwiązania takiego problemu. Pierwsza stosowana przez patrole wywiadowców w Armii Andersa poruszające się po przedpolu wroga: zacisnąć mocno palcami sam czubek nosa i chwile przytrzymać. To powinno spowodować, że kichniecie nie nastąpi.

Druga metoda, którą nie zawsze można zastosować, jest trochę kłopotliwa i może spowodować pewne zamieszanie: opuszczamy an chwilę dane pomieszczenie. Jeśli już kichniemy starajmy się stłumić hałas i nie zwracajmy na siebie jeszcze większej uwagi poprzez przepraszanie. Pamiętajmy: o objawach fizjologicznych nie mówi się w towarzystwie.

 

 

22.11.09. Przemysław H.: Przeczytałem na Pańskiej stronie artykuły dotyczące ubioru i nie znalazłem odpowiedzi na jedno nurtujące mnie pytanie. Otóż wiem, że marynarkę przy siadaniu bezwzględnie należy rozpinać. Nie wiem jednak jak postąpić w sytuacji, gdy siadam w płaszczu lub kurtce zapinanej na guziki (taka sytuacja ma miejsce np. w kościele, kiedy jest zimno -  oczywistych względów wszyscy obecni nie zdejmują okryć wierzchnich). Czy powinienem rozpiąć cały płaszcz i marynarkę pod nim (co np. w kościele jest dość uciążliwe - w niektórych momentach Mszy Św. wstaje się i siada co chwilę), czy też rozpiąć tylko dolny guzik, żeby podczas siadania nie powstawały na płaszczu nieładnie wyglądające wybrzuszenia? A może nie rozpinać płaszcza w ogóle i po prostu siadać w zapiętym?

 

 

Zaskoczył mnie Pan. W literaturze nigdy nie spotkałem tego problemu. Sam tez o nim nie myślałem. Po dłuższym zastanowieniu jestem głęboko przekonany, ze nie ma tu żadnych reguł oprócz jednej: wyglądać porządnie i godnie. Można zatem rozpiąć guziki, gdy cos się wybrzusza lub jest nam za gorąco o ile to nie spowoduje jakiegoś nieeleganckiego efektu.

 

 

21.11.09. K. K. Sz.: Korzystam właśnie z Pana porad na stronie savoir – vivre, przygotowując szkolenie dla naszych pracowników. Ponieważ niegdyś ukończyłam kurs tworzenia wizerunku w biznesie, prowadzony przez profesjonalną szkołę wizażu, mam więc jakieś pojęcie o zasadach dobierania stroju. Zdziwiła mnie jednak informacja na temat kolorów zabronionych w stroju damskim. Różowy – zgodzę się (choć w dziennym stroju biurowym bluzka w kolorze pastelowego różu lub w takowe paseczki chyba by mnie nie raziła). Ale brązowy i fioletowy? Wydaje się, że kostium w pięknym kolorze bakłażana jest odpowiedni a na dodatek często proponowany paniom na stanowiskach kierowniczych – jako podkreślający pewien dystans. Bardzo bym prosiła o uzasadnienie nie używania brązu i fioletu.

 

 

Informacja, którą Pani znalazła na ten temat na mojej stronie jest chyba zbyt skrótowa. Oczywiście nie chodzi o to, by w ogóle nie używać tych kolorów. Chodzi raczej o to, by cały strój nie był różowy czy brązowy. Poza tym jeśli strój będzie w kolorze np. fioletowy wymieszany z dużą ilością czarnego to już nie będzie to kolor, który szkodzi. Wreszcie oczywiście kobieta może wyglądać w każdym kolorze dobrze (może nawet w różowym), ale nie do pracy i o to ,mi chodziło.

 

Dlaczego te trzy kolory? Odwołam się tu tylko do pracy L. Jabłonowskiej i G. Myśliwca pt. „Współczesna etykieta. Standardy zachowań, elegancji, rozmowy, gestów i konsumpcji” (Szkoła Główna Handlowa w Warszawie – Oficyna Wydawnicza, Warszawa 2002). Czytamy tam „Brązowe ubranie nie jest wskazane dla osób z kręgu biznesu” (s. 96) ponieważ „brąz to kolor służby” (s. 96); „Z badań wynika, że… źle oceniane są panie w bluzkach różowych, liliowych oraz fioletach” (s. 66) itp. Trochę to doprecyzuje na stronie i stonuję.

 

20.11.09. Pan X: Postanowiłem się zwrócić do z moim pytaniem ponieważ, nigdzie nie mogę znaleźć jednoznacznej odpowiedzi...otóż pytanie brzmi: ...jaki kolor powinien mieć garnitur noszony na co dzień przez specjalistę ds. sprzedaży, lub inaczej handlowca, który będzie miał na do czynienia(kontrakt, polecenia itp...) z właścicielami, kierownikami różnych firm praca odbywać się będzie do godziny 18;00 ? Chciałem nadmienić, że zrobiłem wstępny wywiad i w tej firmie oczywiście wymagane jest noszenie garnituru. Z różnych źródeł wyczytałem, że przyjęte kanony
mody mówią, iż powinien być to garnitur w kolorze jasnym(ponieważ cały proces pracy odbywać się będzie w dzień), najlepiej szary, grafitowy, odpowiedni do zajmowanej funkcji.... stylów już nie będę poruszał. Natomiast wchodząc do sklepu z garniturami już nie będę zdradzać nazwy dowiaduję się od Pani która sprzedaje 5 lat garnitury, że czarny + najlepiej krawat typu śledź jest adekwatny!!! i tu cytuję "Ja zawsze takie polecam bo najlepiej schodzą" ... Bardzo proszę o odpowiedź, chciałem zaznaczyć, że dopiero raczkuję w tematyce Savoir Vivre, ale wiem już, że jest ona nieodzowną częścią "etykiety" człowieka który chce osiągnąć sukces w karierze i nie tylko....

 

 

Problem przez Pana poruszany jest regulowany przez etykietę biznesu, a wiec trochę inaczej niż savoir vivre – etykieta towarzyska. Kolor czarny jest w biznesie (dyplomacji, polityce) kolorem autorytetu i władzy. W wielu firmach zachodnich jest zatem zarezerwowany tylko dla kierownictwa. W Polsce noszą go i inni, bo nikt tego nie zabrania. Proponowałbym kolor tak szary, że trudno go będzie niektórym osobom odróżnić od czarnego (ale jednak szary), białą koszulę i ciemnoczerwony krawat (kolor solidności)

 

19.11.09. Jakub: 1. Od kilku miesięcy jestem żonaty. Ostatnio byłem z żoną i jej koleżanką w kawiarni. Wychodząc podałem płaszcz żonie, koleżanka ubrała sie sama. Ale jej chyba też powinienem podać płaszcz, po żonie?
2. Całując kobietę w rękę najpierw oczywiście należy ściągnąć czapkę?

 

1. Oczywiście powinien Pan podać płaszcze obu Paniom i to najpierw tej, która nie jest Pana żoną, chyba, że jest od żony o wiele młodsza (np. jest uczennicą). 2. Nigdy nie całujemy kobiet Ew rękę na świeżym powietrzu. Nie ma więc problemu z nakryciem głowy

 

19.11.09. Karolina F. K.: Śledząc opisane przez Pana zasady, nasunęły mi się pytania o sposób zachowania się w następujących sytuacjach: Po pierwsze, czy powinnam zwrócić w jakiś sposób koleżance z pracy uwagę na to, że powiedzmy ma okruszek ze śniadania na policzku? Dodam, że jesteśmy w podobnym  wieku - około 30 lat, koleżanka jest moją przełożoną, jednak zwracamy się do siebie bezpośrednio. Druga sprawa dotyczy sposobu podania serwetki i sztućców. W jednej z restauracji kelnerka przyniosła złożoną serwetkę, położyła ją na stole, a na serwetce ułożyła łyżkę, nóż i widelec. Czy zatem, aby przystąpić do zjedzenia zupy, powinnam zdjąć wszystkie sztućce z serwetki, położyć je na obrusie i następnie rozłożyć serwetkę na kolanach, czy zjeść zupę bez serwetki na kolanach, a dopiero biorąc nóż i widelec rozłożyć serwetkę na kolanach? Czy kelnerka postąpiła prawidłowo?

 

 

 

 

O tym czy zwrócić koleżance uwagę, że ma okruszek na policzku musi Pani zadecydować sama znając stopień jej wrażliwości i drażliwości. Raczej należałoby zwrócić, bo w ten sposób pomaga jej Pani uniknąć śmieszności.

Kelnerka postąpiłaś nieprawidłowo, ale według ostatnio panującej w restauracjach mody. Moda ta chyba wzięła się stąd, że ludzie mają obawę czy obrus na który kładzie się sztućce jest czysty. Sztućce powinno się kłaść na obrusie po obu stronach talerza (po lewej te dla lewej ręki), a serwetka powinna być na kolanach Co Pani powinna zrobić? Od razu rozłożyć serwetkę na kolonach lub poprosić o jeszcze jedną serwetkę.

 

 

 

18.11.09. Magdalena: Moi rodzice wybrali się na cmentarz odwiedzić groby. Tato wchodząc na cmentarz ściągnął czapkę.

Mama powiedziała, że ma ją założyć. Które z nich miało rację ? Czy nad grobem należy ściągnąć czapkę czy też nie.

 

 

 

Mama miała rację, ale tata w pewnym sensie też. Nie musiał zdejmować czapki, ale zdjął ją przez szczególny szacunek dla zmarłych okazując wszystkim wokół ten swój szacunek. Przy grobie mężczyźni są zobowiązani zdjąć nakrycie głowy tylko podczas pogrzebu i w trakcie modlitwy za zmarłego.

 

 

17.11.09. Anula: Przejrzałam Pańską stronę dot. Savoir-vivre, jednakże nadal nie znalazłam wszystkich odpowiedzi na nurtujące mnie pytania.

Ciągle nie wiem jak powinno jeść się duże pierogi, pyzy, kopytka z gulaszem. Znalazłam informację, że do potraw mącznych należy stosować tylko widelec, ale jakoś nie bardzo potrafię wyobrazić sobie np. krojenia wielkiego, obsmażonego na tłuszczu pieroga jednym tylko sztućcem i gonienia go po talerzu. A jeśli już to w takim razie, w której ręce należy trzymać widelec? W oglądanych przeze mnie książkach podających zasady nakrywania do stołu, prawie wszystkie widelce leżą po lewej stronie (wyjątek - widelczyk do tortu).

Kolejny problem stanowią sztućce do ryb. Znalazłam informację „Rybę je się widelcem, trzymanym w prawej ręce, pomagając sobie specjalnym tępym nożem do ryb. W domach, gdzie nie ma tych specjalnych sztućców, podaje się do ryb dwa widelce lub też tylko jeden widelec i wówczas przy wyjmowaniu ości pomagamy sobie kawałkiem chleba.” Jak podać je gościom? Z której strony talerza powinny leżeć?

Nie wiem także, czym różnią się sztućce obiadowe i stołowe? (Takie ma w ofercie m.in. Gerlach, ale nie umieszcza nigdzie żadnego opisu, a jestem obecnie na etapie kompletowania zastawy stołowej i nie wiem, na co powinnam się zdecydować)

Na koniec jeszcze prosiłabym o informację odnośnie używania noża do masła. W jednej z przeglądanych książek znalazłam i nóż do masła i szpatułkę do masła jako dwa różne sztućce. Czy przy każdym nakryciu powinien znajdować się taki nóż, czy też wystarczy jeden przy masielnicy do odkrojenia kawałka, a smarować pieczywo goście mogliby np. nożem obiadowym/stołowym?

 

 

Zasada jest taka. Używamy widelca tak długo jak długo jest to możliwe i sensowne. Jeśli używamy tylko widelca trzymamy go w prawej ręce. Widelec leży z reguły po lewej stronie (po prawej stronie kładzie się widelce do ostryg, ślimaków i homara, raków), ponieważ zakłada się, że dana osoba będzie posługiwać się zarówno widelcem jak i nożem (co nie oznacza, że będzie używać noża do krojenia). W obowiązującym obecnie „Protokole dyplomatycznym” autorstwa T. Orłowskiego czytamy: „Zwyczaj europejski to posługiwanie się widelcem i nożem przez cały czas posiłku, nawet jeśli funkcja noża jest ograniczona” (s. 286). W tym samym dziele czytamy: „Nóż powinien służyć jedynie do krojenia mięsa, a nóż do ryb – do oddzielenia płatów ich mięsa od głównych ości” (s.285) – używamy go zatem w innych wypadkach tylko jako łopatki do przesuwania pokarmu. Może Pani zatem zatrzymać pieroga nożem (żeby go nie „gonić”). Widelczyk do ciasta leży nad talerzem, ale jest zwrócony trzonkiem w lewo, co oznacza, że trzymamy go w lewej ręce.

Tak wiec jedząc pierogi trzyma Pani widelec w lewej ręce, a nóź w prawej. Widelec w prawej trzyma się, między innymi, przy jedzeniu zielonego groszku, ziemniaków mundurkach, raków, homarów, spaghetti, itd.

Sztućce do ryby trzymamy tak jak inne sztućce, a zatem widelec w lewej ręce, nóż w prawej (tak więc widelec leży po lewej stronie talerza, nóż po prawej). Jeżeli miałaby Pani jakieś wątpliwości służę dowodami z literatury fachowej.

Gdy ktoś mówi sztućce stołowe i sztućce obiadowe może mieć na myśli tylko sztućce do zakąsek (trochę mniejsze) i do dań głównych (trochę większe). Dobrze mieć jedne i drugie. Wtedy po ułożeniu ich po obu stronach talerza widać jaki dania będą na stole.

Szpatułka do masła to nazwa raczej na drewniany przyrząd niekiedy stosowany. Może być tak, że przenosimy nią masło na nasz talerzyk do chleba (przy maselniczce powinien być jednak raczej nóż do masła). Na każdy indywidualnym talerzyku do chleba powinien być nóż do masła położony na jego brzegu albo prostopadle do krawędzi stołu albo równoległe. Każdy gość smaruje ułamane kawałki chleba (takiej wielkości, by dawały jeden kęs) swoim nożem do masła.

 

 

17.11.09. Małgorzata K.: Czuję się niekomfortowo w następującej sytuacji: na przerwie w pokoju nauczycielskim siedzą koledzy i koleżanki w różnym wieku /ja mam 25-letni staż pracy/. Wchodzący po raz pierwszy danego dnia mężczyźni - pan dyrektor, ksiądz czy inni koledzy po ogólnym "dzień dobry" robią  "rundkę" podając dłoń tylko mężczyznom. Czy słusznie uważam to za nieeleganckie w stosunku do pań? Jeśli tak, to proszę o podpowiedź jak
zachować się dla polepszenia własnego samopoczucia czy też koleżanek? Do tej pory mówiłyśmy o tym tylko między sobą.

 

 

Sytuacja, którą Pani opisuje wynika moim zdaniem z niezrozumienia kontekstu. Nie rozumieją go mężczyźni i nie rozumieją go chyba również kobiety.

Wszyscy zatem traktują te… sytuację jakby była towarzyszka. Ona zaś jest zawodowa. W szkole, jak w każdej instytucji obowiązuje w pierwszym rzędzie etykieta nazywana dziś etykietą biznesu (można j a nazwać zawodową czy etykietą instytucji). Etykieta ta obowiązywała w instytucjach zawsze, a wiec w tedy, gdy wśród pracowników nie było kobiet. Gdy zaczęły pracować etykieta ta nie zmieniła się. W pracy są więc pracownicy i każdy powinien być traktowany tak samo. Oczywiście jeśli tylko można pracownicy-panowie powinni traktować pracowników kobiety jak kobiety o ile to nie godzi w etykietę instytucji i nie utrudnia pracy. Mężczyzna wchodzący w sytuacji towarzyskiej do pomieszczenia, gdzie są kobiety czeka aż te kobiety podadzą mu rękę, bo one jako ważniejsze pierwsze podaja rękę. Mężczyzna wchodzący do pomieszczenia w sytuacji zawodowej zastaje tam pracowników i do wszystkich wyciąga rękę. W sytuacji towarzyskiej siedząca kobieta podaje rękę mężczyźnie, ale nie wstaje. W sytuacji zawodowej wstaje, gdy podchodzi do niej inny pracownik (nie ważne mężczyzna czy kobieta, starszy czy młodszy). Panowie nauczyciele traktując sytuację jak sytuację towarzyską nie śmieli pierwsi wyciągnąć ręki i gdy panie nie wyciągały do nich rąk uznali, że nie chcą się z nimi witać przez podanie ręki, apotem powstał już taki „lokalny” obyczaj. Gdy zatem do pokoju nauczycielskiego wejdzie mężczyzna i będzie blisko jakiejś kobiety niech ona wstanie i wyciągnie rękę w jego stronę. To, jak można sądzić, zmieni obyczaje. Warto podkreślić, że w pracy szef zawsze pierwszy wyciąga rękę (bo jest ważniejszy) i pierwsi wyciągają rękę ci co wchodzą do tych co już są.

 

 

22.10.09. Edward S.: W rubryce 24. Pt. „Co nas kompromituje?” wymienił Pan w Pkt 9. noszenie sandałów i skarpetek. Na wstępie listy czynów kompromitujących wyjaśnił Pan, że „ich natura jest taka, że przekraczają linię, za którą jest już tylko kompromitacja”. Dlatego proszę uprzejmie o wyjaśnienie, na czym polega owa kompromitacja.

Dłonie i spód stopy obficie się pocą, gdyż tak zostały ukształtowane w toku ewolucji: spocone dłonie ułatwiały trzymanie np. maczugi a spocone stopy wspinanie się po drzewach. Po pół godzinnym spacerze na normalnie zakurzonej ulicy w sandałach tworzy się mieszanina pyłu i potu, czyli błoto. Skarpetkę można wyprać i zmienić nawet parę razy dziennie, trudniej wyprać sandały, nosi się je dopóki nie zgniją. Sądzę, że kompromitacją jest raczej niechlujstwo, co powinien Pan jako arbiter elegantiarum wymienić na czołowym miejscu w swoim rankingu. Niewolnicy konformizmu pod wpływem lektury kolorowych czasopism kobiecych, chcąc być trendy, chowają nawet swoje skarpetki w butach, które ledwo z nich wystają, tzn. z tych butów, jakby to był wstyd nosić skarpetki.

Proszę uprzejmie o rzeczowe i konkretne wyjaśnienie na czym to polega, gdyż dermatolodzy zgodnie biją na alarm, że 80% Polaków ma grzybicę międzypalcową lub grzybicę paznokci.

 

Czyżby Pan proponował wszystkim noszenie skarpet do każdych butów, a więc również i kobietom do różnego typu sandałków i klapek? Sandały to nie jest obuwie na miasto. To jest takie obuwie jak kalosze, trampki czy tenisówki – do strojów bardzo swobodnych i w miejsca, gdzie można być bardzo swobodnym. Można by powiedzieć, że jest to obuwie poza wszelkimi kategoriami savoir vivre ( nie pasuje do sytuacji, do których savoir vivre się odnosi). Stąd w podręcznikach savoir vivre się o nich z reguły nie pisze. (w 95% przypadków). I tak np. B. Roetzel w swojej pracy „Gentelman” poświęca butom wiele stron. O sandałach nawet nie wspomina. H. R. Żuchowski pisze w swojej „Encyklopedii dobrych manier”: „Nie wypada ich wkładać idąc do pracy. Niezastąpione na wczasach lub w czasie porannych zakupów. Chodzi się w nich bez skarpetek” (str. 190). M. A. Brzozowski, R. Wysocki w swoim „ABC dobrych manier”: piszą: „Klapki i sandały nosimy wyłącznie bez skarpet. Także i z tego powodu stronimy od nich w czasie pracy (str. 31). Trzeba to przyjąć do wiadomości i mieć świadomość, że jeżeli założymy sandały i skarpetki wiele osób będzie się z nas podśmiewać. Nic na to nie poradzę.

 

 

19.10.09. Waldemar G.: Irytuje mnie powtarzające się wciąż w „moim” sklepie spożywczym pewne zjawisko. Do pierwszej kasy stoi kolejka. Druga kasa jest zamknięta. Gdy kolejka robi się długa obsługa sklepu uruchamia drugą kasę. W tym momencie rozpoczyna się wyścig między klientami: kto pierwszy się przy niej znajdzie. Z reguły jest to ktoś z końca kolejki do pierwszej kasy lub ktoś kto właśnie do kas dochodzi. Jak Pan to skomentuje?

 

 

Takie zachowania to złamanie zasady sprawiedliwości – oznaka niskiej kultury, drastyczne pogwałcenie savoir vivre. W takiej sytuacji osoba, która dochodzi powinna poczekać na reakcję kolejki. Osoby stojące w końcu kolejki powinny zwrócić uwagę osoba stojący m w środku kolejki, że druga kasa została uruchomiona i przepuścić je, by swobodnie (i spokojnie) do niej mogły dojść.

 

 

 

18.10. 09. Edward D: Czy to prawda, że jeżeli kobieta będąca w moim towarzystwie kichnie i będzie długo szukała chusteczki w swojej torebce, powinien dać jej swoją?

 

 

Prawda. Na tę okazję powinien Pan mieć białą, czysta, starannie złożoną i wyprasowaną chusteczkę w lewej wewnętrznej kieszeni marynarki. Kobieta nie oddaje już Panu chusteczki. Może ją potraktować jako pamiątkę albo oddać Panu za parę dni wypraną i wyprasowaną.

 

 

 

17.10.09 Klaudia A.: Wiem, że dziś nie ma już bezwzględnego wymogu, iż torebka i buty musza być w tym samym kolorze. Czy jednak nie pozostaje tu jednak jakaś zależność kolorystyczna pomiędzy nimi?

 

 

Pozostaje. Torebka i buty nie mogą posiadać innej „temperatury. Nie może być wiec tak, że torebka będzie w kolorze zimnym a buty (czy choćby sukienka) w ciepłym i odwrotnie. Przypomnijmy, że kolory ciepłe to te, które kojarzą się z gorącem i wrażeniem bliskości (np. czerwień i żółć), a kolory zimne to te, które stwarzają wrażenie chłodu i odległości (takie jak błękitny i szary). Tak przy okazji jeśli kobieta chce stwierdzić czy lepiej jej w zimnych kolorach czy w ciepłych staje przed lustrem przykładając do twarzy kawałek materiału srebrnego, a następnie złotego. Jeśli z tym pierwszym jej lepiej to znaczy, że bardziej pasują jej kolory zimne, jeśli z tym drugim to znaczy, że ciepłe.

 

 

16.10.09. Beata A.: Jesteśmy małżeństwem nauczycielskim. Na obiad przyjdą do nas dwa małżeństwa (również nauczyciele): trzydziestolatków i pięćdziesięciolatków. Jak powinniśmy usiąść przy stole?

 

Państwo jako gospodarze siadacie naprzeciwko siebie. Goście pięćdziesięcioletni, jako starsi, są ważniejsi. Ona zostaje więc usadzona po prawej stronie gospodarza, on po prawej stronie gospodyni. Trzydziestolatkom zostają więc drugie miejsca: jemu po lewej stronie gospodyni, jej po lewej stronie gospodarza. I tak jak w poprzednim przypadku każda kobieta będzie miała z obu stron mężczyzn, a każdy mężczyzna z obu stron kobiety i małżeństwa nie będą siedzieć obok siebie, ale naprzeciwko siebie (choć po przekątnej).

 

 

15.10.09 Zofia B.: Jakie podstawowe warunki powinna spełniać elegancka torebka?

 

Powinna być z materiałów zaliczanych do galanteryjnego kanonu damskich torebek, sprawiać solidne wrażenie, mieć wyrazisty krój i czystą linię, być miękka w dotyku, zewnętrzne szwy powinny być proste i równe, brzegi skóry czy zamszu powinny być gładkie (w żadnym wypadku nie mogą być ostre lub postrzępione), wykończenia (suwaki i sprzączki) nie powinny być zbytnio połyskujące, a zatem raczej kolor mosiądzu niż połyskującego złota, oksydowanej stali niż błyszczącego srebra. Nie powinien znajdować się żaden wyraźny napis czy rzucające się w oczy logo producenta.

 

 

14.10.09 Joanna P.: Gdy jadę autobusem czy tramwajem zdarza się, że musze wysłuchać intymne zwierzenia któregoś z współpasażerów. Oczywiście nie zwierza się on mnie tylko komuś bliskiemu, ale jego słowa chcąc nie chcąc do mnie docierają. Pewnego razu takie zwierzenie dotyczyło wprost osoby, którą dobrze znam. Byłam zaszokowana i zgorszona. Była to dla mnie nauczka, by nigdy w miejscach publicznych nie mówić z nikim o sprawach prywatnych. Czy na ten temat wypowiada się etykieta?

 

Oczywiście i to wielokrotnie. W rozmowach towarzyskich ani nie opowiadamy o sobie i swojej rodzinie ani o innych ludziach (chyba, że ich chwalimy). Rozmowy bardzo prywatne, w których poruszamy rodzinne tajemnice lub dotykamy problemów innych ludzi muszą być prowadzone w sposób bardzo dyskretny, a więc np. nigdy w środkach komunikacji miejskiej lub innych miejscach publicznych.

 

 

 

13.10.09. Czesław K.: Otóż mój brat bierze w styczniu ślub i postanowił, iż wystąpi na tej uroczystości, a także na weselu we fraku, natomiast część mojej rodziny jest uboga, więc nie stać ich na zakup fraku czy żakietu. Prowadzą oni gospodarstwo rolne, więc nie mogą poświęcić zbyt dużo czasu wymaganego przy przymierzaniu tych strojów, więc także kwestia wypożyczenia jest w tym przypadku utrudniona. Czy istnieje rozwiązanie tej sytuacji? Chciałbym się także zapytać, jaki jest odpowiedni strój na wesele brata w moim przypadku? Dodam, że następnego dnia także będzie przyjęcie, a ślub ten odbędzie się na drugim krańcu Polski, więc transport kilku ubrań byłby zbyt kłopotliwy.

 

 

Decyzja brata jest nieporozumieniem. Strój państwa młodych musi być dostosowany do strojów gości. Stąd długa, bardzo ozdobna, suknia ślubna powinna pojawiać się tylko na takich weselach, na których goście będą w wyjątkowo eleganckich strojach (panowie np. we frakach, a panie w długich ozdobnych sukniach), a wesele będzie się odbywać w szczególnie eleganckich wnętrzach (np. luksusowym pięciogwiazdkowym hotelu). W innych wypadkach panna młoda powinna się ubrać w bardziej skromną sukienkę. W Polsce jednak jest taki, niezgodny z savoir vivre, obyczaj, że panna młoda ma długą, ozdobną suknię, która bardzo dużo kosztuje, a potem nie wiadomo co z nią zrobić.

Jeśli brat założy do ślubu frak nie ma pan bezwzględnego obowiązku ubrać się tak samo (jeśli brat chce koniecznie frak to niech wszystkich mężczyzn na własny koszt ubierze we fraki) tym bardziej, że większość mężczyzn-gości nie będzie tak ubrana. Niech Pan założy czarny garnitur i najwyżej założy czarną muszkę zamiast krawata.

 

 

12.10.09. Elżbieta K.: W pokoju sanatoryjnym w Kołobrzegu znalazłam się ze starszą panią. O drugiej w nocy obudził mnie jej budzik w komórce. To samo powtórzyło się w dwie kolejne noce. Zapytałam ją dlaczego budzi się o drugiej w nocy. Powiedziała, że wnuk nastawił jej budzenie do pociągu, a teraz nie potrafi go wyłączyć. Stwierdziłam, że musi coś z tym zrobić. Na to ona powiedziała jedynie: „A co mam telefon wyrzucić przez okno?” i budziła mnie nadal w kolejne noce. Co Pan na to?

 

No cóż zdumienie człowieka ogarnia. To nie tylko całkowity brak dobrego wychowania i grzeczności, ale również łamanie podstawowych norm społecznych. Po pierwszej nocy powinna Panią gorąco przeprosić i doprowadzić do wyłączenia budzenia albo prosząc kogoś kto umie wyłączyć budzenie albo, po prostu idąc do najbliższego punktu z komórkami. Tam by jej na pewno pomogli.

 

 

 

 

11.19.09. Monika R.: Poszłam zakatarzona na imieniny koleżanki. W pokoju przy stole siedziało już parę osób. Gospodyni przywitała mnie gromkim: „Ależ masz katar”. Co Pan na to?

 

Koleżanka popełniła znaczną gafę. Nigdy, jak już pisaliśmy, nie zwracamy uwagi w towarzystwie na objawy fizjologiczne organizmów innych osób. Nie rozmawiamy tez w towarzystwie o tym, co powoduje, ze ktoś gorzej wygląda, o wadach i mankamentach innych tak obecnych jak i nieobecnych osób.

 

10.10.09. Marcin: Mam pytanie dotyczące Savoir-vivre o koszty. Mianowicie chodzi mi dzielenie się kosztów za wynajem kortów tenisowych. Od pewnego czasu chodzimy w trzy osoby ( jedna para( kobieta i mężczyzna) i jeden mężczyzna ,czyli jest nas w sumie trzech ) i gramy każdy z każdym .Jak wygląda sprawa ,jeśli chodzi o płacenie.

 

Trzeba by tu znać bliższe szczegóły. Jednak rozstrzygając problem ogólnie można powiedzieć tak. Oczywiste jest, ze powinna tu obowiązywać zasada sprawiedliwości: każdy płaci za siebie. Jak to jednak rozwiązać w praktyce. Jest kilka rozwiązań.

Rozwiązanie A – „Z klasą”. Przy najbliższej okazji proponuje Pan: „To może dziś ja zapłacę” i płaci Pan. Oczywiste, ze następnym razem taka propozycja powinna wyjść od jednego z pozostałych, a następnym razem od trzeciej osoby. Co zrobić jeśli te osoby nie będą się kwapiły by zapłacić. Cnota wielmożności praz fakt, że jest Pan człowiekiem z klasą podpowiada, że powtarza Pan „To może dziś ja zapłacę” i płaci. Jeżeli taka sytuacja powtórzy się kilkakrotnie Pan już wie, ze ma do czynienia z osobami, którym klasy ewidentnie brakuje. Ma Pan tu kilka wyjść: może Pan pod jakimkolwiek pretekstem przestać grać w tenisa z tymi osobami. Może Pan powiedzieć: „Nie zabrałem dziś pieniędzy” i zobaczyć co będzie dalej.

Rozwiązanie „B” – „przyjacielskie”. Proponuje Pan wprost: „To może ustalimy raz na zawsze zasady płacenia. Proponuje abyśmy za każdym razem składali się na koszty”. To rozwiązanie jest najprostsze, ale może być źle odczytane, gdy nie jesteście państwo blisko (potem te osoby mogą rozpowiadać innym jaki to Pan jest „drobiazgowy” i „skąpy”)

 

Rozwiązanie „C” – „biznesowe” - wyjmuje Pan z kieszeni odliczoną jedną trzecią sumy i przekazuje drugiemu Panu mówiąc: „To mój udział w kosztach”. To rozwiązanie również jest proste, ale ma te same wady co rozwiązanie „B”.

 

Nie znam dobrze sytuacji. Proponowałbym zatem rozwiązanie pierwsze z wersją zaprzestania gry (lub stałego płacenia za innych), jeżeli nikt nie będzie proponował płacenia. Zawsze dbajmy o najlepszą opinię. Bądźmy wielmożni, wielkoduszni, szlachetni i szukajmy ludzi, którzy są tacy sami.

 

 

9.10.09. Pan X: Odwiedził nas o godz. 17.00 znajomy. W trakcie rozmowy dowiedział się, ze wyjeżdżamy następnego dnia o godz. 5.00 rano. Opuścił nasz dom o godz. 19.00. Moja żona poprosiła go, by przy okazji podwiózł ją do sklepu. Podwiózł ja i odwiózł pod dom. Pod domem ona zaproponowała grzecznościowo: „To może pan jeszcze wstąpi na herbatę”. Wstąpił i siedział do godz. 24.00, choć w międzyczasie położyłem dzieci spać i sam zacząłem przygotowywać się do snu. Co Pan na to?

 

 

Oczywiste jest, ze gość zachował się wielce niewłaściwie, jak człowiek gruboskórny, egoistyczny, pozbawiony dobrego wychowania, a nawet elementarnej ogłady (być może tylko bezmyślnie, ale skutki sś takie same). Prawie nigdy wizyta nie powinna być dłuższa niż dwie godziny. Inne sytuacje musza być wyjątkowe i w pełni uzasadnione. Pozostałe informacje w rubryce „Wizyty i przyjęcia”, w dziale „Wizyty” pod nazwą „Rozpoczęcie i zakończenie wizyty”

 

 

8.10.09 Edward W.: Mieszkam na Stegnach w Warszawie i w związku z tym często udaję się do śródmieścia autobusem linii „519”. Autobus ten jedzie do Dworca Centralnego i wielu jego pasażerów, szczególnie w okresie urlopów, jedzie tam wioząc niekiedy bardzo pokaźne bagaże. Niektórzy rzucają je w przejściu, co jest niewygodne a w niektórych wypadkach niebezpieczne. Sam widziałem jak jeden starszy pan się przewrócił bo nie zauważył torby na podłodze. Czy mógłby Pan coś na ten temat napisać?

 

To jest niechlujstwo, wygodnictwo i, w istocie, egoizm niektórych pasażerów, a co za tym idzie, oczywiście, brak dobrego wychowania. Nigdzie w żadnej sytuacji nie wolno nam, jeżeli to tylko jest możliwe, utrudniać życia innym, narażać ich na przykrości i niebezpieczeństwa. Bagaże trzeba brać na kolana, pod nogi, a jeżeli są bardzo duże stawiać je tam, gdzie jest przygotowane dla nich miejsce w autobusie (z reguły w jego środku). Gdy tam się znajdą, a jest tłok musimy z konieczności stać przy nich.

 

 

7.10.09. Karolina Sz. Mam pytania dotyczące savoir vivre w przypadku sms-ów. Na swojej stronie podał Pan ogólne informacje dotyczące tego tematu, jednak ten sposób komunikacji dynamicznie się rozwija w biznesie a brakuje jasnych wskazówek. Jako centrum medyczne wysyłamy zbiorcze sms-y do Pacjentów. Nie mamy pewności w jakich godzinach możemy sobie na to pozwolić, jakie słowa są zakazane. Szukałam pozycji książkowych odpowiadających na moje wątpliwości, jednak takich pozycji zdecydowanie brakuje. Czy mogłabym liczyć na Pana pomoc?

 

 

Polecałbym tu trzy pozycje: S. Miller, E-mailowy savoir-vivre. Przełożyła J. Kasprzyk-Śliwińska, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań  2003; H. i T. Zgółkowie, Językowy savoir-vivre. Praktyczny podręcznik posługiwania się polszczyzną w sytuacjach oficjalnych i towarzyskich, Książka i Wiedza, Poznań 2001; J. Sutor, Korespondencja dyplomatyczna, Dom Wydawniczy Elipsa, Warszawa 2008.

Ta pierwsza książka nie wystarczy, ponieważ korespondencja e-mail powinna spełniać dokładnie i dosłownie wszystkie te kryteria, co korespondencja papierowa. Savoir vivre uczy nas, że ludzie mają wrażliwość w skali 1 do 100 i zawsze możemy trafić na taka osobę, której wrażliwość jest największa i może ja dotknąć byle drobiazg. Trzeba zatem być bardzo ceremonialnym, bardzo ostrożnie dobierać słów, używać tylko oficjalnego, literackiego języka, nikogo nie tykać (nie pisać „Panie Janie” czy „Pani Zofio”) itp. Nie wiem co więcej napisać. Można by tu udzielać tysiąca rad. Proszę o bardziej konkretne pytania lub przykłady listów.

 

 

7.10.09. Izabela P. W ostatnich tygodniach dwukrotnie odwiedziłam sklep kosmetyczny w poszukiwaniu Anais Anais. W pierwszym sklepie Pani podała mi papierek z perfumami. Na moje pytanie kiedy na owy papierek zostały naniesione perfumy Pani z lekkim zdziwieniem odpowiedziała, że rano. Po następnym pytaniu , jaka według Pani  powinna to być aktualna nuta tego zapachu , spotkałam się z ogromnym zdziwieniem i pytaniem cisnącym się na usta- "O co chodzi?" . Wizyta w drugim sklepie zakończyła się podobnie- Pani sprzedawczyni kazała mi wąchać perfum z flakonika ( poza alkoholem nie czułam tam wiele) .Czy to ja coś robie nie tak? Niestety , nie mieszkam w dużym mieście i nie mam dostępu do perfumerii z prawdziwego zdarzenia. Chociaż dodam, że sytuacja numer jeden zdarzyła mi się w poważnym (jakby się wydawało) centrum handlowym w wojewódzkim mieście. Jeszcze takie zapytanie do Pana. Czytałam ,że jedząc warzywa powinniśmy posługiwać się tylko widelcem. Ale jak sobie poradzić z surowymi warzywami, krojonymi w większe kawałki?

 

 

Żyjemy w czasach, w których dużo się mówi o profesjonalizmie, a coraz bardziej go wszędzie brak. Zapewne w Warszawie w dużej perfumerii miałaby Pani te same kłopoty. Trzeba zdać się na siebie i nie ufać do końca osobom, które powinny być kompetentne (bo najczęściej nie są). Zawsze trzeba więc potwierdzać informację. Dobrze wychowany człowiek, posiadający tzw. dobre maniery (a więc ten, który opanował i przyswoił sobie procedury etykiety) korzysta z noża tylko wtedy, gdy już naprawdę musi, kiedy sytuacja to podpowiada. Jeżeli cokolwiek jest tak twarde, że nie można tego podzielić widelcem używamy noża.

 

6.10.09. Bartosz B.: Na wstępie pragnę podkreślić, że Pańska witryna internetowa, zawierająca porady i praktyczne wskazówki dotyczące "dobrego życia" bardzo mi pomogła i zmieniła mój sposób spoglądania na wiele spraw, będących dla mnie do tej pory "oczywistymi, aczkolwiek nie zawsze do końca przejrzystymi". Za to pragnę Panu serdecznie podziękować. Domyślam się, że otrzymuje Pan znaczną ilość listów, nie będę więc zajmował zbyt dużo czasu i postaram się jak najkrócej opisać nurtujący mnie problem. Chodzi mianowicie o sprawę, której nie miałem jeszcze okazji ujrzeć w żadnym czytanym przeze mnie poradniku savoir-vivre'u – ubiór, jaki powinien wybierać student, aby było to zarazem w dobrym guście, jak i nie czyniło go odbieranym przez innych jako "zbyt starego". Mam 22 lata i jestem studentem uniwersytetu – choć zależy mi na gustownym ubiorze na co dzień, nie chcę jednak być mylony z pracownikiem naukowym.

 

 

Gdy ja studiowałem miałem trzech bardzo eleganckich kolegów, z których większość studentów się podśmiewała. Jeden z nich szył sobie wszystkie ubrania (w tym np. żakiety) u krawca operowego. Chodził zawsze w długim, pięknym czarnym płaszczu z białym, jedwabnym szalikiem i w meloniku. W ręku miał zawsze ozdobna laseczkę. Został potem pracownikiem MSZ i wciąż jeździł po całym świecie w różnych delikatnych misjach. Pozostali zostali, co ciekawe posłami, np. Artur Górski. Miałem też studentkę, która zawsze chodziła w długich powiewnych sukienkach i kapeluszach. Studentki strasznie się z niej nabijały, ale ona się nie przejmowała. Nazywano ją Doktor Quin (od serialu telewizyjnego pod tym tytułem). Warto dawać takie świadectwo swojego wnętrza i skazywać się na męczeństwo, choć nie do końca jest to zgodne ze wskazaniami savoir vivre. Mówią one, że jednak nie powinniśmy być „nadubrani” (bardzo się od innych z otoczenia odróżniać). Nie można jednak również zbytnio się temu otoczeniu poddawać jeśli łamie nagminnie normy etykiety, gdy nawet robi to 100%.

Proponowałbym Panu dyskretną, odpowiednią do wieku i statusu elegancję: buty mokasyny z litej skóry brązowe lub czarne, o ton jaśniejsze spodnie garniturowe, pasek w kolorze butów, skarpetki w kolorze butów lub spodni, marynarka sztruksowa, koszula kolorowa w jednolitym kolorze lub we wzorki o kroju młodzieżowym, jednak z normalnym „garniturowym” kołnierzykiem, wąski, spokojny krawat skórzany lub wełniany (jeśli koszula jest we wzorki krawat w jednym kolorze), zawiązany tak by stanowiąca jego koniec podstawa trójkąta była na wysokości paska, marynarka w pozycji stojącej zawsze zapięta w ten sposób, by dolny guzik był rozpięty, portfel i portmonetka (oraz wszelkie inne tego typu przybory) w kolorze butów i paska, tak samo okulary (zawsze też dobre są srebrne). Długopis, pióro, papierośnica i zapalniczka (jeśli pan pali) w kolorze srebrnym, parasol tylko czarny, teczka czarna lub brązowa (może być na pasku) dobra do butów, bardzo jasne ubrania tylko w porze ciepłej.

 

29.09.09. Janina W.: Napisał Pan, że wielkość damskiej torebki zależy od pory dnia – im później tym torebka powinna być mniejsza. A czy wielkość torebki nie powinna być też proporcjonalna do wielkości kobiety? Jestem niskiego wzrostu i szczupła. Czy mogę nosić duże torebki?

 

Świetne pytania. Ma Pani rację. Między torebką a rozmiarami torebki powinna panować harmonia. Mała „kobietka” wygląda źle z wielką, nawet dużą torebką. Wysoka kobieta wygląda źle z bardzo małą torebką. Kobiety kupują często torebkę w sposób nieracjonalny – tylko dlatego, że im się bardzo podoba, nie myślą o tym, czy ta torebka pasuje do ich sylwetki i czy posiadają ubrania, buty, rękawiczki, do których ta torebka pasowałaby kolorystycznie. Czynią tak nawet kobiety bardzo doświadczone w kwestiach doboru stroju. Jedna z najbardziej znanych amerykańskich stylistek Kendal Farr napisała w jednej ze swoich książek, ze wypatrzyła kiedyś w jakimś butiku malutką, śliczna torebkę, swoiste dzieło sztuki, cacuszko. Natychmiast ją kupiła i zabrała ze sobą na najbliższe przyjęcie bankietowe, w którym uczestniczyła. Podszedł do niej wtedy znajomy biznesmen i powiedział tylko, może niezbyt grzecznie: „Wielka kobieta z mała torebka”. To był dla niej przysłowiowy zimny prysznic. Uświadomiła sobie, że przy swoich 180 cm wzrostu powinna zawsze nosić zdecydowanie większe torebki, nawet na wieczór. Jedna uwaga na marginesie. Fakt, że „duża” kobieta powinna brać na wieczór torebkę proporcjonalną do swojej sylwetki nie oznacza, ze może to być taka zwykła dzienna torebka. Powinna ona posiadać wszystkie cechy torebki wieczorowej, a zatem powinna, mówiąc najkrócej, wyglądać jak każda inna typowa mała torebka wieczorowa tylko mieć większe wymiary.

 

 

28.09.09 Henryk K: Gdy wsiadam do autobusu i widzę, że wszystkie miejsca są zajęte, a na końcu siedzi kobieta, a obok niej na wolnym siedzeniu leży jej torebka, to mnie to bardzo irytuje. I taki irytowany stoję. Jakoś nie mam śmiałości poprosić jej o udostępnienie mi miejsca. Jakby Pan to skomentował?

 

Pana irytacja nie jest pozbawiona racji. Można domniemywać, że ta kobieta nie życzy sobie, aby ktoś koło niej siedział i manifestuje to w ten sposób albo zajmuje miejsce dla kogoś, kto jest właśnie w innej części autobusu albo dopiero do niego wsiądzie. Może być jednak oczywiście i tak, ze jest po prostu bezmyślna, że położyła swoją torebkę na siedzeniu obok, gdy w autobusie było wiele wolnych miejsc, a teraz o tym po porostu zapomniała. Tak jednak nie można się zachowywać. Nie mamy prawa zajmować dwóch miejsc. Można oczywiście zając miejsce dla kogoś kto poszedł skasować bilet, ale we wszystkich innych wypadkach nie należy czekać aż ktoś do nas podejdzie i poprosi o zabranie z wolnego miejsca torebki czy jakiegoś innego leżącego tam naszego przedmiotu. Gdy widzimy, że autobus się zapełnia dobre wychowanie nakazuje nam zabrać naszą torebkę czy bagaż na kolana lub postawić go na podłodze.

 

27.09.09 . Józef T.: Jeśli ubieram się na specjalną okazję w czarny garnitur, to czy zegarek powinien być na czarnym pasku?

 

Zdecydowanie i nie powinien to być zegarek elektroniczny, a tylko tradycyjny. Pasować będzie również zegarek z metalową bransoletą koloru srebrnego.

 

26.09.09. Maria R.: Czy mógłby Pan podać cechy dobrej torebki wieczorowej.

 

To bardzo trudne zadanie. Można by na ten temat napisać duży tekst. Ograniczę się do dwóch wskazań: najbardziej ogólnego i najbardziej szczegółowego. Torebka wieczorowa z natury swojej powinna być najbardziej elegancka, a więc skromna (również oczywiście w aspekcie wielkości), klasyczna-tradycyjna i najwyższej jakości (kwestia surowców użytych do jej sporządzenia, wykończenia, ozdób, które stanowią o jej ostatecznym wyglądzie. Najbardziej klasyczna torebka wieczorowa to wysmukła koperta lub kwadrat z rączką sporządzona z jedwabiu lub atłasu, koloru czarnego, z dodatkiem srebra lub białego lub ciemnego złota.

 

25.09.09. Mariola L.: Przyjdzie do nas na niedzielny obiad znajome małżeństwo. My będziemy tylko z mężem. Jak mamy usiąść przy stole?

 

Usiądźcie państwo naprzeciwko siebie. Gdy zaproszona kobieta usiądzie po prawej stronie Pani męża a zaproszony mężczyzna po pani prawej stronie zostaną zrealizowane wszystkie zasady prawidłowego usadzenia osób przy stole, które miałyby tu zastosowanie: goście zajmą honorowe miejsca i każda kobieta będzie miała z obu stron mężczyzn, a każdy mężczyzna z obu stron kobiety i małżeństwa nie będą siedzieć obok siebie, ale naprzeciwko siebie.

 

24.09.09. Zuzanna Z.: Jesienią mam zawsze kłopoty z potwornym katarem. Muszę wtedy co chwila wydmuchiwać głośno nos. W tym roku będzie w naszej firmie ważne posiedzenie. Będę siedziała przy stole prezydialnym. W tym czasie będą przemawiać różni ważni mówcy. Już mam po nocach koszmary. Co mam zrobić, gdy będę miała taki katar?

 

To może być poważny problem. Istnieje jego medyczne rozwiązanie: poprosić lekarza o jakiś specyfik, który przynajmniej na ten cza zmniejszy katar. Można też tylko wycierać nos. W ostateczności musi Pani ten problem zasygnalizować szczegółowo swojemu przełożonemu. Być może jedyna rada będzie taka, ze usiądzie Pani w pierwszym rzędzie i będzie wychodzić, by wydmuchać nos.

 

23.09.09. Adrian W.: Jestem katechetą. Zdarza mi się, że, gdy jestem w szkolnej toalecie, wchodzący tam uczniowie pozdrawiają mnie: ”Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!”. Razi mnie to, ale nie wiem czy powinienem reagować.

 

Powinien Pan. Nigdy nikogo w żaden sposób nie pozdrawiamy w toalecie. W toalecie nie podajemy tez nikomu ręki. Pozdrowienie „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus” wygłoszone w toalecie jest tym bardziej niestosowne, ze względu na jego powagę i religijny charakter. Niech Pan wprost powie o tym na lekcji religii.

 

22.09.09. Magda G.: Największym problemem jest dla mnie w środkach komunikacji miejskiej… intensywny zapach perfum. Mam skłonności do migreny i gdy owionie mnie taki ostry zapach boli mnie cały dzień głowa i żadne tabletki nie pomagają. Może napisałby Pan cos na ten temat.

 

To jest problem. Polski nie za bardzo potrafią posługiwać się perfumami. Kobiety, które dojrzewały w PRL-u nie mały szansy nabywać kultury perfum. Stąd ich wiedza na ten temat jest praktyczna żadna. Nie mogły zatem również odpowiednio przygotować córek do używania pachnideł. Perfumy trzeba używać bardzo precyzyjnie i skrapiać się nimi przynajmniej godzinę przed wyjściem z domu. Wiele Polek tego nie wie i perfumuje się bezpośrednio przed wyjściem z domu. Kobieta, która systematycznie używa perfum przestaje je czuć i używa ich, jeśli nie ma odpowiedniej wiedzy a ten temat, coraz więcej. Stąd jest u nas wiele kobiet, które wprost wylewają na siebie perfumy. Dodatkowo występuje takie zjawisko, że kobiety sięgają często po podróbki perfum czy specyfiki, które w istocie perfumami nie są, a tylko specyficznymi, bardzo prymitywnymi pachnidłami. Pachną one ostro i intensywnie, ale krótko, z reguły właśnie w autobusie. Rada tu jest zatem jedna. Pani, która się perfumuje, a nie chce ujawniać wszystkim osobom w autobusie braku ogłady powinna uperfumować się umiarkowanie i nie przed samym wyjściem z domu. Warto też poprosić kogoś w domu o ocenę intensywności zapachu i następnym razem drastycznie zmniejszyć dawkę.

 

 

6.09.09 Jacek B.: Codziennie, jadąc do pracy i wracając z nie spędzam ponad godzinę w autobusach. Poświęcam ten czas lekturze książek historycznych. W ten sposób oddaję się mojemu ulubionemu hobby. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie bardzo częste, niestety zjawisko utrudniające mi tę lekturę, rozpraszające mnie, a mianowicie głośne rozmowy innych, siedzących blisko mnie lub stojących mi nad głowa, pasażerów. Czy mógłby Pan coś napisać na ten temat?

 

Jest to można już powiedzieć drastyczne łamanie norm savoir vivre. Ogólna zasada mówi, że nie należy nigdy utrudniać innym życia, przeszkadzać im, robić im jakakolwiek przykrość. Zasada ta jest tu w oczywisty sposób złamana. Inna zasada mówi, że głośne zachowanie to oznaka prostactwa. Zasady dotyczące wprost prowadzenia rozmów uczą, że zawsze należy panować nad natężeniem głosu w taki sposób, by nasze wypowiedzi docierały wyłącznie do tych, dla których są przeznaczone. W autobusie rozmawiamy zatem zawsze półgłosem, przyciszonym głosem i raczej tylko wymieniamy krótkie, konieczne z jakiegoś powodu uwagi, by nie zakłócać spokoju innych chyba, że nie ma w nim tłoku i nikt obcy nie znajduje się bardzo blisko nas.

 

 

6.09.09 Adela Z.: Gdy wchodzę do sklepu spożywczego w sobotni poranek zawsze natrafiam na kolejkę po koszyki. Bardzo często, co mnie denerwuje, pojawiają się osoby, które kolejkę pomijają i wchodzą do środka bez koszyka. Jakby Pan to skomentował?

 

Zjawisko takie nazywa się cwaniactwem. Reprezentują je osoby egocentryczne, aspołeczne i o niskiej kulturze społecznej. Pominięcie kolejki w taki sposób niczym nie różni się od wzięcia koszyka poza kolejnością. Jest niegrzeczne, małostkowe, lekceważące dla innych. Ktoś może tak postąpić bezmyślnie, bez złych intencji, ale i tak wystawia sobie w ten sposób jak najgorsze świadectwo.

 

 

6.09.09 Adrianna W.: Wiem, że podczas jedzenia nie wolno robić tzw. skrzydełek, a zatem należy trzymać łokcie przy tułowiu. Czy podczas siedzenia przy stole poza posiłkami ta ich pozycja jest również obowiązująca?

 

Tak. Wiele podręczników porusza ten problem. Gdy siedzimy przy stole, ale nie jemy nasze dłonie powinny spoczywać na stole w taki sposób, by nadgarstki dotykały krawędzi stołu, a łokcie ściśle przylegały do tułowia. Tylko Brytyjczycy trzymają w takich sytuacjach ręce na kolanach. Przyjmując taką pozycję ciała wyglądamy najbardziej dostojnie i elegancko (oczywiście nie możemy się garbić, a nasze stopy powinny całą powierzchnią dotykać do podłogi). Taka pozycja uniemożliwia nam również gestykulację podczas rozmowy., która jest znakiem braku słownictwa i braku obycia.

 

 

 

5.09.09 Ewelina ze Zduńskiej Woli: Czy to prawda, ze torebka powinna kolorystycznie pasować do butów i nakrycia głowy, ewentualnie szalika?

Nie jest to bezwzględnie konieczne. Najogólniejsza formuła brzmi: torebka powinna być dobrana kolorystycznie do reszty ubioru. Należy jednak powiedzieć, że klasyczny kanon to torebka, buty i nakrycie głowy (jeśli kobieta je nosi) w tym samym kolorze. Gdy kobieta tak się ubierze ma gwarancję, że wszyscy docenią jej dbałość o szczegóły i nie znajdzie się nikt, kto by jej dobór kolorystyczny zanegował. Dobrać torebkę kolorystycznie do innych elementów ubioru jest trudniej. Łatwo tu zepsuć ostateczny efekt lub osiągnąć w wypadku wielu „widzów” efekt odwrotny do zamierzonego. Nie może być również oczywiście tak, że torebka dobrana np. do sukienki będzie się gryźć kolorystycznie z butami czy kapeluszem. Buty i kapelusz dobieramy zresztą przecież kolorystycznie do sukienki, choć nie muszą być oczywiście w tym samym kolorze.

 

5.09.09 Genowefa: Kiedyś wsiadłam do tramwaju i zobaczyłam, że w jego drugim końcu znajduje się moja wnuczka w towarzystwie koleżanek i kolegów. Rozmawiali tak głośno, że ja słyszałam o czym mówili. Co chwili wybuchali też jeszcze głośniejszym śmiechem. Czy mógłby Pan to skomentować. Chciałabym Pana wypowiedź na ten temat pokazać wnuczce.

 

W tramwaju, jak zresztą w każdym miejscu publicznym, trzeba zachowywać się w taki sposób, by nie zakłócać spokoju innym. Gdy jesteśmy na ulicy możemy innym zakłócić rozmowę, rozmyślania czy modlitwę. W tramwaju czy autobusie może ktoś ponadto czytać książkę, słuchać muzyki czy drzemać. Powinniśmy więc tak się zachowywać, by wydawane przez nas dźwięki nie docierały nawet do najbliższych naszych sąsiadów. Gdy jedziemy z kimś i prowadzimy z ni rozmowę to albo powinniśmy rozmawiać bardzo cicho albo ograniczyć się tylko do wymiany krótkich, niezbędnych zdań przekładając właściwą rozmowę na później, gdy już opuścimy tramwaj. To samo dotyczy, jak już o tym kiedyś pisałem, rozmów przez telefon.

 

4.09.09 Zofia z Lublina: Szukam jakiegoś drobiazgu, który jednak nie byłby zbytnio tani, dla siostrzeńca na imieniny. Ma on 30 lat i lubi ubierać się elegancko. Koleżanka poradziła mi, abym kupiła etui do kluczy z czarnej, prawdziwej skóry. Czy to ma sens? Czy będzie je używał?

 

Ma sens. Do czarnych butów paska i portfela będzie pasować. Elegancki mężczyzna używa skórzanych etui do kluczy z trzech powodów: bo to jest eleganckie, bo kluczę nie dźwięczą, bo nie niszczą eleganckiego ubrania swoimi ostrymi końcami.

 

4.09.09 Janina G.: Mógłby coś Pan napisać o wielkości damskiej torebki. W poprzednich latach były modne bardzo duże torebki., Lubię takie. Wszystko mi się mieści. Czy dalej mogę nosić taką torebkę? Czy w jakiś okolicznościach powinnam z niej zrezygnować na rzecz mniejszej.

 

Co to znaczy duża torebka? Oto jest pytanie. Moda na duże torebki spowodowała, że na rynku pojawiły się również torebki tak duże, że dochodzące wielkością do podręcznych toreb. To już przesada, która narusza zasady dobrego tonu i elegancji. Torebka to torebka, a nie torba. Jeżeli kobiecie z jakiś powodów nie wystarczy torebka powinna zaopatrzyć się w elegancką torbę na zakupy czy torbę podręczną, a nie sięgać po torebki „mamucie”. Wielkość torebki jest wprost proporcjonalna do pory dnia. Im później tym mniejszą torebkę bierzemy ze sobą. Torebka wieczorowa to już maleńkie cacko, w który zmieści się zaledwie parę drobiazgów.

 

 

 

4.09.09 Mariola R.: Czy mógłby Pan opisać jak etykieta określa wszystkie procedury związane z wsiadaniem i wysiadaniem z autobusu. Niech mój syn dowie się o tym nie tylko ode mnie.

 

Gdy autobus zatrzymuje się na przystanku stajemy tak, by nie utrudniać wysiadania osobom, które opuszczają autobus. Nim wsiądziemy zorientujmy się czy oprócz nas nie wsiadają do autobusu osoby, które powinniśmy przepuścić, a więc osoby starsze, niepełnosprawni, osoby z dziecięcymi wózkami czy ciężkim bagażem, kobiety (mężczyzna powinien je przepuścić). Jeżeli wsiadającym jest mężczyzna w towarzystwie kobiety jego podstawowym obowiązkiem jest zapewnienie jej najbardziej bezpiecznego i wygodnego dostania się do autobusu. Powinien wsiąść zaraz za nią „osłaniając jej tyły”.

Przy wysiadaniu postępujemy podobnie przepuszczając osoby słabsze. Jeżeli widzimy, ze ktoś może mieć kłopoty przy opuszczaniu autobusu pomagamy mu w sposób jak najbardziej skuteczny, co często oznacza, że wysiadamy przed tą osoba i podajemy jej rękę lub odbieramy od niej bagaż. Jeżeli wysiadającym jest mężczyzna w towarzystwie kobiety jego podstawowym obowiązkiem jest opuszczenie autobusu przed nią i podanie jej ręki.

 

 

3.09.09. Monika Ł.: Często w godzinach szczytu ludzie gromadzą się na przystankach autobusowych w taki sposób, że praktycznie uniemożliwiają przechodniom przejście. Czy nie mamy tu do czynienia z powszechnym brakiem dobrych manier?

 

Oczywiście. Zawsze trzeba pamiętać o innych. Czekając na autobus powinniśmy stawać albo na krawędzi chodnika albo pod ścianą budynku.

 

3.09.09. Joanna A.: Ulice polskich miast są bardzo zaśmiecone. Szczególnie irytują mnie walające się wszędzie niedopałki papierosów. Czy mógłby Pan coś na ten temat napisać?

 

To nie jest tylko polski problem. Dziś cała Europa jest zaśmiecona. Tradycyjnie problem ten w największym chyba stopniu występuje we Włoszech. Ulice Rzymu czy Neapolu przypominają wieczorem wielkie wysypiska śmieci. Niekiedy nie widać spod śmieci chodników. Tam jednak służby miejskie działają najczęściej bardzo sprawnie. Rano jest już, choć na krótko, czysto. Obyczaj rzucania śmieci „pod siebie” jest obyczajem barbarzyńskim, cechującym ludzi o całkowitym braku kultury, nazwijmy ja higieniczną, egoistycznych i niechlujnych. Wielu ludzi zdaje sobie z tego w pełni sprawę. Niektórzy wśród nich jednak też rzucają śmieci na ziemię, bo im „się spieszy” lub „nie mają już siły, by rozglądać się za koszem i do niego podejść”. To nie są żadne tłumaczenia. Każdy rzucony śmieć to nasza wielka osobista przegrana. Osoby palące papierosy, które nigdy nie rzuciłyby nawet najmniejszego papierka na ziemię często pozbywają się niedopałków pstrykając nimi gdzie popadnie. To zadziwiające. I nic ich nie tłumaczy. Jeśli ktoś zamierza palić w miejscach publicznych powinien zaopatrzyć się w przenośną, kieszonkową popielniczkę, którą dziś można nabyć w każdym prawie sklepiku z tytoniem lub nieść niedopałek w ręku tak długo aż dojdzie do kosza na śmieci.

 

 

2.09.09 Barbara J.: Panowie często całują mnie w rękę i często robią to nieprawidłowo (co mnie bardzo irytuje) podnosząc moją rękę do swoich ust. Mam jednak opory, by „podtykać” im dłoń do pocałowania. A może powinnam?

 

Tak ten paskudny, niezgodny z savoir vivre, obyczaj podnoszenia ręki kobiety do swoich ust (zamiast się nad nią pochylić) jest w Polsce nagminny. Kobiety nie mogą jednak z nim wałczyć w ten sposób, ze w każdym przypadku podadzą rękę idealnie do pocałowania. Tak mogą robić tylko wtedy, gdy są pewne, że mężczyzna chce złożyć pocałunek na ich dłoni. W innych wypadkach byłoby to jakoś niegrzeczne, wymuszenie.

 

 

1.09.09 January G.: W Kołobrzegu w wakacje jest straszny tłok. Ludzie wprost się o siebie obijają. Często ruch pieszych jest utrudniony, bo ktoś nagle zatrzymuje się lub idzie pod prąd. Zdarza się też, ze kuracjusze idą trójkami lub czwórkami zmuszając pieszych z przeciwka do zejścia na trawnik. Proszę o komentarz.

 

Gdy jest tłoczniej chodzimy w pojedynkę lub najwyżej parami, gdy chcemy się zatrzymać to schodzimy na bok, by nie przeszkadzać innym. Obowiązuje zasada chodzenia zawsze prawą stroną. Dziś łamana jest ona, i to w całej Europie, nagminnie. Najbardziej rzuca się to w oczy i przeszkadza na przejściach dla pieszych w śródmieściach dużych miast, gdzie ludzi jest bardzo dużo, a zielone światło pali się krótko, gdzie niektórzy zaczynają biec, by zdążyć na tramwaj czy autobus. Kulturalny człowiek ma już to we krwi, że zawsze porusza się prawą stroną (chodnika, przejścia dla pieszych przez ulicę, alejki w parku, deptaku itp.). Jeśli chcemy więc np. na jakiejś ulicy oglądać wystawy sklepów wkraczamy na nią z tej strony (lub na tę jej stronę), że spowoduje to, iż będziemy szli prawą stroną. Gdy dochodzimy do przejścia dla pieszych ustawmy się po prawej jego stronie. Zawsze, idąc ulicą, patrzmy przed siebie. Kiedyś w Berlinie jeden z Polaków zwrócił mi uwagę na to, że Niemcy zachowują się na chodniku tak jakby byli sami. Najbardziej nam to doskwierało, gdy szliśmy z żoną na dworzec kolejowy trzymając między sobą torbę, co utrudniało nam ustępowanie innym z drogi. Wielu przechodniów na nią wpadało. W Polsce zaczyna być podobnie. Można to określić nie tylko jako zanikanie w wymiarze powszechnym kultury osobistej, ale również jako zapominanie o przykazanie miłości bliźniego.

 

31.08.09. Jarosław I.: Wiozę znajomą samochodem. Dochodzimy do niego. Otwieram przed znajomą drzwi obok kierowcy. Pomagam jej wsiąść. Zamykam za nią drzwi. I co dalej? Czy do swojego miejsca za kierownicą mam przejść mijając samochód od przodu czy od tyłu?

 

Nabyłem ostatnio świetlny austriacki podręcznik autorstwa Brigitte Nagiller pt. „Styl i dobre maniery. Jak zachować klasę w każdej sytuacji” (Gliwice 2007) i jestem w trakcie jego lektury. Odwołam się zatem do niego. Czytamy w nim: „Osoby z dobrymi manierami otwierają swym gościom drzwi do samochodu. Następnie obchodzą samochód z przodu i wsiadają”.

 

30.08.09. Piotr Sz: Wybieram się na eleganckie przyjęcie. Zakładam czarny garnitur i białą koszulę. Jaki podkoszulek powinienem założyć: bez rękawów, z krótkimi rękawami, z długimi rękawami?

 

Wszyscy autorzy podręczników z zakresu savoir vivre, którzy poruszają ten temat (a jest ich przynajmniej kilku) są tutaj zgodni: nie zakładamy żadnego podkoszulka, bo mógłby prześwitywać przez koszulę, a pokazywanie wszem i wobec bielizny z pewnością nie jest eleganckie.

 

29.08.09. Mariola G.: Czy to prawda, ze nie powinno się do pracy nosić dużych kolczyków?

 

Prawda. Powody są trzy. Po pierwsze, duże ozdoby nie są eleganckie. Pamiętajmy, że jedną z podstawowych cech elegancji jest skromność (przypomnijmy, ze pozostałe cechy to: tradycyjne i najwyższej jakości). Biżuteria składająca się z dużych elementów, szczególnie z takich materiałów jak drewno, szkło, kamienie nieszlachetne, plastik to biżuteria tzw. wakacyjna, która można założyć nad morzem albo na randkę, ale nie do pracy. Po drugie, duże kolczyki ściągają uwagę rozmówcy, dekoncentrują go. Po trzecie, duże kolczyki uderzają najczęściej, podczas rozmowy telefonicznej, w słuchawkę, co zakłóca ją. Będzie to irytować rozmówcę i utrudniać mu zrozumienie przekazywanych przez nas treści.

 

28.08.09. Andrzej Z.: Jest plucha. Na ulicach błoto. Wiem, że idąc do kogoś do domu nie można paradować po pokojach w skarpetkach czy kapciach, ale czy to jednak nie lepsze od wchodzenia na perski dywan w zabłoconych buciorach?

 

Jest trzecie rozwiązanie. Zawsze mieć przy sobie w torbie czy teczce, przy takiej pogodzie, półbuty. Wchodząc do kogoś do domu zdejmujemy zabłocone „buciory” i wkładamy te czyste półbuty.

 

27.08.09. Joanna S.: Jestem wyraźnie uczulona na wszelka metalową biżuterię. Wystarczy niewielki kawałek metalu, choćby zapięcie naszyjnika, by to uczulenie dawało o sobie znać. Czy mogę zatem na eleganckie okazje nie zakładać żadnej biżuterii?

 

Ten problem da się inaczej rozwiązać i to na dwa sposoby. Pierwszy sposób. Może sobie Pani sprawić jakiś drobiazg ze złota wysokiej próby. Na takie złoto Pani skóra nie będzie negatywnie reagować. Pani uczulenie związane jest z tym faktem, że Pani skóra ma wysoki stopień kwasowości. Taki problem ma wiele kobiet. Rozwiązanie podpowiadają lekarze, którzy doradzają spożywanie trzy, cztery razy w tygodniu po kilka gruszek. Są one zasadowe i pomagają przywrócić równowagę w organizmie.

 

26.08.09. Jan W.: Jestem starszym mężczyzną, ale nie jestem staruszkiem. Irytuje mnie, gdy panie, niekiedy, jak mi się wydaje, w moim wieku ustępują mi miejsca w autobusie. Odnoszę wrażenie, że w ten sposób próbują się odmłodzić moim kosztem. Czy mógłby Pan coś napisać na ten temat?

 

Dwie uwagi. Jedna dla Pana, druga do tych pań. Niech się Pan nie irytuje i będzie wyrozumiały i wspaniałomyślny i dziękuje z uśmiechem. I niech nie próbuje Pan wchodzić w intencję innych, bo to z reguły zawodzi. Przypisujmy innym raczej dobre intencje. Drogie panie! Pana list jest dowodem na to, że ustępując miejsca w autobusie jakiemuś starszemu panu trzeba się trzy razy zastanowić. Nasza grzeczność czy uprzejmość nie może powodować, że inni ludzie będą się czuli obrażeni, zranieni, dotknięci. Trafiamy wtedy przysłowiową kulą w płot.

 

25.08.09. Anita G.: Lubię bardzo filmy, których akcja toczy się na przełomie XIX i XX w. i w latach dwudziestych. Podobają mi się toalety kobiet z tamtych czasów. Bardzo podobają mi się ich kapelusze. Chciałabym taki założyć. Do jakiej kreacji i na jaką okazję? Czy nie będę wyglądała trochę dziwnie?

 

Znowu ten sam problem. Jeden pan już się dopytywał czy nie będzie wyglądał śmiesznie z kwiatem w butonierce. Niech się pani nie boi i pozwala sobie tu na wszystko. Elegancji nie można się wstydzić. Sprzyjają tu zresztą Pani dwie okoliczności. Po pierwsze, idzie nowa moda o której już pisałem w „naszym Dzienniku”, moda vintage, moda na stroje z dawnych czasów. Po drugie, od zawsze do dziś funkcjonuje taki typ kobiecego stroju, który nosi nazwę kreacja romantyczna. Są to kreacje charakteryzujące się lekkością, zwiewne, powłóczyste bardzo często w stylu lub klimacie drugiej połowy XIX czy początków XX wieku. Ramiona są w nich często odsłonięte, dekolty głębokie, spódnice długie i szerokie, tkaniny bardziej lub (raczej) mniej, ale przezroczyste. Są białe lub w „radosnych” kolorach, często w kwiaty. Zakłada się do nich duże, wyraźne, artystyczne klipsy i właśnie kapelusze i to takie z dużym rondem. Ubiera się je na randki, romantyczne spacery we dwoje z mężem, na przejażdżki statkiem czy łódką, na ogrodowe przyjęcia, które nie mają charakteru bardzo oficjalnego, na co dzień w trakcie wakacyjnego letniego pobytu w bardziej „eleganckich miejscowościach takich jak np. Krynica, Kazimierz nad Wisłą. Może się Pani w takiej sukni (i najbardziej fantazyjnym kapeluszu) przejść w niedzielę po krakowskich Plantach i starym mieście.

 

 

25.08.09 Jerzy R.: Jeśli chcę wyjść na niedzielny spacer w białym garniturze, ale zanosi się na deszcz i muszę zabrać parasol to jakiego on powinien być koloru, by pasował kolorystycznie do mojego ubioru. Mam tylko czarny parasol, ale on chyba nie pasuje.

 

Kolor Pana parasola jest dobry. Mężczyzna nie może używać innego parasola niż czarny. Warto jeszcze tylko przypomnieć, że powinniśmy mieć do dyspozycji dwa parasole, zwykły, codzienny, składany i bardziej elegancki z rączka, najlepiej drewnianą „na kiju”, a więc taki, którym można by się podeprzeć. Jednak się nim nie powinniśmy podpierać. Nosimy go w ten sposób, że wisi na naszym lewym przedramieniu. Taki właśnie parasol powinien Pan zabrać na ten spacer.

 

24.08.09. Marek A.: Idę na pierwszą randkę. Chciałbym być bardzo elegancki. Czy mogę włożyć do butonierki swojego białego garnituru biały goździk? Czy nie będzie to dziś śmiesznie wyglądać?

 

Na pewno będzie to tak rzadki widok, że zaskakujący wiele osób. Ja bym się jednak tego nie bał. Nie ma się czego wstydzić. Warto wracać do pięknych obyczajów. Warto wyglądać ładnie i wyjątkowo. Warto w tej perspektywie dawać dobry przykład. Dziś nikt już prawie nie nosi kwiatów w butonierce. Wielu mężczyzn nie wie nawet co to jest butonierka i myśli, że to kieszonka na piersi marynarki. Nie zauważa małej dziurki w lewej klapie. W wielu marynarkach ta dziurka jest już przez producenta tylko markowana. Podręczniki savoir vivre mówią, że takie markowanie butonierki obniża klasę garnituru. Warto więc, gdy jest tylko zamarkowana, oddać garnitur do krawcowej, by ją fachowo wycięła. Tak przy okazji, fachowcy twierdzą również, że kiepski garnitur poznajemy po tym, że zapięcia guzików na jego rękawach też są markowane tak, że tych guzików nie da się odpiąć. Zauważmy, że zdecydowana większość garniturów kupowanych w sklepach posiada ten mankament.

 

 

23.08.09. Zygmunt K: Kupiłem sobie elegancki, bardzo jasny garnitur. W komplecie jest również kamizelka. Gdy ją założę może być mi za gorąco Czy muszę ją zakładać?

 

Garnitur, który Pan kupił to tzw. garnitur spacerowy. Jest on strojem trzyczęściowym, a więc jego integralną częścią jest również kamizelka. Nie wolno z niej rezygnować. Garnitur ten jest z pewnością z lekkiego, cienkiego materiału. Nie powinien się Pan zatem tak bardzo zgrzać, a gdyby nawet to czego się nie robi dla elegancji i bon tonu. Może go Pan przecież, poza tym, nie zakładać, gdy będzie upał.

 

23.08.09. Joanna O.: Kupiłam sobie na upał piękną białą sukienkę. Planuję ubierać się w nią w niedzielę, gdy będę szła z mężem na spacer. Teraz dobieram dodatki: torebkę, buty, okulary. Czy o czymś by mi Pan jeszcze przypomniał?

 

Tak. Przypominam o mężu. Pamiętajmy, że gdy występujemy w parze nasze stroje powinny być skoordynowane, również kolorystycznie. To nie będzie dobrze wyglądało, gdy mąż, z którym będzie Pani kroczyć pod rękę będzie miał zielone spodnie i niebieska koszule. Jemu też trzeba wiec nabyć biały i pasujący fasonem strój (jeśli Pani sukienka ma cechy ubioru sportowego takie same cechy powinien mieć ubiór Pani męża.

 

23.08.09. Jacek L.: Kupiłem sobie biały garnitur. Wypatrzyłem białe, eleganckie buty, które by do niego świetnie kolorystycznie pasowały. Czy warto je nabyć?

 

Jeżeli to ma być naprawdę elegancki strój na specjalne okazje buty nie mogą być białe. Muszą być brązowe (mogą być jasnobrązowe). Białe buty można założyć tylko do stroju weekendowego, który jest na bardziej „luźne” okazje. Białe buty do białych eleganckich garniturów noszą tylko gangsterzy z amerykańskich filmów i ekstrawaganckie gwiazdy filmowe oraz artyści.

 

 

22.08.09. Dagmara: Idę na pogrzeb żony kolegi z pracy. Potem jest stypa w restauracji. Jaką biżuterię mogę założyć do czarnego stroju?

 

Na pogrzeb, a co za tym idzie i na stypę, nie zakładamy żadnej biżuterii.

 

21.08.09. Grzegorz J.: W jaki sposób rozpoczynamy listy oficjalne? Czy tak jak prywatne, a zatem np. „Szanowny Panie Dyrektorze!” czy „Przewielebny Księże Proboszczu!”?

 

Tak, tylko z jedną drobną różnicą. W listach oficjalnych, jak można to zobaczyć oglądając np. ich wzory w najnowszym „Protokole dyplomatycznym” autorstwa Tomasza Orłowskiego, po słowach „Szanowny Panie” czy „Przewielebny Księże Proboszczu” stawiamy przecinek, a  nie wykrzyknik.

 

20.08.09. Ludwik R.: Byłem ostatnio na przyjęciu bankietowym. Było bardzo dużo osób. Przyjęcie było na stojąco. Ludzie byli wyraźnie wygłodniali. Większość z nich tłoczyło się wokół stołów, i po nałożeniu potraw na talerze jedli je stojąc przy nich tak, że trudno było do dostać do półmisków. Ci, którzy się dostali nakładali sobie na talerze całe fury różnorodnego jedzenia na raz: rybę faszerowaną, wędlinę, sałatkę włoską, sery, frutti di mare itd. Jakby to Pan skomentował?

 

Opisuje Pan złamanie kilku zasad etykiety obowiązujących na przyjęciu bufetowym. Gdy podchodzimy na nim do stołu z jedzeniem nakładamy go trochę na talerz i tylko to, co do siebie smakowo pasuje (zachowujemy tu taką kolejność spożywania potraw jak pod czas posiłku zasiadanego, gdy ktoś podaje do stołu). Najpierw zatem np. rybę po grecku, potem, już na drugi talerz, wędliny i sałatkę włoską, gdy już kończymy jeść same sery (na kolejny talerz). Jeśli są gorące potrawy np. drób i pieczeń, najpierw jemy drób, a potem pieczeń. Za każdym razem zmieniamy nie tylko talerze, ale też sztućce. Brudne naczynia odkładamy tylko na przeznaczone do tego specjalnie stoliki lub oddajemy kelnerom. Nigdy nie zostawiamy ich na tym stole, na którym znajdują się potrawy. Gdy nałożymy sobie coś na talerz natychmiast oddalamy się od stołu na kilka metrów tak, aby inni mieli do niego swobodny dostęp.

 

19.08.09 Maria W.: Czy jeśli jest bardzo gorąco, można zrezygnować z zakładania rajstop?

 

 

 

Ostatnio jechałem z domu do centrum Warszawy. Był upalny letni dzień. Wsiadła do autobusu młoda kobieta. Ubrana była w prostą kremową sukienkę. Miała kremowe pantofelki i niewielką torebkę ze skóry. Na nogach miała delikatne kremowe rajstopy. Wyglądała elegancko, wprost wspaniale. Gdyby była z gołymi nogami, cały efekt zostałby popsuty. W renomowanych firmach wymaga się od pracownic bezwzględnie noszenia rajstop, niezależnie od pogody. Można od tego uciec tylko w jeden sposób - gdy jest gorąco, zakładać tzw. kreację romantyczną - długą do kostek, zwiewną sukienkę w pastelowe kwiaty (wtedy nie widać, czy kobieta ma rajstopy czy nie). Taka kreacja nie na każdą jednak okazję pasuje.

 

18.08.09. Bożena P.: Czy w gorące dni można po mieście chodzić w klapkach?

 

 

Kiedyś pisałem już o tym, że w klapkach nigdy nie chodzimy do pracy w poważnej instytucji. Klapki są przede wszystkim elementem stroju plażowego. W innych wypadkach zakładamy je tylko wtedy, gdy jest to jakaś bardzo swobodna okazja, raczej poza miastem.

 

 

17.08.09. Joanna S.: Wiem, że dzienny makijaż latem powinien być bardzo dyskretny. Co to oznacza?

 

 

Powinien jedynie maskować wady urody - być niedostrzegalny. Mocniej można umalować się tylko na wieczór. To są nie tylko względy związane z savoir-vivre'em, ale również z naszym zdrowiem. Opalanie się z makijażem na twarzy może się źle skończyć dla naszej skóry.

 

16..08.09. Ewa W.: Jak stosować perfumy latem, szczególnie w ciągu dnia?

 

 

Ostrożnie, i to z dwóch powodów. Po pierwsze, jeśli skóra skropiona pachnidłem zostanie nasłoneczniona, mogą pojawić się na niej trwałe odbarwienia. Trzeba zatem nanosić zapach tylko na skórę zasłoniętą ubraniem. Po drugie, im wyższa temperatura otoczenia, tym pachnidło pachnie mocniej. Latem w ciągu dnia stosujmy zatem tylko wodę odświeżającą, ewentualnie, gdy mamy kłopoty z jej nabyciem (pojawia się coraz rzadziej w perfumeriach), stosujmy wodę toaletową, ale bardzo oszczędnie. Gdy jest gorąco, nigdy nie używajmy wody perfumowanej, nie mówiąc już o perfumach

 

 

14.08.09. Zofia P.: Czy do zwykłej prostej, białej sukienki mogę założyć teraz gdy jest gorąco biały kapelusik?

 

A dlaczego nie? Byle pasował do sukienki i Pani typu urody i nie był za bardzo ekstrawagancki. Co prawda moda na damskie kapelusze minęła z końcem lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, ale wciąż są one obecne w całej Europie za sprawą kobiet z wyższej klasy średniej, które pozostają im wierne. To akurat zjawisko warto naśladować. Wszystko, co piękne, urocze, eleganckie warto naśladować.

 

 

 

14.08.09. Maciej K.: W jakim kolorze powinna być chusteczka, którą włożymy do kieszonki na piersi w marynarce białego garnituru.? Biała chyba odpada, bo będzie ją kiepsko widać.

 

Białe chusteczki wkładamy do tej kieszonki tylko w wypadku wizytowych i wieczorowych (a więc ciemnych) garniturów. W garniturach spacerowych (a o takim dziś mówimy) używamy chusteczek pod kolor krawata (ale nie w tym samym kolorze). Jakiego kolory powinien być ten krawat. Może być bardzo jasny np. kremowy. Chusteczka będzie wiec w innym nieco kremowym odcieniu. Może być srebrny lub złoty (chusteczka będzie w podobny tonie) Możemy też jednak pozwolić sobie na krawat bardziej wiosenny czy letni, a więc kwiecisty (lepiej żeby był spokojny, pastelowy). Chusteczka będzie wtedy też, trochę inaczej, kwiecista.

 

 

14.08.09. Edward K.: Wiem, że wszystkie nasze „dodatki” – pasek, portfel, długopis, etui do kluczy powinny pasować kolorystycznie do ubioru. W jakim zatem kolorze powinny być te dodatki, gdy garnitur jest biały.

 

Z pewnością nie mogą być białe. Czy widział Pan np. biały portfel? Białe dodatki do białego ubioru mogą (i powinny) nosić panie. Biały pasek do białych spodni pasować będzie w swobodnym ubiorze weekendowym, ale do garnituru bardziej eleganckiego – trzyczęściowego garnituru spacerowego pasek powinien już być brązowy (raczej jasno brązowy). W takim kolorze powinna być portmonetka czy etui do kluczy. Długopis (lepiej pióro – jest bardziej eleganckie), okulary powinny być srebrne (okulary w czarnej czy brązowej oprawce będą tu mniej pasować). Zegarek może też być na srebrnej bransolecie. Jeżeli mówimy już o długopisie czy piórze to pamiętajmy przy okazji o tym, by nigdy ich nie wkładać (tak jak zresztą okularów) do kieszonki na piersi marynarki. Powinny znajdować się w wewnętrznej lewej kieszeni marynarki (pióro i długopis tak zatknięte, by skuwka wystawała na zewnątrz). Jest tu jednak jeden szkopuł. Musimy być pewni, że długopis czy pióro nie pobrudzą nam kieszeni. Gdy zaś bowiem tak się stanie nie można już takiej marynarki oddać do pralni, bo podczas prania atrament zabrudzi go jeszcze bardziej. Trzeba wtedy mozolnie wywabić plamę spirytusem. Mozę wiec lepiej nie nośmy w ten sposób długopisów czy piór, szczególnie do białych garniturów.

 

14.08.09. Zbigniew R.: Mamy sąsiadkę, starszą i bardzo nobliwą panią. W sposób bardzo wyraźny oczekuje ona tego, że będę ją całował w rękę na powitanie. Czy całować ją w rękę zawsze, gdy ją spotkam, np. przed domem czy tylko, gdy nas odwiedza?

 

Jedna z podstawowych zasad savoir vivre dotycząca całowania kobiet w rękę mówi: nigdy nie robi się tego na świeżym powietrzu.

 

13.08.09. Henryk P.: Irytuje mnie, ale i przeraża stosunek ludzi do miejskiej zieleni. Nie szanują jej, często ją wręcz rozmyślnie niszczą. Nie reagują na takie zachowania swoich dzieci, jak niszczenie kwiatów, łamanie gałęzi itp. Co Pan na to?

 

Nie rozumiem do końca tego zjawiska i przeraża mnie ono. To już nie tylko bezmyślność, egoizm i brak kultury, ale również grzech przeciwko siódmemu przykazaniu. Przecież kwiaty i krzewy to stanowiącą określoną wartość materialną czyjaś (np. miejska) własność. Jej niszczenie ma takie same skutki moralne jak kradzież. Sam ostatnio widziałem starszą, elegancką panią, która nie zwracając uwagi na przechodniów ułamała sobie kwitnącą gałąź krzewu rosnącego na ulicznym skwerze. To tak jakby podeszła do stoiska kwiaciarki i zabrała sobie, nie płacąc, bukiet kwiatów.

 

13.08.09. Ewa K.: Ostatnia fala upałów ugodziło w sposób znaczny w relacje międzyludzkie w moim zakładzie pracy. Większość pracowników wpadła w jakiś amok, stosunki stały się napięte, wciąż wybuchały konflikty, padały przykre słowa. Staram się być osobą dobrze wychowaną. Udało mi się nie reagować na wszystkie przytyki, zaczepki, złośliwości i obraźliwe zachowania. I tak mam jednak niesmak. W jaki sposób powinna się zachowywać w takich sytuacjach osoba dobrze wychowana?

 

W swojej książce pt. „Savoir vivre jako sztuka życia. Filozofia savoir vivre” omawiam cnoty jakie musimy nabyć, aby móc o sobie powiedzieć z ręką na sercu: jestem osobą dobrze wychowaną. Przy tej okazji warto wspomnieć o takich cnotach jak wyrozumiałość, wielkoduszność, wspaniałomyślność. Musi Pani sama odpowiedzieć sobie na pytanie czy te cnoty w tych trudnych chwilach Pani manifestowała.

 

 

12.08.09. Grażyna Z.: Gdy idę ulicą lub stoję, np. przed sklepem często spotykam sąsiada, starszego pana, który mi się kłania uchylając kapelusza. Jestem uczennicą liceum. Jak powinna się zachować? Dygnięcie nie już chyba w modzie?

 

To prawda, że dygnięcie czyli pełen uroku ukłon dziewczęcy polegający na lekkim ugięciu kolan nie już w modzie, ale być może właśnie taki sposób powitania sprawiłby starszemu Panu największą radość. Możesz zachować się też oczywiście bardziej nowocześnie i po prostu skinąć głową.

 

12.08.09. Jacek W.: Jeśli wchodzę do pokoju, w którym jest pięć osób to czy powinienem każdemu z obecnych podać rękę?

 

Raczej nie. W sytuacji, gdy jest kilka osób w pokoju wystarczy przywitać się „zbiorczo” mówiąc „dzień dobry” i zajmując swoje miejsce. Witanie się z każdym z osobna może zrobić za dużo rozgardiaszu, może sprawić wrażenie, że przywiązujemy za dużo uwagi do swojej osoby. Z drugiej jednak strony powinniśmy być czujni i za szybko nie siadać. Może obecni chcą się jednak z nami przywitać przez podanie ręki.

 

 

11.08.09. Adrianna G.: Wiem, że podczas jedzenia nie wolno robić tzw. skrzydełek, a zatem należy trzymać łokcie przy tułowiu. Czy podczas siedzenia przy stole poza posiłkami ta ich pozycja jest również obowiązująca?

 

Tak. Wiele podręczników porusza ten problem. Gdy siedzimy przy stole, ale nie jemy nasze dłonie powinny spoczywać na stole w taki sposób, by nadgarstki dotykały krawędzi stołu, a łokcie ściśle przylegały do tułowia. Tylko Brytyjczycy trzymają w takich sytuacjach ręce na kolanach. Przyjmując taką pozycję ciała wyglądamy najbardziej dostojnie i elegancko (oczywiście nie możemy się garbić, a nasze stopy powinny całą powierzchnią dotykać do podłogi). Taka pozycja uniemożliwia nam również gestykulację podczas rozmowy., która jest znakiem braku słownictwa i braku obycia.

 

 

10.08.09. Joanna B.: Czy to prawda, że jeżeli ktoś kichnie to nie mówimy w żadnym wypadku „Na zdrowie”?

 

Prawda. Jedna z ogólnych zasad savoir vivre głosi: nigdy nie reagujemy ani an swojej ani na cudze, jakiekolwiek objawy fizjologiczne. Zwyczaj mówienia „Na zdrowie” należy do obyczaju polskiego utrzymującego się w niektórych środowiskach, dość powszechnego, ale nie należącego do kanonu savoir vivre. Niektóre osoby mogą zatem od nas oczekiwać, że to „Na zdrowie” im powiemy i będą uznawały nas za źle wychowanym jeśli na ich kichnięcie w ogóle nie zareagujemy. Takie sytuacje trzeba wyczuć i w ostateczności to „Na zdrowie” wypowiedzieć. J eden z podstawowych wymogów dobrego wychowania jest przecież następujący: sprostać wymaganiom innych, spowodować, by uznali, ze ich szanujemy i zachowujemy wobec nich w sposób właściwy.

 

 

9.08.09. Ewa W.: Na obiad przyjdą do nas (będę ja i mąż) trzy małżeństwa. Nie wiem jak ich posadzić, by kobieta nie siedziała obok kobiety.

 

Rozumiem Pani trudność. Gdyby Pani usadziła wszystkich przy stole w taki sposób jak to opisałem w poprzedniej odpowiedzi, to trzecią parę musiałaby Pani usadzić w taki sposób, że ją posadziłaby Pani po prawej stronie mężczyzny siedzącego po prawej stronie gospodyni, a jego po prawej stronie kobiety siedzącej po prawej stronie gospodarza. W takim wypadku ona miałaby po prawej stronie kobietę, a kobieta nigdy nie może siedzieć obok kobiety, a on miałby po prawej stronie mężczyznę, a mężczyzna raczej nie powinien siedzieć obok mężczyzny. Trudność tę można jednak rozwiązać, jeżeli Pani usiądzie przy długiej części stołu jako pierwsza, a Pani maż usiądzie po przeciwnej stronie stołu pośrodku. Gdy w tej sytuacji zaczniemy usadzać gości według podanych wyżej wskazań okaże się, że wszystkie kobiety będą miały po obu stronach mężczyzn, a wszyscy mężczyźni będą mieli po obu stronach kobiety. Jak sobie to Pani rozrysuje to Pani to zobaczy.

 

 

8.08.09. Jan A.: Byłem na weselu w czarnym garniturze. W pewnym momencie wyjąłem z kieszeni portfel. Kolega mnie wyśmiał, Że noszę do czarnego garnituru brązowy portfel. Czy nie przesadził?

 

Przesadził: nikogo nie wolno wyśmiewać, ale miał i rację: do czarnego garnituru powinien być czarny portfel i to tylko z prawdziwej, dobrej jakości skóry.

 

7.08.09. Teresa P.: Koleżanka skrytykowała mnie, że na weselu miałam do eleganckiej kreacji ten sam, co zawsze zwykły zegarek. Powiedziała, ze do eleganckiej kreacji trzeba zakładać specjalnie dobrany wytworny zegarek. Zegarek to przecież tylko pewien przyrząd do mierzenia czasu. Jest jaki jest i już. A może się mylę?

 

Myli się Pani. Wszystkie podręczniki savoir vivre i te, które dotyczą kobiecego ubioru (typu „Jak ładnie się ubrać”) zaliczają zegarek kobiecy do biżuterii. Na co dzień ta biżuteria może być skromna, choć nie powinna być byle jaka. Gdy ubieramy się bardziej elegancko, odświętnie, gdy zakładamy specjalnie na tę okazję np. sznur pereł, na naszym ręku powinien znaleźć się „zegareczek” będący jubilerskim cacuszkiem. Powinien być on oczywiście dobrany do sukienki i pozostałych dodatków. Najbardziej uniwersalny będzie tu zegarek srebrny.

 

 

6.08.09 Jan S.: Czy w kieszeni garnituru wypada nosić długopis?

 

Długopis powinien być w takim wypadku z metalu, najlepiej koloru srebrnego. Nosimy go wyłącznie w prawej kieszeni wewnętrznej marynarki w taki sposób, że skuwka jest na zewnątrz kieszeni. Nigdy, przenigdy, nie wkładamy go do zewnętrznej kieszeni na piersi marynarki.

 

 

5.08.09. Marzena J.: Niekiedy po wejściu do autobusu siadam obok kogoś kto wprost się „rozwalił” na siedzeniu (bo nie ma innego wolnego miejsca) i siedzę kilkanaście minut bardzo niewygodnie na brzeżku. Czy mógłby Pan napisać coś o takim zajmowaniu przez ludzi miejsc w środkach komunikacji miejskiej, które utrudnia lub uniemożliwia zajęcie sąsiedniego miejsca?

 

Czasami taka osoba jest na tyle puszysta, ze chcąc nie chcąc zajmuje część sąsiedniego miejsca i na to nic nie można poradzić. Zdarza się jednak, sam to zaobserwowałem, ze ktoś rozkłada się wygodnie zajmując w części sąsiednie miejsce. Nie ma w tym jeszcze nic złego dopóki tego sąsiedniego miejsca nie zajmie ktoś inny. Wtedy trzeba się oczywiście posunąć i ścieśnić się na tyle, aby obie osoby mogły siedzieć w miarę wygodnie. Gdy pierwsza osoba jest trochę puszysta i „wystaje” na sąsiednie siedzenie może przynajmniej zrobić trochę miejsce umieszczając łokcie przed sobą. Nie będzie jej wtedy wygodnie, ale umożliwi bardziej wygodne siedzenie sąsiadowi. I takie właśnie postępowanie jest nakazane przez dobre wychowanie.

 

4.08.09. Joanna G.: Gdy zaczęły się upały u mnie w pracy zrobiło się piekło. Kobiety chodziły złe jak osy, mężczyźni stali się zgryźliwi i złośliwi. Potem, po kilku dniach, wiele osób, ale wszyscy, przepraszali innych za przykrości, które im sprawili. Nie wiem jak to wytrzymam, gdy będzie się to powtarzać. Wydawałoby się, że moje koleżanki i koledzy z pracy to osoby dobrze wychowane, ale czy osoby dobrze wychowane tak się zachowują?

 

Spotkałem w swoim życiu wiele osób „dobrze wychowanych”. Piszę te słowa w cudzysłowie bo to tak naprawdę nie było dobre wychowanie, a tylko pewna ogłada. Jak jest różnica? Osoba posiadająca ogładę potrafi zachować się zgodnie z zasadami etykiety, ale brakuje jej często ducha savoir vivre, nie realizuje filozofii savoir vivre, która nakazuje postępować szlachetnie i kierować się miłością bliźniego. Postępując w ten sposób może innych obrażać, upokarzać czy choćby sprawiać im przykrość. W książce pt. „Savoir vivre jako sztuka życia” omawiam wszystkie cnoty, które musi rozwijać w sobie osoba dobrze wychowana. Wśród nich jest opanowanie, życzliwość, grzeczność. Gdy ktoś permanentnie nie panuje nad swoimi emocjami to jest to znak prostactwa. Oczywiście każdemu raz czy drugi może się zdarzyć, że emocje go trochę (ale nie za bardzo) poniosą, ale powinien za to przeprosić od razu. Nie przestaje być przecież osobą odpowiedzialną za swoje czyny, musi zdawać sobie sprawę, że ogarnęły go złe emocje i że się im właśnie w swoim działaniu czy wypowiedziach poddał.

 

3.08.09. Elwira: Codziennie spotykam sąsiada. Kto pierwszy powinien powiedzieć „dzień dobry”?

 

Zasada jest tu prosta. Pierwszy mówi : „dzień dobry” ten, kto pierwszy zauważy drugą osobę.

 

 

 

2.08.09. Hanna z Nałęczowa: Przechodzę często niejako z konieczności przez nasz Park Zdrojowy. Trzeba powiedzieć, że widać, iż wielu kuracjuszy bardzo się stara, by wyglądać dobrze, jakoś inaczej, lepiej niż w domu. Cały efekt psują jednak często plastikowe torby, które wiele osób niesie w ręku czy to, jak można się domyśleć, wracając z zakupów, czy idąc na zabiegi i niosąc np. obuwie na zmianę czy wreszcie zabierając ze sobą np. wodę czy coś innego do picia. Wydaje się, że trudno jest uniknąć ich niesienia. Wygląda to jednak koszmarnie. Może lepszy byłby np. plecaczek? Co na ten temat mówi savoir vivre?

 

 

Savoir vivre z zasady odrzuca wszystko to, co jest z plastiku. Plastik w jakiejkolwiek postaci jest z reguły prostacki i szmirowaty. Źle wyglądają np. plastikowe meble w ogrodzie. Gdy znajdujemy je w ogródku restauracji, to należy uznać, że ten lokal nie jest najlepszej kategorii. Plastikowe naczynia czy sztućce nie uchodzą nawet na piknikach, najwyżej w bazarowych fast foodach. Plastikowe klapki, torebki itd. świadczą albo o złym guście albo nie przywiązywaniu wagi do względów estetycznych. Ubrania uszyte z materiałów syntetycznych nigdy nie będą eleganckie itp., itd. Nigdy i nigdzie nie powinniśmy zatem poruszać się z plastikowymi torebkami w rękach. Na szczęście moda na nie szybko odchodzi ze względów ekologicznych. Plecaki i plecaczki to nie jest dobre rozwiązanie. Pasują one na turystyczny szlak albo bardzo młodym osobom. W czym zatem nosić różne podręczne rzeczy? Kobiety mogą je umieszczać w wiklinowych koszykach, eleganckich płóciennych lub ze słomy czy łyka torbach plażowych czy torbach na zakupy, wstecznie niedużych torbach podręcznych, np. ze skóry. Mężczyźni mają tu mniejsze możliwości. Pozostają im tylko torby model reporter lub, trochę większe, klasyczne torby podręczne, np. typu Keeppall z materiału lub w wersji skórzanej.

 

 

1.08.09. Sylwia P.: Bardzo proszę o pomoc w kwestii stosownego ubioru na ślubie. Jak powinien być ubrany ojciec panny młodej? Rozumiem, że elegancko, ale jaki kolor garnituru? Rozumiem, że biała koszula, ale jakie dodatki?

Ubiór ojca panny młodej, tak jak zresztą ubiór ojca pana młodego, musi być dostosowany do ubioru pana młodego i pory dnia. Obaj Ojcowie nie mogą też wyglądać lepiej niż Pan młody. Powinni być eleganccy, a to oznacza odpowiedni dobór butów, krawata, skarpetek, paska itd. (np. ciemnoszary garnitur, niejasny i nie pstrokaty krawat, czarne buty sznurowane, czarny pasek, chusteczka biała w kieszonce na piersi, biała koszula z zakrytymi guzikami itd.).

 

31.07.09. Marta P.: Zwracam się z prośbą o poradę dotyczącą zapraszania gości na urodziny. W tym roku skończę 20 lat, jednak zawsze do tej pory gości "rodzinnych" zapraszała moja mama. Powodem było to, że zarówno moi chrzestni, jak i reszta gości, są właściwie wieloletnimi znajomymi rodziców czyli moimi "przyszywanymi" ciotkami i wujkami, a nie krewnymi. Do tej pory zapraszanie ich przez mamę było dla mnie wręcz wygodne, ale chyba czas już to zmienić. W tym roku mam dodatkowy problem, ponieważ zamiast prezentów wolałabym dostać pieniądze na wymarzoną wycieczkę. Nigdy od gości nie dostawałam pieniędzy. Wiem, że są ludźmi bardzo zamożnymi, więc nie jest to kwestia ich braku. Zupełnie nie wiem jak to załatwić. Obawiam się tego, że jeśli w tym roku po raz pierwszy zaproszę ich sama i w dodatku poproszę o pieniądze zamiast prezentów, mogą się
obrazić.

 

Pani obawy są słuszne. Goście niekoniecznie, co prawda muszą się obrazić, ale sytuacja będzie co najmniej niezręczna. Ja bym postąpił na Pani miejscu w ten sposób. Zaprosił gości i poprosił mamę by im powiedziała, że Pani marzy teraz o wycieczce, nie ma pieniędzy i największą radość sprawiłaby Pani gotówka. Goście sami rozstrzygną czy ją dać czy nie. Dawanie pieniędzy na prezent nie jest w dobrym tonie (jest poza wszelkimi kategoriami)poza takim właśnie wyjątkiem: mogą je wręczyć komuś bardzo młodemu osoby mu w taki czy inny sposób bliskie.

 

 

30.07.09 Paulina M: Moja koleżanka wraz z narzeczonym zostali zaproszeni na dwa przyjęcia weselne, które odbędą się w tym samym dniu. Jedno z nich nie jest jednak tradycyjnym weselem, tylko "imprezą weselną" w klubie przeznaczoną dla ludzi młodych, a sam ślub jest uroczystością zupełnie świecką. Drugie to tradycyjne wesele, odbywające się po ślubie w kościele. Jednak wcześniej otrzymali oficjalne zaproszenie na "imprezę", mimo, że wiedzieli także, że będą zaproszeni na tę inną uroczystość i przyjęcie. Nie pamiętali jednak o tym w chwili wręczania pierwszego zaproszenia i wszystkie sygnały jakie wysyłali były pozytywne. Co prawda, nie udzielili jeszcze oficjalnej odpowiedzi. Jeśli chodzi o same zaślubiny, ich pory są takie, że znajomi mogliby uczestniczyć w obu. Jak powinni rozwiązać taki problem? Oni sami czują, że tradycyjne wesele jest ważniejsze i chyba woleliby w nim uczestniczyć, ale nie chcą też sprawić by zapraszająca ich druga para (szczególnie kobieta, która mogłaby potraktować to osobiście) nie czuła się urażona.

 

 

To nie jest problem z zakresu savoir vivre tylko z dziedziny religijnej. Dla katolika ślub cywilny nie tylko nie ma znaczenia, ale również stanowi obrazę instytucji małżeństwa.

Problem z zakresu savoir vivre pojawia się w związku z pytaniami: jak nie obrazić tych, na których wesele się nie przyjdzie?; jak w takiej sytuacji nie spowodować komuś przykrości? Pani znajomi sami stworzyli bardzo trudną sytuację. Gdy ktoś zaprasza nas na wesele nie mówmy nigdy: „Dobrze będę” tylko mówmy: „ Z radością przyjmę twoje zaproszenie, ale muszę sprawdzić w kalendarzu czy nie mam czegoś ważnego w tym dniu”. Przyjęcie zaproszenia, a potem tłumaczenie się, że okazuje się, iż w tym dniu mam inne obowiązki zawsze zostanie przyjęte bardzo źle. Trudnym, ale rozwiązującym wszystkie problemy wyjściem z tej sytuacji jest udanie choroby i nieobecność na obu weselach. Można też spróbować udać się z oficjalna wizyta do tych, którzy mają brać ślub cywilny i podczas wizyty powiedzieć: „Wybaczcie nam. Jesteśmy roztrzepani. Zapomnieliśmy, że przyjęliśmy już zaproszenie na ten sam dzień na inne wesele. A tak cieszyliśmy się na wasze”.

Dobrym wyjściem jest odwiedzenie obu wesel preferując to, które uznaje się za ważniejsze. Trzeba jednak wcześniej zawiadomić o tym oficjalnie w bezpośrednim spotkaniu obie pary.

 

 

25.05.2009. Aga z Poznania: Chciałabym prosić o konkretną poradę dotyczącą savoir-vivre'u. Będąc na szkoleniu uczono mnie, że najpierw podaję się kawę lub coś innego do picia gościom ,,zewnętrznym"(często mężczyźni), a dopiero później gościom ,,wewnętrznym" (nawet jak są to kobiety). Koleżankę (sekretarkę) uczono na innym szkoleniu, że zawsze w pierwszej kolejności kobietom. Jako asystentka Prezesa obawiam się, czy nie popełniam ,,gafy". Proszę zatem o konkretną poradę. Pracuję w zakładzie, w którym zwraca się uwagę na sposób podania kawy, serwowania itp.

 

 

W etykiecie biznesu nie ma w ogóle kategorii "kobieta". Są kategorie: podwładny, przełożony, starszy stażem (na tym samym stanowisku), gość wewnętrzny, gość zewnętrzny, gość zewnętrzny zagraniczny. Gość zewnętrzny jest oczywiście ważniejszy niż gość wewnętrzny (nawet gdy gość wewnętrzny jest kobietą), Jeśli goście zewnętrzni to cudzoziemcy należy im się bezwzględnie pierwszeństwo w podawaniu kawy. Jeśli są oni Polakami to mamy problem. W polskiej specyfice biznesu wciąż uznaje się często w praktyce pierwszeństwo kobiety przed mężczyzną i polskie podręczniki mówią tu o tym, że warto zastosować gesty kurtuazyjne i dać pierwsze miejsce kobietom. Nie jest to jednak konieczne. zależy od sytuacji i wyczucia.

 

25.05.2009. Mateusz G.: Czy gwizdanie jest oznaką złego wychowania? Jeśli nie-gdzie można gwizdać?

 

Gwizdanie jest oznaka złego wychowania, gdy robimy to w towarzystwie i to bez właściwego kontekstu. Gwizdać można tylko wtedy, gdy ktoś o to poprosi, gdy jest to rozmowa na temat gwizdania, gdy przybliża się komuś melodię rozmawiając o jakiejś piosence czy utworze muzycznym. Nie można jednak gwizdać w większym towarzystwie, w którym rozmawiamy na temat gwizdania w niewielkim gronie. Nie można gwizdać jeśli to zakłóci komuś spokój, rozmowę itp. Nie można przez gwizdanie wyrażać swoich opinii czy uczuć itp. Nie można sobie pogwizdywać na własny użytek, z powodu dobrego samopoczucia itp.

 

25.05.20009. Hanna M.: Mam pytanie a propos przepuszczania w drzwiach: ostatnio usłyszałam, że niektórzy mężczyźni wymagają, by kobieta podziękowała im za przepuszczenie w drzwiach. Nie ukrywam, że trochę mnie to zbulwersowało. Ja uważam, iż jest to zachowanie standardowe i niedopuszczalne byłoby nieprzepuszczenie- stąd nie czuję się w obowiązku podziękowania (ale oczywiście, czasem jak chcę być miła dziękuję). Czy kobieta powinna dziękować za przepuszczenie w drzwiach oraz za różne grzeczności stosowane wobec niej?

 

 

Ma Pani w 100% rację. Nie ma tu obowiązku za wszystko dziękować, ale można, od czasu do czasu, za cos podziękować (np., słownie lub skinieniem głowy, gdy np. mężczyzna pomaga kobiecie usiąść przy stole)

 

 

25.05.2009. Nauczyciel: Moje pytanie dotyczy poniższego teksu. Zastanawiam się, czy nie wkradł się w tym miejscu błąd? Poniższy zapis rozumiem w ten sposób: Przekładać potrawę z lewej strony, a następnie poruszać się zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara.

Czy nie powinno być poruszać się w przeciwnym kierunku do wskazówek zegara i czy jest to opis serwisu rosyjskiego?

Skopiowałam z Pana strony:

"Serwis rosyjski polega na tym, że kelner (lub osoba obsługująca) podaje poruszając się przy stole tak jak wskazówka zegara potrawy i dodatki z półmisków stojąc z lewej strony gościa. Trzyma półmisek w lewej ręce a prawą ręką trzymając w niej równocześnie widelec i łyżkę nakłada potrawę czy dodatek na talerz gościa."Przykłady serwisów pojawiają się w wielu książkach, niestety w każdej można spotkać inne nazwy oraz inne ich opisy. Już byłam pewna, że dobrze to rozumiem, ale teraz znów zwątpiłam

.

 

Oto cytat z rozdziału pt. „Serwis rosyjski” z książki autorstwa S. J. Dahmer i K. W. Kahl pt. ”Podręcznik dla kelnerów”.(Tłumaczenie Anna Mandes, Agnieszka Mandes, Wydawnictwo Wiedza i Życie S. A., Warszawa 1999): „kelner stojąc po lewej stronie gościa pokazuje każdemu z gości zamówione danie (które jest na specjalnym półmisku – dop. S. K.) a następnie za pomocą dużej łyżki i widelca trzymanych w prawej ręce, nakłada żądaną porcję na talerz gościa. Kolejno prezentuje i nakłada danie przesuwając się w kierunku z godnym z ruchem wskazówek zegara”.

Tak podaje się w serwisie rosyjskim w restauracji, dla gości, którzy przyszli po prostu do restauracji na obiad. Kelnerzy obsługujący gości na zamkniętym obiedzie w restauracji lub domu prywatnym (czy instytucji) podają potrawy w serwisie rosyjskim na życzenie gospodarzy według zasad procedencji. Wtedy obsługują najpierw kobiety (od najważniejszej do najmniej ważnej, na końcu podając gospodyni), a potem mężczyzn (od najważniejszego do najmniej ważnego, a na końcu obsługują gospodarza).

 

25.05.2009. Andrzej K.: Mam dylemat z ubiorem do filharmonii. Może nakreślę sytuację: jest to jeden z koncertów z okazji II Festiwalu Muzyki w Krakowie. Zastanawiam się, czy mam zastosować tu ubranie wyjściowe czy wieczorowe, a może pasowałby np. smoking? Drugie pytanie wiąże się z fularem. Nie ukrywam, że wielce mi się podoba ten dodatek do stroju, ale także jest i wielce praktyczny (miły, swobodny). Pytanie, przy jakich konkretnie sytuacjach i w jakich konfiguracjach można go stosować (marynarka, kamizelka,
garnitur itp.)?

 

Co do ubioru na koncert. Obowiązuje to ogólna zasada. Nie powinniśmy tu być niedobrani (ubrani gorzej od reszty) ani nadubrani (ubrani zdecydowanie bardziej odświętnie niż reszta). Nie wiem jak inni uczestnicy koncertu będą ubrani na tym koncercie. Proponowałbym zatem wypośrodkowanie: garnitur wieczorowy. Na pewno nie będzie Pan wtedy wyróżniaj się w jakiś drastyczny sposób. Smoking ubieramy dzisiaj z reguły tylko wtedy, gdy jest to gdzieś wyraźnie określone (np. na zaproszeniach). Fular używamy tylko w sytuacjach bardzo nieoficjalnych i nieformalnych, np. do ubioru weekendowego, na garden party, w gronie najbliższych znajomych itp.

 

4.05.09. Wojciech M.: Zastanawiam się, czy pukanie do biura, gabinetu, sekretariatu, dziekanatu jest poprawne i zgodne z zasadami dobrego wychowania?

 

 

Tam, gdzie są podane godziny urzędowania możemy wejść bez pukania – nie ma obowiązku pukania. Trzeba jednak pamiętać o tym, że pukania jest uprzedzeniem, ze wchodzimy. Takie uprzedzenie może spowodować, ze osoba będąca w środku przygotuje się na nasze wejście zaprzestając jakiejś czynności, która nie jest przeznaczona dla naszych oczu. Pukanie jest zatem zawsze znakiem delikatności.

 

 

 

Paulina R.: Jestem młodą kobietą, wkrótce kończę studia - czeka mnie więc egzamin magisterski i rozmowy kwalifikacyjne. Moje pytanie dotyczy wyboru odpowiedniego stroju na te okazje. Pisze Pan o tym, że w takich oficjalnych sytuacjach "raczej należy wyeliminować spodnie". Co jednak zrobić ma kobieta z mankamentami tych partii nóg, które spódnica odsłania - chodzi mi o mało estetyczne i trudne do ukrycia blizny, znamiona itd. Jaki krój spodni wybrać, jak dobrać do niego żakiet i bluzkę? Czy do takiego nieco surowego zestawu pasują typowe kobiece pantofle, czy wybrać należy pantofle o kroju zbliżonym do męskich  - bardziej zabudowane i sznurowane?
Kolejne moje pytanie dotyczy sytuacji zupełnie odmiennej - jaki strój w tej sytuacji byłby najodpowiedniejszy na ceremonię ślubu cywilnego. Czy kostium ze spodniami w pastelowych barwach jest stosowny dla panny młodej?

 

 

Odpowiedź na pytanie pierwsze. Pisząc o spodniach podałem wyniki badań. W ich świetle kobiety w spodniach wywołują wrażenie osób nieprofesjonalnych i nieprzygotowanych i z tym się trzeba liczyć. Może założyć kostium z długa do kostek spódnicą? Jeżeli jednak już się pani zdecyduje na spodnie najlepiej, żeby było to spodnium, a wiec bardziej rozszerzone nogawki i „kobiecy” krój. Do tego marynarka. Mogą być do nich szpilki, najlepiej z zakrytymi palcami i pietami.

Pytanie drugie. Proponuję spodnium jak wyżej. Może to jednak zostać odebrane jako ekstrawagancja. Może jednak lepiej albo długa spódnica albo długa skromna sukienka?

 

 

4.05.09. Olga M.: Czy kwiaty są mile widziane na spotkaniach biznesowych? Chodzi mi konkretnie o spotkanie dwóch osób: kobiety i mężczyzny, i sytuację, kiedy on przynosi jej kwiaty na spotkanie w restauracji (tudzież w siedzibie jej firmy). Z jednej strony - to bardzo miły gest, z drugiej- wydaje mi się, że podarowanie bukietu w takiej sytuacji jest na tyle dwuznaczne, że jeśli mężczyzna nie ma wobec kobiety intencji innych niż służbowe, lepiej będzie jeśli np. zapłaci rachunek, a kwiaty kupi,
ale np. prześle z bilecikiem z podziękowaniem po spotkaniu. Choć i to wydaje mi się gestem, który u kobiety może wywołać konsternację.

 

 

Ma Pani w pełni rację. Spotkanie biznesowe jest spotkaniem dwóch osób – dwóch pracowników czy dwóch biznesmenów. To nie oznacza oczywiście, ze nie zwraca się w ogóle uwagi na płeć, ale ma to być przysłowiowe zero seksu. Wręczenie kwiatów jest więc znakiem, że mężczyzna interesuje się tu kobietą jako kobietą. To byłoby możliwe dopiero po zakończeniu spotkania służbowego. Być może ten Pan miał dobre intencje tylko mu nie wyszło albo była to próba manipulacji – uznał, ze kobieta „zmięknie” po otrzymaniu kwiatów i sprawy służbowe łatwiej będzie załatwić. Rachunek płaca po połowie lub płaci go osoba zapraszająca niezależnie od tego jakiej jest płci.(trzeba tylko pamiętać, że pieniądze powinien, jak nakazuje to etykieta, przekazać kelnerowi mężczyzna).

 

 

 

17.04.09. Grzegorz J. Uprzejmie proszę o wyjaśnienie dwóch spraw:
1. Czy mówienie "smacznego" jako zachęta do jedzenia, czy w sytuacji, gdy osoba wchodzi do pokoju, w którym inni spożywają posiłek jest zgodne z zasadami dobrego wychowania?
2. Wchodząc do domu/mieszkania znajomych powinienem zdjąć buty czy nie mam takiego obowiązku?

 

 

Savoir vivre i etykieta to coś ponadczasowego i ogólnoeuropejskiego. Każda zasada i szczegółowe rozstrzygnięcie mają swoje logiczne uzasadnienie. Powiedzenie „smacznego” jest powiedzeniem z obyczaju lokalnego i raczej gminnego. Wiele podręczników savoir vivre je stanowczo odrzuca jako nielogiczne, a nawet sugerujące, że to, co za chwile będziemy jedli nie jest smaczne. Podobnie rzecz ma się z powiedzeniem „na zdrowie”, gdy ktoś kichnie. Ogólna zasada mówi: ignorujemy wszystkie objawy fizjologiczne, a wiec również kichnięcie.

Nigdy nie chodzimy po jakimkolwiek domu w obecności innych ludzi (poza najbliższa rodziną) w kapciach, skarpetkach czy na bosaka. Każdy kto zatem odwiedza jakiś dom chodzi w nim w butach. Jeżeli pada, jest błoto, mokry śnieg itd. odwiedzający powinni mieć ze sobą buty na zmianę. Zimą, na przykład, gdy kobieta idzie z wizytą wchodzi do czyjegoś domu w botkach i zmienia je na pantofelki. Zwyczaj zdejmowania butów jest zwyczajem wiejskim.

 

17.04.09. Renata: Jeżeli zacznie być już tak naprawdę ciepło, to czy można zareagować na to zdejmując rajstopy i odsłaniając ramiona i dekolt? Czy taki letni strój uchodzi w pracy i przy bardziej oficjalnych okazjach?

 

 

Gołe nogi są w poważniejszych instytucjach i przy oficjalnych okazjach czymś niestosownym. Niestety nawet w największy upał kobieta powinna mieć na nogach rajstopy. Letni strój może być bardziej skąpy, ale ramiona i dekolt powinny jednak, poza wieczorem, być zasłonięte. Również letnie obuwie musi spełniać kryteria etykiety – zakrywać palce i pięty.

 

 

17.04.09. Zbigniew: Chciałbym, gdy będzie już tak naprawdę ciepło zabrać dziewczynę, z którą znamy się od niedawna na sobotnią wycieczkę w plener. Jak mam się ubrać, żeby to było elegancko, ale niezbyt odświętnie?

 

 

Na takiej okazje najbardziej stosowny jest tradycyjny ubiór weekendowy, a więc np. płócienne spodnie (buty skórzane i skarpetki w tym samym kolorze co spodnie), odpowiednio dobrana kolorystycznie tradycyjna koszula (może być w paski lub kratkę), krawat wełniany (dobrany kolorem do koszuli) lub skórzany, sportowa marynarka lub skórzana kurtka.

 

 

17.04.09. Irena: Lubię, gdy staje się cieplej, eksperymentować w kolorach moich ubrań. Jak daleko mogę się tu posunąć, gdy idę do pracy czy na jakąś oficjalną prywatną lub służbową uroczystość?

 

 

Zastosowanie zdecydowanych kolorów, kontrastowanie kolorów, wielobarwność stroju to wszystko dobre jest do strojów weekendowych, ewentualnie wieczorowych, przede wszystkim balowych. W ubraniach oficjalnych obowiązuje dyskretna elegancja szarości, beżu, czerni, ewentualnie granatu. Te kolory nadają powagę, podkreślają uroczystość chwili, wyrażają szacunek, kojarzą się z autorytetem. Gdy jest bardzo gorąco, a kontekst nie jest wyjątkowo uroczysty można założyć białe ubranie, kremowe, koloru kości słoniowej, ewentualnie oliwkowe.

 

 

17.04.09. Grażyna: Czy do szarego kostium mogę teraz, gdy przychodzi wiosna, założyć na szyję kolorową chusteczkę jako taki właśnie wiosenny akcent?

 

 

Oczywiście. Trzeba tylko pamiętać o tym, żeby była ona jednak w spokojnym, pastelowym kolorze. Przy okazji warto zauważyć, że różne ozdobne dodatki takie jak chusteczki czy biżuteria nie tylko ożywiają kolorystyczne nas ubiór, ale również stanowią czynnik kierujący uwagę osób z którymi się zetkniemy na wybraną przez nas partie naszej sylwetki. Chusteczka na szyi kieruje uwagę na szyję i twarz, chusteczka w kieszonce żakietu kieruje uwagę na tułów, bransoletka kieruje uwagę na ręce.

 

 

17.04.09. Helena: Mam osiemnaście lat i żadnej wiedzy na temat zastosowania kolorów. Jestem niska i trochę przy kości. Jakich kolorów powinna unikać?

 

 

Kolory jasne pogrubiają, a kolory ciemne czynią sylwetkę wysmukłą, paski poprzeczne poszerzają figurę, a podłużne ją wydłużają.

 

9.04.09. Alina: Czy dopuszczalne jest zwracanie się w do dobrze znanej grupy współpracowników w formie pisemnej "Kochani", na przykład w korespondencji mailem?

 

Tylko wtedy, gdy używający tego zwrotu jest na 100% i w sposób zasadny pewny, że łączą go tak bliskie stosunki z tymi osobami, że uznają one ten zwrot za właściwy.

 

 

9.04.09. Tomasz W.: Czy kołnierzyki Oxford-przypięte do koszuli (tzw. button-down) różnią się czymś od kołnierzy zapinanych na 2 guziki? I czy do białej koszuli wizytowej na guziki z krótkim lub długim rękawem pasują czarne guziki do rękawa a białe do reszty albo wszystkie czarne czy muszą być wszystkie białe?(chodzi mi o guziki-nie o spinki).

 

 

Nigdzie w literaturze czy praktyce nie spotkałem się z określaniem kołnierzyka za pomocą terminu „Oxford”. Gdzie Pan się z tym spotkał? Kołnierzyki button-down to są właśnie amerykańskie kołnierzyki (wymyślone przez graczy w polo, by im wiatr nie odwijał rogów kołnierzyków) zapinane na guziki. Kołnierzyki przypięte do koszuli (za pomocą zatrzasków metalowych) to kołnierzyk w styku angielskim stosowany kilkadziesiąt lat temu. Dziś pojawia się w produkcji i użyciu bardzo rzadko – nie jest dziś modny. Należy do niego stosować krawaty z cienkim węzłem. W klasycznym ubiorze: spacerowym, wizytowym, wieczorowym stosujemy do koszuli guziczki białe. W innego typu eleganckich, ale nieoficjalnych strojach mogą być jakie kto chce byle dobrane ze smakiem i w kolorystycznej harmonii z resztą stroju.

 

 

 

9.04.09. Tomasz B.: Chciałbym poprosić Pana o poradę. Jest to sprawa bardzo delikatna. Mój problem polega na tym, że moja dziewczyna śmierdzi papierosami. Sama nie jest palaczem lecz mieszka w domu, w którym wszyscy domownicy palą papierosy. Jej ubrania i włosy są wprost przesiąknięte dymem. Nie ukrywam, że problem jest nieznośny i bardzo mi przeszkadza. Naprawdę nie wiem jak mam jej zwrócić uwagę by sytuacja się zmieniła. Powiedzieć wprost? Boję się tego sposobu bo może się obrazić. Ale chyba nie mam wyjścia. W ogóle proszę powiedzieć jak należy postępować w tego typu sprawach. Jak komuś zwrócić uwagę, że w takiej to a takiej delikatnej sprawie coś przeszkadza i nie zrazić do siebie lecz zyskać przychylność?

 

 

 

To jest faktycznie trudna i delikatna sprawa. Bezpośrednio poruszałbym ja tylko wtedy, gdybym miał 100% pewności, ze reakcja będzie pozytywna. W innych wypadkach korzystałbym z pośrednictwa osób trzecich. I tak np. gdy kobieta jest z mężczyzną w restauracji i ma on rozpięty rozporek nie powinna mu sama na to zwracać uwagi, ale poprosić o to kelnera. Może Pan poprosić o to kogoś kto Pana nie zdradzi i sam w delikatnej formie zwróci uwagę. Reakcja dziewczyna na taką uwagę może być, ale nie musi, pozytywna. Jeśli byłaby pozytywna musiałaby zawsze przed wyjściem z domu zmieniać ubranie i myć włosy. To dosyć trudne i nie zawsze by się jej to, oczywiście, udawało.

 

 

 

 

 

8.04.09 Ewa F.: Czy należałoby i czy wypada wręczyć szefowi kwiaty i złożyć życzenia 4 dni po jego imieninach (jest nieobecny w pracy)?

 

 

Należałoby i wypada. W takiej sytuacji liczy się pamięć i życzliwość. Nie ma żadnych wskazań etykiety dotyczących terminów składania życzeń poza oczywistym dla wszystkim zaleceniem, by życzenia składać w dniu imienin czy urodzin. Jeśli to jednak jest niemożliwe każdy najbliższy termin jest dobry. To już kwestia ducha savoir vivre, który nakazuje pamięć, życzliwość, szacunek itp.

 

 

8.04.09. Eliza: Moje pytanie dotyczy kapelusza; z jakim elementem kobiecego ubioru powinien być zgodny kolorystycznie kapelusz ?

 

Można na to pytanie odpowiedzieć ogólnie: kapelusz powinien być kolorystycznie zharmonizowany z resztą ubioru. Rozwiązania praktyczne mogą być różne: łatwiejsze i trudniejsze. Te łatwiejsze i bardziej klasyczne: zharmonizowanie z szalikiem (apaszką) butami i torebką. Takie rozwiązanie problemu będzie się rzucać w oczy, każdy zauważy, że kompozycja nie jest przypadkowa, że jest dbałość o kolorystykę ubioru i jego zharmonizowanie.

 

8.04.09 Bożena P.: Czy wstając od stołu, kiedy pozostali biesiadnicy jeszcze siedzą- już jest po posiłku, muszę przeprosić wszystkich obecnych i poprosić gospodarza o pozwolenie odejścia od stołu?

 

 

Sygnał do wstania od stołu daje gospodyni, a jeżeli jej nie ma gospodarz. Wstajemy wcześniej tylko w bardzo wyjątkowych sytuacjach. Gdy przy stole jest kilka osób przepraszamy je i tłumaczymy się. Gdy jest więcej osób opuszczamy pokój „po angielsku” i przepraszamy, przy pożegnaniu, gospodarza i jemu się tłumaczmy.

 

 

8.04.09. Magda: W zeszłym roku nieoficjalnie dowiedziałam się, że moja chrześnica planuje ślub i wesele w wakacje tego roku. Ponieważ mieszkamy za granicą i oboje z mężem pracujemy przyjazd do Polski akurat dokładnie w tym czasie jest dla nas prawie niemożliwy.
Napisałam zaraz do mojej siostry z pytaniem czy wie czy moja siostrzenica ma nas zamiar na ten ślub zaprosić, bo jeśli tak to data ślubu kompletnie nam nie odpowiada. Wyjaśniłam dlaczego. Na mojego maila nie dostałam odpowiedzi a z późniejszej rozmowy z siostra wynikało, że o wolny termin w restauracjach jest ciężko, ale nie wie czy siostrzenica (chrześnica) zrobiła coś w tym kierunku, żeby tę datę zmienić. Kiedy moja mama, a babcia siostrzenicy, niedawno poruszyła ten temat usłyszała: „Jak ciocia będzie chciała przyjechać to na pewno przyjedzie". Kiedy przy okazji jakiegoś maila zapytałam siostrzenice osobiście "jak tam przygotowania do ślubu? jak sukienka?" nie dostałam odpowiedzi w ogóle.
Siostrzenica nie utrzymuje ze mną prawie żadnego kontaktu. Poza zdawkowym mailem raz na rok niczego od niej nie dostaje. Spodziewałam sie chociaż maila z wyjaśnieniem, że próbowali coś w tym kierunku zrobić, ale sie nie udało. Niestety niczego nie dostałam chociaż minęło 10 miesięcy. Nie istnieją żadne powody do takiego zachowania. Nigdy nie było żadnej kłótni, różnicy zdań, nieporozumień. Wręcz przeciwnie. Zawsze ją faworyzowałam jako jedyna dziewczynkę w rodzinie. Taka sympatia bez wzajemności niestety - kiedy miałam bardzo ważną dla siebie operacje - czwartą i decydującą, nawet nie zapytali jak sie czuje. Byli jedyną rodzina, która ani nie zadzwoniła, ani nie wysłała kartki czy maila.
Przeanalizowałam sytuację i doszłam do wniosku, że gdybym chciała być na tym ślubie musiałabym narazić się na olbrzymie trudności i kłopoty. Jedziemy do Polski na Święta i spodziewam sie, że dostaniemy zaproszenia na to wesele. Gdybym nie była chrzestną nie miałabym tego problemu. Nie mam zamiaru iść na ten ślub, ani też kupować prezentu. Czuje sie zlekceważona i obrażona. Czy mam do tego prawo? Co mam powiedzieć jak dostanę to zaproszenie?

Ma Pani do tego prawo. Chrześnica złamała wiele zasad dobrego wychowania wykazując tym samym swój brak przywiązania do pani, obojętność, lekceważenie, brak szacunku. Jest tu jednak druga strona medalu. Jest Pani matką chrzęstną, a to oznacza, ze jest Pani dla niej jak matka. Matka zawsze w końcu swoim dzieciom wybacza. Matka chrzęstna ma nie tylko obowiązki matczyne, ale, i to przede wszystkim, wychowawcze. Powinna więc Pani tak zareagować, by miało to skutki wychowawcze. Proponowałbym następującą procedurę. Teraz nie rozmawiać na ten temat. Przed samym ślubem wysłać list z życzeniami ślubnymi i wyjaśnieniem okoliczność, które uniemożliwiają Pani obecność na nim (chodzi o te okoliczności związane z pracą i przyjazdem). W dniu ślubu wysłać telegram z życzeniami. Gdy młodzi powrócą z podróży poślubnej i zdążą się sobą nacieszyć (jakiś miesiąc po ślubie) wysłać list do chrześnicy, w którym napisać wszystko to, co napisała Pani powyżej, wskazać jej błędy, opisać swoją wewnętrzna reakcję, napisać, że Pani wybacza, bo jest matką chrzestną, a matka wybacza i zwrócić uwagę, że jak będzie się tak zachowywać wobec innych osób, to oni nie wybaczą i w ten sposób narobi sobie wrogów, zapewnić o swojej miłości i gotowości do dalszej realizacji swoich obowiązków jako matki chrzestnej. Gdyby to była kwestia tylko kontaktów towarzyskich (Pani nie byłaby matka chrzęstna tylko ciotka lub choćby znajomą ) procedura mogłaby być dwojaka: albo zerwać kontakty towarzyskie albo wykazać wspaniałomyślność, wyrozumiałość i wielkoduszność, wybaczyć i zachowywać się tak jakby nic się nie zdarzyło. Ale i w tym drugim wypadku powinna być jakaś kara i nauczka.

 

 

10.03. 09. Eliza S.: Chciałam zapytać Pana jak odmienić tytuły osób duchownych w zaproszeniach.

Jak jest poprawnie:

XX pragnie zaprosić

  1. Jego Ekscelencję Księdza Biskupa XY
  2. Waszą Ekscelencję Księdza Biskupa XY

Ksiądz Biskup na moje nieszczęście ma jeszcze tytuł doktora oraz jest kanonikiem gremialnym Kapituły Kolegiackiej, kapelanem Jego Świątobliwości (prałatem). Wymieniając wszystkie tytuły wyglądało by to dość dziwnie. Proszę o radę, jakiej formy należy użyć w zaproszeniu, a jakiej na kopercie adresując zaproszenie do księdza biskupa.

Podobny problem mam z Księdzem Proboszczem XY, który jest również kanonikiem honorowym. Która wersja jest zatem lepsza:

  1. Przewielebnego Księdza Proboszcza XY
  2. Przewielebnego Księdza Proboszcza mgr XY
  3. Przewielebnego Księdza Kanonika Proboszcza mgr XY

I jak zaadresować wówczas kopertę?

 

Oto przykład , z mojej książki „Savoir vivre w Kościele. Podręcznik dla świeckich” napisu na kopercie: „Jego Ekscelencja Ksiądz Biskup Doktor Jan Malinowski, Biskup Pomocniczy Diecezji Ełckiej”. List do wyżej wymienionego proboszcza adresujemy: „Przewielebny Ksiądz Kanonik, Proboszcz Parafii…..” Na zaproszeniu piszemy np.: „XX zaprasza Biskupa Pomocniczego Diecezji Ełckiej ….” I linijkę niżej „Jego Ekscelencję Ksiądz Biskup Doktora Jana Malinowskiego”,; „Proboszcza Parafii…” i linijkę niżej „Przewielebnego Księdza Kanonika ZZ”. Taki wzór zaproszenia można znaleźć np. w „Protokole dyplomatycznym” Tomasza Orłowskiego na końcu książki.

 

 

9.03.2009. Jerzy: Czy dobrze wychowany mężczyzna powinien wszystkie kobiety, a więc np. również nastolatki, całować w rękę?

 

Takie jest stare polskie, powszechne przekonanie. Pamiętam starszych panów, którzy w rękę całowali zbliżającą się do osiemdziesiątki matronę i zaraz potem jej szesnastoletnią wnuczkę. Taki zwyczaj jest jednak sprzeczny ze wskazaniami savoir vivre. Pocałunek w rękę to zawsze szczególne wyróżnienie, to okazanie szczególnego szacunku. Gdy mężczyzna całuje w rękę matronę, a potem szesnastolatkę to niejako równa je z sobą. Nie całujemy zatem wszystkich kobiet w ręku. Tę samą kobietę możemy też raz pocałować w rękę, innym razem nie. Zawsze całujemy w rękę starsze, naprawdę starsze, panie.

 

8.03.09. Sylwia: Czytałam dzisiaj na Pańskiej stronie o noszeniu biżuterii, jednak nie wszystko dla mnie jest jasne. Czy na przykład mężatka, która nosi obrączkę z żółtego złota, również powinna dobierać sobie elegancką biżuterię z białego złota lub srebra? Osobiście wydaje mi się, że nie należy mieszać tych kolorów. Co z kolorowymi kamieniami oprawionymi w złoto? Na co dzień czy na specjalne okazje? Czy ładnie wykonany krzyżyk lub medalik na eleganckim łańcuszku nie może zastąpić wszelkiego rodzaju naszyjników?

 

Kolor obrączki nie determinuje koloru całej pozostałej biżuterii. Zasada jest taka: w ciągu dnia biżuteria skromna, a wiec srebro, białe złoto, platyna i białe perły, na oficjalne przyjęcia wieczorne to samo ,tylko zamiast pereł brylanty lub ich namiastki. Kolorowa biżuteria i żółte oraz czerwone złoto na nieoficjalne przyjęcia, szlachetne kolorowe kamienie na bale itp. Celem biżuterii jest ozdobienie kobiety na najwyższym poziomie artyzmu i zwrócenie uwagi osób z nią przebywających na określone partie jej ciała (np. na twarz a nie na biust). Krzyżyki i medaliki powinny być skromne i w żaden sposób nie zaliczane do biżuterii. Ich cel jest inny. Jest teraz moda na wplatanie krzyżyków w biżuterię lub traktowanie ich (czy produkowanie) wprost jako biżuterię, ale ta moda jest lasowana i realizowana przez tych, którzy nie mają nic wspólnego z chrześcijaństwem lub są nawet do niego wrogo nastawieni. Zakładając krzyżyk jako biżuterię zachowujemy się niezgodnie z zasadami savoir vivre, bo możemy w ten sposób obrazić czyjeś uczucia religijne, zgorszyć kogoś, zranić kogoś (krzyżyk jako biżuteria będzie ściągał np. uwagę na duży dekolt i sprowadzenie go do tej roli będzie rzucać się w oczy), a tego dobrze wychowany człowiek nie robi.

 

 

7.03.09. Małgorzata: Mam pewien problem: Coraz częściej słyszymy dzisiaj formy typu "Panie Andrzeju", "Pani Magdaleno". Trochę się dziwnie czuję, kiedy dzwoni do mnie akwizytor czy agent ubezpieczeniowy, którego nigdy nie widziałam na oczy, mówiąc do mnie w taki sposób. Jednak kiedy spotykam kogoś któryś raz z rzędu to osobiście nie mam nic przeciwko. Moje koleżanki, nauczycielki są oburzone kiedy zdarzy się to rodzicowi. Czy rodzicowi, który regularnie przychodzi do szkoły kontaktować się z nauczycielem wypada zwracać się w ten sposób? Czy raczej powinien się trzymać formy "Proszę Pani" czy "Pani profesor" w każdej sytuacji? Komu wypada tak mówić? Nadmienię, że ja tak zwracam się do klientów, których znam, a oni tak zwracają się do mnie. Nie wiem, czy dobrze robię.

 

"Panie Andrzeju", "Pani Magdaleno" zwracamy się wyłącznie do osób, z którymi jesteśmy już bardzo bisko, „prawie po imieniu”. Taki sposób zwracania jest wielkim spoufalaniem się. Jeśli ktoś zwraca się tak do osób sobie nieznanych lub mało znanych to jest to obraźliwe i lekceważące. Taki obyczaj upowszechnił się w ostatnich latach. Sądzę, że jest to wynikiem biznesowych szkoleń, gdzie zaleca się „skracanie dystansu” i „przyjacielskość”.

 

4.03.2009 Joanna: Witam się ze starszym panem. Kto powinien pierwszy wyciągnąć rękę na powitanie?

 

Z listu wynika, że jest Pani bardo młoda. Powinna więc Pani czekać aż ten mężczyzna wyciągnie do Pani rękę. To oczekiwanie nie powinno być jednak za długie. Jeśli się Pani zorientuje, że on czeka na to, iż Pani pierwsza wyciągnie rękę (bo zakłada, że kobieta jest zawsze ważniejsza), to powinna Pani to zrobić.

 

 

3.03.2009. Maria: Proszę uprzejmie poradzić, jak zachować się po wejściu do tramwaju lub autobusu, w sytuacji, gdy wszystkie miejsca, w tym oznaczone jako inwalidzkie, są zajęte, i jestem zmuszona, o dwóch kulach, do stania. Takie krępujące sytuacje nie zdarzają się często, tym niemniej problem istnieje. Jestem 60-latką, a więc nie staruszką. Czy podejść do osoby zajmującej miejsce inwalidzkie (jeżeli nie jest to osoba starsza) z delikatnym zapytaniem, czy mogę przeprosić, mówiąc, że jest to miejsce dla inwalidy, czy też wytrwale stać i czekać na wolne miejsce? Nie chcę też wymuszać ustąpienia miejsca. Sytuacja zależy też od tego czy jestem widoczna, którym wejściem wsiadam, czy jest tłoczno. Ale są również momenty wzruszające, gdy ktoś wstaje, gdy tylko widzi, że wsiadam. Nie muszę wyczekiwać i rozglądać się. (Między nami mówiąc na ogół modlę się zaraz za taką osobę).Najczęściej pasażerowie siedzą na miejscach przeznaczonych dla inwalidów zupełnie o tym nie myśląc. Myślę, że zagadnienie jest znacznie szersze. Chodzi ogólnie o ludzi w podeszłym wieku.

 

Gdy jesteśmy w autobusie, tramwaju czy metrze powinniśmy, tak nakazuje dobre wychowanie, pamiętać o tym, że obok są inni, którzy mają określone prawa i potrzeby, inni, których prawa powinniśmy respektować, a potrzeby, jeżeli to tylko możliwe, brać pod uwagę. Jeżeli nie jesteśmy w bardzo podeszłym wieku, schorowani czy osłabieni chorobą lub niepełnosprawni mamy obowiązek, tak moralny jak i podpowiadany przez savoir vivre, ustąpienia miejsca wszystkim tym osobom, którzy są od nas słabsi czy zdecydowanie starsi nie mówiąc już o osobach niepełnosprawnych. Jeżeli zaś zajmujemy miejsce przeznaczone w świetle przepisów dla osób niepełnosprawnych mamy także taki obowiązek w świetle prawa. Jeżeli zatem takie miejsce zajmuje ktoś w pełni sprawny nie powinna Pani mieć żadnych oporów, by zwrócić mu, oczywiście we właściwej formie, uwagę, na to, że jest ono przeznaczone dla Pani i że pragnie je Pani zająć. Gdy takie miejsce jest zajęte przez osobę niepełnosprawną ma Pani również prawo zaapelować do wybranej, wyraźnie młodszej i silniejszej osoby siedzącej pobliżu o ustąpienie miejsca: „Czy mógłby Pan ustąpić mi miejsca? Nie mam już siły stać.” Nie ma się tu czego wstydzić ani krępować. Przecież może to Pani zrobić w sposób miły, wręcz serdeczny. Może jest właśnie tak jak Pani mówi, że ktoś Pani nie zauważył, ktoś się zamyślił, ktoś „buja w obłokach”. Zakładajmy, pomimo wszystko, że otacza nas wielu ludzi dobrej woli, ludzi, którzy „tylko” nie zauważają, że mogą komuś pomóc, okazać troskę czy serdeczność.

 

 

2.03.2009 Leszek: Czy całując kobietę w rękę należy to robić faktycznie czy tylko markować pocałunek?

 

Zachodnie podręczniki nakazują w każdym przypadku markować pocałunek. W Polsce może to jednak być źle odebrane. Z drugiej strony pocałunek w rękę może być odebrany przez młodą kobietę (szczególnie, gdy mieszka ona na Zachodzie) jako akt o charakterze seksualnym (molestowanie). Z tego powodu Polacy mieli niejednokrotnie kłopoty w USA. Dziś ludzie w coraz większym zakresie źle odbierają jakikolwiek bliski kontakt fizyczny z drugą, obcą osobą. Może zatem najlepiej byłoby starsze panie całować w rękę faktycznie, a wypadku młodszych, szczególnie nieznanych sobie kobiet, markować pocałunek.

 

1.03.09 Jadwiga: Mam 20 lat. Jestem u cioci w domu. Siedzę na fotelu. Do pokoju wchodzi znajomy cioci lat około sześćdziesięciu. Czy powinnam wstać?

 

Bezwzględnie. Zasada, że kobieta wita się z mężczyzną nie wstając z miejsca dotyczy sytuacji, gdy obie osoby są mniej więcej w tym samym wieku. Pamiętajmy, że powstanie z miejsca to okazanie szacunku. Możemy go okazać w praktyce każdemu. Zawsze spotka się to z dobrym przyjęciem, sprawi komuś radość. A oto przecież chodzi w świecie dobrych manier. Grzeczności nigdy za mało.

 

 

13.02.2009. Zabama: w jaki sposób złożyć poszetkę w kształt trójkąta?

 

Składamy chustkę na pół, znowu na pół, a następnie składamy tak, by przeciwległe rogi się pokryły. Otrzymujemy trójkąt. Teraz składamy jego dolne rogi tak, że ich końce znajda się na przeciwległych stronach. I oto poszetka trójkątna gotowa.

 

 

13.02. 2009. Dorota: Mam 18 lat i zamierzam napisać pierwszy w moim życiu list na papierze. Co musze wiedzieć?

 

Jeżeli zmieścisz się na jednaj stronie to powinien to być list odręczny napisany najlepiej wiecznym piórem na dobrym listowym papierze. U góry w prawym rogu powinna być nazwa miasta, w którym mieszkasz i dana. Poniżej na środku powinny być słowa: „Szanowny Panie!”, „Droga Elżbieto!”, „Kochany Tato!” itp. Gdy w środku listu piszesz „ty”, „twój”, „wasz”, „pana” to słowa te powinny być z dużej litery. Po zakończeniu listu piszesz: „Z wyrazami szacunku”. „Z pozdrowieniami”, „Z Chrystusowym pozdrowieniem” itp. i podpisujesz się pełnym imieniem i nazwiskiem. List powinien być oczywiście napisany poprawną, literacką polszczyzną z zachowaniem właściwej interpunkcji. Jeżeli list miałby być dłuższy niż jedna strona piszesz go, zachowując te same zasady, na komputerze, ale podpisujesz go piórem. Piórem piszesz też nagłówek. W lewym górnym rogu umieszczasz swoje imię nazwisko i adres.

 

 

12.02. 2009. Marcin z Bydgoszczy: Czy mogę każdego poprosić o wizytówkę?

 

 

Nie prosimy o nią kobiet i osób znajdujących się na wyższych stanowiskach niż nasze. W takich wypadkach możemy tylko oczekiwać na to, że zostaną nam wręczone

 

 

11.02.2009. Jakub z Łomianek: Czy wypada dać na prezent na imieniny znajomej kobiecie perfumy?

 

Zapach perfum to jest coś, jak mówią specjaliści, w co się „ubieramy”. Tak wiec przy okazji, gdy któraś kobieta mówi, ze zawsze używa tych samych perfum, bo to jest „jej” zapach to jest to nieporozumienie. Jedne perfumy są na lato, inne na zimę, jedne na dzień, inne na wieczór, jedne do pracy, inne, jak możemy się o tym dowiedzieć od ich producenta, tylko na specjalną lub romantyczną okazję. Perfumy są więc trochę jak spódnice, sukienki czy bluzki. Czy kupiłby Pan znajomej kobiecie jako prezent imieninowy sukienkę? Oczywiście, że nie. Tak samo nie powinien Pan kupować perfum.

 

 

10.02. 2009. Ewa z Lublina: Mam okazję uszyć sobie u dobrej krawcowej na miarę (to prezent od cioci) jakąś letnią, najlepiej uniwersalną (bo to będzie jedyne moje eleganckie ubranie) kreację. Co Pan poleca?

 

 

Najlepsza będzie tutaj, bo najbardziej oryginalna, uniwersalna i elegancka, wymyślona i wylansowana przez Coco Chanel szmizjerka. Kiedyś szmizjerki były bardzo modne. Dziś rzadko pojawiają się w sklepach i rzadko kobiety się w nie ubierają. W związku z tym, że są ubiorami klasycznymi nikt o nich nie może powiedzieć, ze są niemodne. Szmizjerka to w istocie odpowiednio zmodyfikowana, wydłużona męska koszula, tylko że uszyta z innego materiału. Zapina się od góry do dołu, jak koszula, na guziki, ma taki sam kołnierzyk i rękawy. Może służyć na każą okazję (nie może być tylko kreacją wieczorową). To czy będzie strojem sportowym, spacerowym czy wizytowym zależy od typu materiału z którego zostanie uszyta. Może mieć długie lub krótkie, jak koszula męska, rękawy. Idąc w niej do pracy, do Kościoła, z oficjalną wizytą zapina Pani wszystkie guziki pod szyją i u dołu. Idąc na randkę, na spacer, do kawiarni może Pani rozpinając po kilka guziczków od góry i od dołu, bardziej odsłonić nogi i dekolt.

 

 

9.02.2009. Helena: Mam osiemnaście lat i żadnej wiedzy na temat zastosowania kolorów. Jestem niska i trochę przy kości. Jakich kolorów powinna unikać?

 

Kolory jasne pogrubiają, a kolory ciemne czynią sylwetkę wysmukłą, paski poprzeczne poszerzają figurę, a podłużne ją wydłużają.

 

 

8.02. 2009. Jacek: Jeżeli piszę list odręcznie na papierze listowym to na jakiej wysokości kartki powinienem o zacząć?

 

List zaczynamy na wysokości jednej czwartej strony.

 

 

7.02. 2009. Zofia z Lublina: Nie mogę w żaden sposób być na pogrzebie znajomego. Co mam zrobić?

 

Powinna napisać Pani odręcznie, najlepiej piórem serdeczny list do rodziny zmarłego i wyrazić w nim swoje współczucie poświęcając też kilka ciepłych słów zmarłemu.

 

27.01.2008. Karolina: Wiem, że na wieczór ubranie powinno być ciemne. Jakie jednak kolory można uznać za ciemne?

 

Odpowiedź na to pytanie wcale nie jest taka łatwa. Oczywiste jest tylko, że kolorem ciemnym jest czerń, szary, granat. Ciemnym kolorem będzie jednak też kolor ciemnozielony i ciemnoniebieski. Jednak za ciemne nie można uznać żadnych odcieni (nawet najciemniejszych) brązu. Brązowych garniturów i brązowych kobiecych kreacji nie można więc zakładać na wieczór nawet na najbardziej „luźne” okazje. Jak to mówią Anglicy: „Gentelmen doesn`t wear brown”. Tak przy okazji, ktos próbował znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego brązowty kolor jest raczej w ogóle niewskazany i doszedł na nastepoującej odpowiedzi: poniewąz przez całe wieki ubierano w Europie na brązowo służbę i gdzieś to w europejskiej podświadomości się zakodowało.

 

27.01.2008. Jacek: Czy w ogóle są jakieś reguły odnoszące się do nowych form korespondencji: sms-ów i e-maili?

 

Specjaliści od savoir vivre odpowiadają na to pytanie jednogłośnie i pozytywnie i mówią: wszystkie zasady bon tonu, które odnoszą się do listów odnoszą się również do korespondencji telefonicznej i elektronicznej.

 

 

26.01.2009. Jerzy: Jak zaobserwowałem wielu prezenterów telewizji zakłada koszule i zarazem krawaty w kolorowe paski. Myślałem, że tak nie można.

 

Zasada jest prosta. Tylko jeden element męskiego stroju powinien być we wzorki: albo koszula albo krawat albo marynarka. Gdy tych elementów jest więcej to nie tylko narusza to kanony estetyczne, ale również zasady savoir vivre związane z ubiorem. Taki strój jest niepoważny i świadczy o braku ogłady. Prezenterom w telewizji zaczyna jej widocznie brakować. Cóż, takie czasy.

 

26.01.2009. Zofia: Czy torebka i buty powinny być zawsze w tym samym kolorze?

 

Taki jest niepodważalny kanon. Jest to również swoisty kod kulturowy – informacja o tym, że kobieta dba o swój wygląd i jest osobą zasługującą na powagę oraz również o tym, że okazuje szacunek innym. Gdy bowiem nasz strój jest niedbały świadczy to między innymi o tym, że lekceważymy tych, z którymi w takim stroju się stykamy. Można przy okazji przypomnieć, że parasolka powinna być również w tym samym kolorze, co buty i torebka.

 

25.01.2009. Juliusz: Czy mogę założyć eleganckie skórzane mokasyny do garnituru, gdy idę na przyjęcie imieninowe?

 

Raczej nie. Mokasyny czyli buty, które nie są sznurowane zakładamy albo do garnituru sportowego koordynowanego albo do stroju weekendowego.

 

24.01.2009. Marek: Jestem na balu. Jest przerwa w tańcach. Rozmawiam ze znajomą. Zaczyna grać muzyka. Czy mogę przerwać tę rozmowę i poprosić inną kobietę do tańca?

 

 

Nie może Pan nagle uciąć tej rozmowy i poprosić do tańca inną panią. Rozmowa musi być w sposób naturalny zakończona. Gdy zatem zacznie grać muzyka, a rozmowa jest w połowie trzeba albo spokojnie ja dokończyć i już nie tańczyć w tej kolejce, albo poprosić do tańca tę kobietę i zakończyć rozmowę już podczas tańca.

 

24.01.2009. Cyprian: W jaki sposób i w którym momencie powinienem wręczyć wizytówkę?

 

Wizytówkę przekazujemy drugiej osobie tylko bezpośrednio do ręki (nie kładziemy jej np. na stół) i w taki sposób, by mogła łatwo ją odczytać, a zatem zadrukowaną stroną do góry i odwróconą do odbiorcy (nigdy „do góry nogami”). Są dwa momenty, w których wręczamy wizytówki. Tradycyjnie wręczamy je na koniec spotkania. Jeśli jednak rozmawiamy z kimś, kogo nie znamy i nie zostaliśmy mu przedstawieni możemy wręczyć mu wizytówkę w ramach przedstawiania się na początku rozmowy. Można też wręczyć ją w trakcie rozmowy, gdy kontekst będzie to sugerował czy umożliwiał. Nigdy nie wręczamy wizytówki przy stole podczas jedzenia. Osobom starszym, także rangą wręczamy wizytówki tylko wtedy, kiedy o to poproszą. Zawsze dajemy wizytówkę tej osobie, która wręczyła nam swoją. Jeżeli nie zamierzamy utrzymywać z nią kontaktów dajemy jej wizytówkę bez adresu.

 

 

23. 01. 2009. Aldona Ż: Zachęcona treścią manifestu zamieszczonego na Pańskiej stronie pozwalam sobie zadać pytanie dotyczące odpowiedniego ubioru. Otóż czy można pojawić się na weselu w czarnej kreacji?

 

Tylko w jednym podręczniku savoir vivre podejmuje się ten problem: Lady Perfect, Sztuka życia czyli encyklopedia dobrych manier, Wydawnictwo „Koroprint”-„Elew”, Warszawa 2000. Czytamy tam na stronie: 74: „Rodzina i goście powinni zrezygnować z ubrań w białym kolorze. Matki młodych, a także panie z kręgu najbliższej rodziny nie mogą z kolei być ubrane na czarno". Sądzę, że to wskazanie podyktowane jest troską o to, by nikt z gości nie zinterpretował błędnie (lub złośliwie), że ktoś z rodziny traktuje ten ślub jako tragedię.

 

22.01. 2008. Tomasz W.: Co Pan sądzi o koszulach wizytowych z kołnierzykiem na 2 guziki(ten kołnierzyk nazywa się chyba Oxford)? Zamówiłem sobie taką białą koszulę w prążki(Ja kiedyś o tym pisałem- na wigilię).Przeczytałem ,że takie koszule z takim kołnierzykiem są eleganckie i muszę przyznać, że bardzo mi się taki kołnierzyk podobał- jednak czy takie kołnierzyki można nosić do wszystkich kolorów koszul wizytowych i czy też do każdego rodzaju takiej koszuli tzn. gładkiej, w paski lub prążki? I czy wolno w takim kołnierzyku (w koszuli) chodzić do pracy czy raczej służy on na różne uroczystości?(oczywiście nie obrażę się jeśli Pan będzie miał negatywne zdanie o takich kołnierzach).Chciałem się też spytać czy wypada chodzić do kościoła w dzień powszedni w koszuli wizytowej do kościoła, a jeśli można to czy bardziej jest wskazana we wzorki niż gładka?(chociaż niektórzy twierdzą, że tego typu ubiór jest bardziej wskazany (do kościoła) w wieku dojrzałym-ja mam 27 lat. I czy do gładkiej koszuli wizytowej, jeśli się ją ubiera do pracy potrzebny jest krawat? (chociaż też słyszałem ,że lepiej do pracy nadają się koszule we wzorki.

 

Odpowiadając na pytanie czytelników nie prezentuję swoich osobistych poglądów, ale przedstawiam obiektywne rozstrzygnięcia savoir vivre, które są takie same we wszystkich podręcznikach savoir vivre, etykiety, protokołu dyplomatycznego. Jeżeli jakiś podręcznik rozstrzyga coś w inny sposób to wtedy to zaznaczam. Koszula z kołnierzykiem zapinanym na guziki nie ma oddzielnej nazwy. Każdy typ koszuli może być ze względu na typ kołnierzyka w wielu wersjach. Typ kołnierzyka dobieramy do kształtów szyi i twarzy. Kołnierzyk zapinany na guziki wymyślili stosunkowo niedawno Amerykanie. Nazwali go button-down. W Europie nazywa się kołnierzykiem amerykańskim. Miał on służyć początkowo tylko graczom w polo, którym przeszkadzały podnoszone przez wiatr rogi kołnierzyka. Ten typ kołnierzyka przeznaczony jest w zasadzie tylko dla stroju weekendowego. Używa się go jednak częściej, ale tylko przy nieoficjalnych okazjach. Od stroju wizytowego po wieczorowy obowiązuje koszula wizytowa, która posiada trzy cechy charakterystyczne: nie ma kieszeni na piersi, nie widać guzików zapinających koszule (sa zakryte materiałem), mankiety są podwójne i zapinane są na spinki. Kilka cytatów. C. Lechevalier, Dobrze ubrany mężczyzna, tłum. M. Kozłowska, Wiedza i Życie, Warszawa 2004: „Kołnierzyk prosty – najbardziej klasyczny, odpowiedni dla wszystkich i na wszelkie okazje. Bywa zapinany na guziki, ale wyłącznie w koszulach bardziej sportowych” (s. 63); B. Roetzel, Gentleman. Moda ponadczasowa. Na język polski przełożyli J. Pokora oraz M. Rulski-Bożek, Konemann, Warszawa 2006 (s. 53): „kołnierzyk z guzikami wygląda mniej oficjalnie niż inne”; M. A., Brzozowski, Sztuka bycia i obycia, MUZA S.A., Warszawa 2006 ( s. 37): „koszul z kołnierzykiem zapinanym na guziki w zasadzie nie powinno się nosić do garniturów, a już na pewno nigdy wieczorem”. Do kościoła powinniśmy ubierać się odświętnie w niedziele i w uroczyste okazje. Trzeba pamiętać, ze tzw. nadubranie (zbyt strojne) jest takim samym błędem jak niedoubranie. Koszule gładkie są bardziej oficjalne niż we wzorki. Te we wzorki wkładamy zatem tylko na nieoficjalne okazje. Mogą być do pracy na co dzień, jeśli szef pozwoli. Niektóre instytucje zezwalają tylko na gładkie koszule białe, ewentualnie kremowe i błękitne. Bez krawata można chodzić, według wskazań etykiety, wyłącznie w koszulach ze stójką i koszulach z krótkim rękawem.

 

21.01.2009. Irena: Czy wolno w towarzystwie opowiadać dowcipy?

 

Należy tego unikać. Ludzie posiadają różne poczucie humoru i różną wrażliwość. To, co jednych bawi, może innych gorszyć, dotykać czy irytować. Opowiemy dowcip o policjantach, a okaże się, że jest wśród nas żona policjanta, którą ten dowcip oburzył. Śmiejemy się z lekarzy nie wiedząc, ze wśród nas jest pracownik służby zdrowia, który uważa takie dowcipy za niesmaczne itp. Dobry dowcip, który nikogo w żaden sposób nie może obrazić możemy, a nawet powinniśmy, opowiedzieć wtedy, gdy w towarzystwie zaszło coś niedobrego, ktoś popełnił gafę, ktoś poczuł się obrażony, ktoś zachował się nietaktownie lub po prostu oblał się zupą. Konsternacja. Przedłużające się milczenie. Zakłopotanie. Odwracamy uwagę od tej sytuacji, rozładowujemy atmosferę opowiadając dowcip. Jeśli chcemy towarzystwo rozweselić, ubarwić rozmowę opowiadajmy anegdoty np. z życia wielkich ludzi lub z własnego doświadczenia. Nie sprowadzajmy jednak naszych wystąpień tylko do opowiadania anegdot.

 

 

 

20.01.2009. Zofia: Czy szef powinien wstać, gdy rozmawia z pracownicą?


Prosząc pracownicę do gabinetu szef może odpowiedzieć na „dzień dobry” tylko skinieniem głowy, siedząc. Wstaje tylko wtedy, gdy się z nią wita przez podanie ręki lub chce złożyć życzenia z jakiejś okazji. Nie może podać ręki przez biurko, ale wychodzi spoza niego. Rozmawia z pracownicą siedząc, gdy ta stoi, ale tylko wtedy, gdy przekazuje krótką informację. W innych wypadkach prosi pracownicę, aby usiadła – z drugiej strony biurka (gdy jest to rozmowa służbowa) lub przy stolika (gdy jest to rozmowa nieoficjalna lub prywatna). Gdy przed biurkiem nie ma krzesła szef sam je przynosi.

Niektórzy polscy specjaliści od savoir vivre twierdzą jednak, i wydaje się, że należy się z nimi zgodzić, że kobietom za płeć należy się w Polsce tzw. jeden honor, który zobowiązuje do zwiększonego szacunku.

 

20.01.2008. Jadwiga: W pracy podeszła do mnie koleżanka i zapytała się, czy to prawda, że niedługo Zmieniam pracę. Czy takie pytanie było nas miejscu?

 

Jeżeli nie miało charakteru ściśle służbowego ( a wszystko wskazuje na to, że nie mogło mieć) było ewidentnie nie na miejscu. Nigdy nie wolno wypytywać drugiej osoby o jej sprawy, podkreślmy to, jakiekolwiek sprawy, które można określić jako „jej sprawy” – o sprawy, które nie dotyczą bezpośrednio wypytującego. Sprawy takie można poruszyć tylko wtedy, gdy zostanie się wyraźnie upoważnionym do tego w taki czy inny sposób przez daną osobę. Gdy zatem jakiś szeregowy pracownik pyta nas o to np., jak długo zamierzamy pracować traktujmy to jako wścibstwo i odpowiadajmy wymijająco.

 

19.01.2009. Małgorzata: Pewna rzecz nurtuje mnie od dawna, a nigdzie nie mogę znaleźć na nią odpowiedzi. Otóż czy w restauracjach można jeść dekoracje? Np. dzisiaj byłam w restauracji i obiad przystrojono bukietem sałat i pomarańczą. Miałam ochotę sobie skubnąć, jednak sie powstrzymałam, bo nie wiedziałam czy wypada.. I czy w drinkach można zjadać owoce które są jaka ozdoba na szklance? I co z parasoleczkami itp.?

 

Obowiązuje zasada: wszystko, co znajduje się na talerzu i jest jadalne możemy, ale oczywiście nie musimy) zjeść. Tak więc spokojnie zjadamy dekoracje jeżeli mamy na to ochotę. To samo dotyczy drinków i wszelkich deserów. Nie ważne, gdzie znajduje się to coś jadalnego, jaki ma kształt itp. jeśli podaja lody w melonie czy żurek w chlebie też możemy to zjadać. Co zrobić z parasolka czy jakaś inna papierową czy plastikowa ozdobą.? Nie wolno jej wrzucać do popielniczki, bo służy ona tylko do strzepywania popiołu z papierosów i do niedopałków. Nie wolno kłaść na obrusie. Można natomiast poprosić , aby drink przyniesiono bez parasolki lub poprosić kelnerkę by parasolkę zabrała. Można też położyć ją na talerzu czy talerzyku, z którego już nie będziemy korzystać.

 

18.01.2009. Żaneta z Jarosławia: Czy to prawda, ze planując uroczysty wielodaniowy obiad trzeba pamiętać o tym, żeby kolorystyka potraw się nie powtarzała?

 

 

Prawda. Jeżeli na gorącą przystawkę dajemy np. pieczarki w śmietanie, to pierwszym daniem nie może być już sztuka mięsa w sosie chrzanowym. Jeżeli do jednego dania podajemy jako dodatek pomidory do drugiego nie dajemy buraczków, ale np. sałatę. Możemy też jednak być oryginalni i zrobić cały obiad w jednym kolorze, np. białym od szparagów na przystawkę po bezy z bitą śmietaną i lodami waniliowymi na deser.

 

 

18.01.2009. Józef: Czy mogę odmówić, gdy prosi mnie do tańca dziewczyna?

 

 

Mężczyzna nigdy nie odmawia kobiecie, chyba, że jest to jakaś sytuacja szczególnie wyjątkowa, a więc np. prosi ona go wciąż do tańców, które nie są białymi tańcami.

 

 

18.01.2009. Ludwik z Rzeszowa: Chcę sobie zamówić pierwsze w życiu wizytówki. Jaki powinien być typ i krój czcionki? Czy litery mają być kursywą czy zwykłym pismem?

 

 

Typ użytej na wizytówce czcionki nie jest dowolny. Musi być poważny, klasyczny, tradycyjny, nie utrudniający czytania, bez jakichkolwiek udziwnień. Najbardziej eleganckie wizytówki mają litery wypukłe. Większość firm robi je w wyższej cenie i na specjalne zamówienie. Nie jest to jednak jakiś „straszny” wydatek. W jednym z podręczników savoir vivre`u czytamy: „Zauważmy, jak często otrzymujące naszą wizytówkę osoby przesuwają po niej palcami. To snobistyczna kontrola jakości”. Litery na wizytówkach prywatnych mogą być kursywą, na służbowych muszą być zwykłym pismem.

 

 

18.01.2009. Józefa z Torunia: Kto pierwszy się wita (wygłasza słowa powitania) i kto pierwszy wyciąga rękę na powitanie – szef czy podwładny (podwładna)?

 

 

Słowa powitania mówi zawsze ten kto wchodzi, nie ważne czy jest to szef, podwładny czy podwładna. Szef wchodzący do pokoju nie tylko mówi „Dzień dobry”, ale również, jako szef wyciąga pierwszy rękę na powitanie do tych pracowników, których nie będzie zaraz prosił do swojego gabinetu. Pozostałym podaje rękę w gabinecie.

 

 

18.01.2009. Marian: Mam bardo jasny garnitur. Kiedy mogę go zacząć nosić?

 

 

Najpierw sprecyzujmy słowa „bardzo jasny”. Zakładam, ze nie jest on jasno szary. Gdyby był jasnoszary mógłby to być letni garnitur wizytowy. Generalnie jasnych garniturów nie wolno nosić w miesiącach zimowych, późną jesienią i wczesną wiosną. Garnitury w kolorze oliwkowym, kości słoniowej, zielonkawe itp. to garnitury spacerowe. Powinny być one trzyczęściowe. Kamizelka powinna być z tego samego materiału co marynarka i spodnie (we wszystkich innych wypadkach kamizelka powinna być innego koloru). W kieszonce na piersi marynarki (nie mylić z butonierka, która jest dziurką w klapie) powinna znaleźć się chusteczka w tym samy kolorze, co krawat (ale nie z tego samego materiału, co krawat). Buty powinny być brązowe, skarpetki pod kolor butów lub spodni. Taki garnitur możemy nosić do godz. 18.00, możemy w nim pracować, odwiedzać kawiarnie, restauracje, instytucje, składać w nim towarzyskie (ale niezbyt oficjalne) wizyty.

 

 

 

17.01.2009 Wojciech B.: Moje pytanie dotyczy savoir-vivre w pracy: czy w pracy wypada myć zęby? Tknęło mnie, aby poszukać informacji na ten temat w internecie, ponieważ sam postępuję tak od dłuższego czasu. Znalazłem artykuł (http://www.dentonet.pl/?s=2&sID=84&a=4&pID=4036), który podaje krótkie dane statystyczne. Znajduje się tam stwierdzenie,że kobiety (w USA) uważają takie zabiegi w miejscu pracy za 'niestosowne i niegrzeczne'. Jestem tym trochę zaskoczony dlategoproszę o odpowiedź.

Wykonywanie jakichkolwiek czynności należących do czynności intymnych w obecności innych ludzi jest niestosowne. Czesanie włosów, poprawianie makijażu, mycie np. klatki piersiowej czy mycie zębów należy do takich czynności. Ktos może te czynności wykonywać poza toaletą. Gdy jednak wykonuje je w toalecie w pracy nie może tego robic również na oczach wielu osób, które akurat się tam znajdują. Można więc umyć zęby w pracy w toalecie, ale dyskretnie tak, aby inni na to nie patrzyli.

 

16.01.2009. Tomasz W.: Chciałem się dowiedzieć, gdzie wolno używać dezodorantów pobudzających zmysły kobiet? Czy tylko w domu wobec żony (i ewentualnie na spacerze), gdyż wydaję mi się, że w miejscach publicznych(opera, restauracja, kościół, praca itd.) to raczej nie (czy też w jakiś z tych wymienionych instytucji można)? I czy katolik nie powinien używać tego typu dezodorantów jeśli jest w narzeczeństwie?(wobec swojej narzeczonej na randce-czy też to zależy w jakim miejscu, choć wydaję mi się że nie). Dodam też, że chodzi mi o dezodorant Intesa Classics (nie wiem czy Pan zna) lub Intesa seria: Intesa sex bardzo trudno dostępna w Polsce, ale znalazłem jedną sklep internetowy, który tą linie sprzedaje tanio. (w każdym bądź razie na pewno taki dezodorant kupię na ślub).

 

Po pierwsze, dezodorant jest z założenia, jak głosi jego definicja, „środkiem chemicznym pomagającym zwalczać nieprzyjemną woń ciała”. Niektóre dezodoranty maja dodatek perfum i w ten sposób w pewnej mierze spełniając również funkcje perfum. Jeśli chcemy jednak nanosić na swoje ciało jakiś zapach stosujemy perfumy w postaci wody odświeżającej lub wody toaletowej lub wody perfumowanej lub perfum

Perfumy są kreowane w różnych celach. Jest tez zatem wiele perfum, które mają poruszyć zmysłowo osobników przeciwnej płci (zawierają miedzy innymi ambrę, piżmo, cybet itp.). Są to perfumy określane jako wieczorowe lub na specjalna okazję (np. randkę z dziewczyną, spacer z żoną, pierwszy lub drugi miesiąc miodowy). Są zatem przeznaczone na spotkania o charakterze rozrywkowym, męsko-damskim lub spotkania czysto prywatne, w które bierze udział niewiele osób. W innych sytuacjach ich nie używamy. Niech tak Pan bardzo nie wierzy w moc tego dezodorantu. Jest wiele perfum, które mają taka moc, ale to są czyste perfumy, które mają stężenie olejku do 30%. W dezodorancie będzie go 0.5- 1%.

Przejrzałem w Internecie dane związane z wymienionym przez Pana dezodorantem. Na obcojęzycznych stronach są sugestie, że zawiera on feromony. Opinie naukowców na temat feromonów są podzielone. Są tacy, którzy twierdzą, że ich w ogóle nie ma. Są tacy, którzy twierdzą, że Niue da się ich wyodrębnić. Są tacy, którzy mówią, ze spełniając ograniczone funkcje i w ograniczonym zakresie. Jeśli ktoś wiec twierdzi, ze jego środek działa w sposób szczególny, bo zawiera „specjalne” feromony” można to traktować jako, delikatnie mówiąc, pewne nadużycie.

 

 

15.01.2009. Barbara: Co mam zrobić z wizytówką, którą ktoś mi wręczy?

 

Gdy otrzymujemy wizytówkę nie powinniśmy jej po prostu schować do kieszeni czy portfela. Powinnyśmy ją uważnie obejrzeć, przeczytać i dopiero schować w takie miejsce, które świadczy o tym, że potraktowaliśmy ją „jak skarb”, a zatem np. do specjalnej przegródki w portfelu czy do wizytownika.

 

14. 01.2009. Paweł S.: Jestem żonaty od ponad 3 lat i mam dziecko. W tym roku na Święta Bożego Narodzenia otrzymałem kartkę z życzeniami w kopercie od członka mojej dalszej rodziny. Koperta była zaadresowana wyłącznie na moje imię i nazwisko, bez dopisku imienia żony czy dziecka, bez względu na to co było w środku (nie otworzyłem koperty). Pytanie jak traktować takie zaadresowanie koperty z życzeniami świątecznymi? czy to były życzenia faktycznie tylko dla mnie czy dla całej rodziny?

 

Osoba wysyłająca życzenia popełniła duży nietakt. Na pytanie: z jakiego powodu nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć. Może to brak kultury, bezmyślność, chwilowe zamyślenie. Niech Pan tego nie traktuje jednak ostro. Savoir vivre podpowiada Panu, aby kierować się wspaniałomyślnością, wielkodusznością oraz wyrozumiałością, a więc wybaczyć, doszukiwać się dobrych intencji, zapomnieć o gafie.

 

13.01.2009. Agnieszka C.: Po przeczytaniu odpowiedzi na pytania czytelników, pragnę zadać kolejne.
Pytanie dotyczy Pańskiej wypowiedzi z dnia 30 grudnia 2008 roku, dotyczącej proszenia pań do tańca. Jak powinnam prawidłowo zareagować na wskazane przez Pana zachowanie mężczyzny zapraszającego do tańca? Na wszelki wypadek zapytam także o sposoby skutecznego odmawiania.


Kobieta w takiej sytuacji jest bierna. Gdy wyrazi zgodę na taniec wstaje i jest prowadzona na parkiet oraz odprowadzana na miejsce. Jeżeli kobieta odmawia nie może danego tańca przetańczyć z innym mężczyzną. Najlepiej odmowę wyrazić w sposób następujący: „Przepraszam, ale chciałabym chwilę odpocząć”. Powinna odmówić, gdy proszący ją mężczyzna jest w sposób wyraźny nietrzeźwy. Jeżeli poprosi ją inny mężczyzna, kobieta musi odmówić nawet jeżeli jest to jej „wymarzony”. Może jedynie wyjaśnić, z jakiego powodu odmawia.

 

 

12.01.2009. Magda: Siostra urządzając przyjęcie, także świąteczne, stawia na stół np. keczup czy musztardę w firmowych opakowaniach. Gdy zwróciłam jej uwagę mówiąc, że to niestosowne, powiedziała, że przesadzam. Stwierdziła, że może to byłoby to niestosowne, gdyby to były byle jakie buteleczki czy słoiki, ale ona wybiera ładne, estetyczne, „eleganckie” opakowania. Czy mogę przyjąć jej argumenty?

Nie. Wszystko, co znajduje się na stole powinno być wyłożone w odpowiednich naczyniach, a ponadto naczynia te powinny być z tego samego kompletu albo przynajmniej „pod kolor”.

 

11. 01.2008. Irena z Wrocławia: Czy można założyć do pracy w biurze buty, w których pięty są odkryte?

Nie można. W stroju oficjalnym obowiązują buty zakrywające tak palce jak i pięty.

 

10.01. 2009. Grażyna: Czy na stole do uroczystego posiłku należy stawiać pojemniki z solą i pieprzem? Czy jako gość mogę z nich korzystać? Czy nie będzie to afront dla gospodyni, ze np. nie dosoliła jakiejś potrawy?

 

Zdarzają się potrawy, jak np. flaki (flaki można jeść łagodne, bardziej pieprzne; niektórzy sypią do nich garściami pieprz i ostrą paprykę), które mają taki charakter, że wymagają najczęściej indywidualnego doprawienia. W takim wypadku na stole powinny się oczywiście znaleźć wszystkie potrzebne przyprawy w estetycznych, najlepiej porcelanowych (nigdy plastikowych) pojemniczkach. Powinniśmy je w taki sposób używać, by nie budziło to w innych sprzeciwu (np. sól, gdy jest w małej miseczce, brać specjalną łyżeczką a nie palcami). Do większości potraw nie podajemy przypraw. Gość przyprawiający zupę lub mięso sugeruje wprost, że gospodarze źle przyprawili potrawę. Człowiek, który używa nadmiernie soli, pieprzu czy innych przypraw wystawia sobie złe świadectwo – braku kultury kulinarnej. Znawca, smakosz chce czuć smak potrawy a nie soli czy pieprzu. Stąd szlachetne potrawy doprawia się minimalnie, by móc rozkoszować się ich czystym smakiem. Sól, pieprz, ostra papryka ten smak niwelują.

 

 

9.01. 2009. Jacek: Czy można w towarzystwie rozmawiać o sporcie?

 

Tylko wtedy, gdy wszystkich obecnych ten temat żywo interesuje. Nie jest to też temat na całe przyjęcie. Jeśli go więc już podejmujemy nie ciągnijmy go w nieskończoność. Savoir vivre wręcz nakazuje tematy bardziej poważne i to takie, które nie spowodują kontrowersji. Na zebraniu więc towarzyskim, w gronie osób nam nie znanych nie powinniśmy rozmawiać o polityce, religii, moralności. Może to przecież doprowadzić dla wielkich podziało, emocji, wręcz kłótni. Życie towarzyskie ma zaś nas łączyć a nie dzielić, wyklucza zatem wszystko to, co nas od siebie oddali. Jakie tom są te tematy poważne? Odpowiedź jest jedna i prosta: szeroko rozumiana kultura.

 

8.01.2009. Joanna: Do naszej instytucji przyjeżdża oficjalna delegacja z zagranicy. Mam być ich opiekunem. Jednym z punktów uroczystego programu dla gości ma być przejażdżka statkiem. Jaką kreację polecałby Pan na wycieczkę?

 

W takich wypadkach specjaliści polecają tzw. kreację romantyczną – długą jasną, zwiewną sukienkę w pastelowe kwiaty z falbankami i koronkami. Do tego delikatne, subtelne, kwiatowe perfumy – najlepiej z tych „na romantyczną okazję”, a więc np. „Poeme”.

 

 

 

 

7.01.2009. Monika: Będę na dużej zabawie, na której prawie nikogo nie będę znać, oprócz znajomych, z którymi na nią idę. Co mam zrobić z torebką podczas tańca? Będę bała się ją zostawić na krześle?

 

Nie może z nią Pani tańczyć. Musi więc ją pani zostawić pod czyjąś opieką.

 

6.01.2009. Agata: Wszystkie koleżanki w pracy mają kolorowe wizytówki. Czy powinnam sobie takie sprawić?

 

W zasadzie dopuszcza się, aby wizytówki prywatne, szczególnie kobiet i osób młodych były kolorowe. Nie jest to jednak ani zbyt poważne ani naprawdę eleganckie. Kolorowe wizytówki pozostawmy raczej nastolatkom. Papier powinien być biały, a kolor czcionki najlepiej czarny (najbezpieczniejszy i najbardziej elegancki). Może być jednak też ciemnoszary i granatowy.

 

 

5.01. 2009.Lidia: Jakie sztućce przygotować do drobiu?

 

Drób jemy zwykłym widelcem i nożem. Jeżeli ma kości po ich okrojeniu bierzemy je do ręki i ogryzamy. W takiej sytuacji niezbędne są jednak specjalne miseczki z wodą z pływającymi w niej plasterkami cytryny, w której myjemy palce (wycieramy je serwetką, którą mamy na kolanach). Może więc lepiej podawać filety z drobiu?

 

4. 01. 2009. Jadwiga: Idę pierwszy raz na bal z prawdziwego zdarzenia. Chciałabym sobie w sprawić odpowiednią kreację. Jak powinnam wyglądać?

 

Suknia balowa to kreacja wieczorowa, odsłaniającą więcej nagiego ciała kobiety niż ma to miejsce w typowej kreacji wieczorowej. Elegancka suknia balowa, zgodna w kroju z zasadami savoir vivre, odsłania jednak przede wszystkim ramiona, plecy i dekolt (i to bez zbytniej przesady). Suknia taka nie powinna być krótka, a więc jest do samej ziemi lub, przynajmniej, do pół łydki. Może posiadać za to głębokie rozcięcia (w takim wypadku kobieta zakłada ozdobne rajstopy). Najbardziej eleganckie suknie są czarne, białe, ewentualnie w innych poważnych i wyciszonych kolorach (przede wszystkim w odcieniach szarości). Nie powinna być krzykliwa. Nie należy też przesadzać z makijażem i biżuterią. Pamiętajmy, że jednym z integralnych elementów elegancji jest skromność. Biżuteria wieczorna, jeśli już się pojawia powinna być z metali i kamieni szlachetnych. Najbardziej stosowne na wieczór są brylanty czy, choćby kamienie z coraz większym powodzeniem je naśladujące (np. cyrkonia, GGG, YAG, moissanit).

 

 

3.01.2009. Agnieszka: Czy to prawda, że nie powinno się używać perfum o zapachach kwiatowych w zimie?

 

Tak, to prawda. Zapach kwiatów nie pasuje do pory zimowej. Charakterystyczne są dnia niej raczej zapachy żywiczne. Od dziesiątek lat producenci perfum oferują specjalne perfumy na zimę. Polecam choćby Aqua Allegoria Winter Delice – szyprowe perfumy, w których dominującymi nutami jest jodła i szkocka sosna.

 

2.01.2009. Zofia z Sandomierza: Chcę żeby mój chłopak był naprawdę elegancki. Kupił już pod moim nadzorem ciemny, prawie czarny garnitur. Czy wszystkie dodatki powinny do niego pasować?

 

Tak. Buty, skarpetki, pasek do spodni, pasek do zegarka, portfel powinny być czarne. Jedynym wyjątkiem może ty być zegarek, który można nosić na srebrnej bransoletce.

 

1.01.2009 Anna: W wielu restauracjach stoją na stole wykałaczki. Gdy ktoś ich używa nawet zakrywając usta mam stracony wieczór. Co Pan na to?

 

Prawidłowo Pani reaguje. Jeżeli już coś nam wejdzie między żeby, a na stole sotją przed nami wykałaczki bierzemy jedną dyskretnie i idziemy do toalety. Tylko tam, gdy nikt nas nie widzi, wolno się nimi posługiwać.

 

 

 

31.12.2008. Eliza K.: Uprzejmie proszę o odpowiedz na następujące pytanie: Załóżmy, ze kobieta i mężczyzna umówieni są na spotkanie w kawiarni (jest to spotkanie o charakterze prywatnym). Mężczyzna przychodzi wcześniej; gdzie powinien czekać na kobietę? W kawiarni czy przed kawiarnią? I jak wygląda analogiczna sytuacja w przypadku kobiety?

 

Mężczyzna powinien czekać w kawiarni przy stoliku (zawsze osoba mniej ważna czeka na ważniejszą; jeśli w kawiarni umówiłoby się dwóch mężczyzn, jeden 40 lat, drugi sześćdziesiąt lat, to czekać powinien ten pierwszy). Jeszcze lepiej, gdy przyjdzie po panią do domu. Jeśli zdarzy się taka sytuacja, że kobieta przyjdzie pierwsza to może poczekać na niego również przy stoliku. Kawiarnia jest takim miejscem, gdzie kobieta może przebywać samotnie i czekać na mężczyznę.

Jeżeli umówiliby się w restauracji, to mężczyzna powinien czekać przed restauracją. Jeśli kobieta przyszłaby pierwsza, to najlepiej powinna pójść na krótki spacer, tak, by mężczyzna dotarł na miejsce i spotkali się przed restauracją.

 

30.12.2008. Damian: Idę na mój pierwszy sylwestrowy bal i nic nie wiem. W jaki sposób prosić dziewczynę do tańca? Co robić, gdy się ja odprowadzi do stolika? Czy można się przysiąść do stolika dziewczyny, którą się poprosiło do tańca? Czy jest obowiązek proszenia do tańca dziewcząt, z którymi się siedzi przy stoliku?

 

 

Przy tańcu obowiązuje nadal stara zasada sześciu ukłonów. Jeżeli zatem mężczyzna chce poprosić kobietę do tańca najpierw kłania się w pierwszym rzędzie jej partnerowi przy stole (powinien on siedzieć z jej lewej strony) pytając się o to czy może z nią zatańczyć np. – „Czy Pan pozwoli?” (mężczyzna do którego pytanie zostało skierowane musi pamiętać o tym, że jest to pytanie retoryczne). Następnie kłania się kobiecie pytając ją o zgodę (jeżeli jest to żona lub osoba bliska można użyć formuły „Zatańczymy?”; w innych wypadkach należy powiedzieć: „Czy mogę Panią prosić”). Jeżeli mężczyzna nie zna kobiety przedstawia się jej w momencie, gdy ona wstanie. Nie całuje jej w rękę ani wtedy, gdy ją prosi do tańca ani wtedy, gdy ją odprowadza do stolika. Przed rozpoczęciem tańca kłania się jej powtórnie. Kłania się jej również po zakończeniu tańca i po odprowadzeniu na miejsce. Wreszcie na koniec kłania się jej partnerowi przy stoliku.

Należy unikać takich sytuacji, że przy stoliku pozostaje samotna kobieta, a wszyscy pozostali tańczą. Wynika z tego, że jest zawsze przy nim dyżurny mężczyzna, który prosi panią od innego stolika, gdy wszystkie panie od jego stolika zostaną już zaproszone do tańca. Gdyby powtarzała się sytuacja, że wciąż ten dyżurny mężczyzna tańczy z tą samą „niechcianą przez nikogo” tancerką, funkcję te powinni przejmować kolejno panowie siedzący przy tym stoliku oraz gospodarz i mężczyźni, którzy go wspomagają.

 

 

 

29.12.2008. Grzegorz: Znajoma kichnęła. Powiedziałem jej: „Na zdrowie”. Na to ona stwierdziła, że dobrze wychowany człowiek tak nie mówi. Chyba się myliła?

 

 

Nie myliła się. Ogólna zasada jest taka. Nie reagujemy na żadne „objawy fizjologiczne”, a więc kaszel, czkawkę, również kichnięcie. W większości podręczników savoir vivre znajdzie pan zakaz wygłaszania tej formułki.

 

 

27.12.2008. Zenon: Byłem z koleżanką w teatrze. Gdy go opuszczaliśmy, wziąłem ubrania z szatni, ubrałem się najpierw sam, a potem pomogłem założyć płaszcz koleżance. Powiedziała, że postąpiłem nieprawidłowo, bo najpierw powinienem pomóc jej się ubrać. Czy miała rację?

 

 

Nie miała. Mężczyzna w takich wypadkach, podkreśla to wiele podręczników savoir vivre, zawsze pierwszy się ubiera. Chodzi tu o zapewnienie komfortu kobiecie. Gdyby najpierw pomógł kobiecie, to ona musiałaby czekać na niego w wierzchnim ubraniu i by się zagrzała i spociła.

 

 

 

26.12.2008. Barbara: Wiem, że jeżeli ktoś daje mi wizytówkę to ja powinienem zrewanżować mu się swoją. Co zrobić jednak, gdy nie chcę, by ten człowiek się ze mną kontaktował?

 

 

Savoir vivre ma wszystko radę. Na takie wypadki są wizytówki, na których nie jest podany ani adres ani telefon. Musi sobie Pani po prostu takie zamówić.

 

 

 

25.12.2008. Damian: Kupiłem jakiś czas temu fioletową koszulę w białe paski z białym kołnierzykiem i białymi mankietami na spinki. Moje pytanie: czy do tego typu koszul zakłada się krawaty jeśli tak to jakie? Nigdy nie widziałem żeby ktoś miał krawat do tego typu koszuli, a nie chce się wygłupić. Kiedy można zakładać takie koszule?

 

 

W literaturze przedmiotu jest niewiele informacji o tego typu koszulach. Znalazłem informacje na ich temat tylko w dwóch książkach.

Oto cytaty z książki C. Lechevalier pt. „Dobrze ubrany mężczyzna” (tłum. M. Kozłowska, Wiedza i Życie, Warszawa 2004, ): „Biały kołnierzyk typu Windsor, wyszukany, zawsze biały, kontrastujący z kolorową bądź wzorzystą tkanina koszuli. Bardzo dobrze wygląda z krawatem, ale wcale nie gorzej bez”( s. 63.); „Koszula z białym kołnierzykiem i białymi mankietami. Dwukolorowa koszula wraca do łask. (…) Taka koszula wymaga noszenia krawata i spinek do mankietów”.

C. Lechevalier twierdzi, że do koszuli o kolorze filetowym pasują tylko krawaty fiołkoworóżowe, fiołkowe i fiołkowopurpurowe, a spinki w podobnym kolorze lub srebrne (s. 172-173)

W książce K. Johnson Gross, J. Stone pt. „Mężczyzna sukcesu. Jak dobrać garderobę, by zdobyć i utrzymać posadę” (tekst: M. Salomon, Przekład B. Gutowska-Nowak, Muza S. A., Warszawa 2005) znajdujemy w kilku miejscach omówienie takich koszul. Autor dopuszcza je w oficjalnym stroju korporacyjnym (elegancki garnitur ciemny), ale oczywiście tylko z krawatem (s. 22, 128, 132).

Patrząc z punktu widzenia etykiety takie koszule zakładamy tylko do ubioru weekendowego. Można je założyć jednak również na bardzo nieformalne okazje czy spotkania, gdzie nie obowiązuje żaden klasyczny strój.

Dodałbym od siebie, że przy takich okazjach koszula tego typu będzie znakiem dbałości o strój, a zarazem tzw. niedbałej elegancji.

 

 

22.12.2008: Agnieszka C.: Proszę o poradę dotyczącą zachowania w następującej sytuacji. Zamawiam w lokalu herbatę. Otrzymuję filiżankę z wrzątkiem na jednym spodeczku, na drugim dwa plasterki cytryny oraz saszetkę z herbatą. Gdzie powinnam odłożyć użytą zarówno saszetkę jak i woreczek z herbatą? Czy obok niewykorzystanego plasterka cytryny?

 

 

Opisana przez Panią sytuacja nie jest ujęta w jakieś wskazania etykiety, ponieważ taki sposób podania herbaty jest całkowicie niezgodny z etykieta. Herbata powinna być sypka, zaparzona w czajniczku. Są cztery sposoby jej serwowania: 1. Podaje się herbatę w filiżance; 2.podaje się herbatę w czajniczku i pustą filiżankę (kelner powinien nalać herbatą do filiżanki); 3. Podaje się esencję w czajniczku, gorącą wodę w dzbanku i pusta filiżankę; 4. Podaje się herbatę w dzbanku i gorąca wodę w dzbanku.

Najbardziej stosowny sposób podania herbaty to podanie esencji i gorącej wody. Każdy może sobie wtedy sam bez żadnych ograniczeń określić moc swojej herbaty.

 

Opisany przez Panią sposób podawania herbaty jest niestety powszechnie stosowany w polskich kawiarniach i restauracjach. Należy postąpić tak jak Pani sugeruje, a więc odpowiadam na pani pytanie: tak.

 

 

21. 12. 2008. Ewa: Zawsze mam w kawiarni jeden i ten sam problem: co zrobić z torebką. Proszę o radę.

 

Zasada ogólna jest tu taka: torebka nie może nikomu przeszkadzać. Mniejszą torebkę kładziemy na kolanach, większą umieszczamy na podłodze między nogami. Nie wolno jej, choć robi tak większość kobiet, wieszać na oparciu krzesła.

 

Marek: Czy podczas posiłku można zakładać serwetkę pod szyją tak jak to robią na wielu filmach?

 

Nie wolno tego robić. Serwetkę kładziemy zawsze na kolanach i wycieramy nią usta przed każdym sięgnięciem po naczynie z napojem oraz na końcu posiłku.

 

Maciej: Od niedawna zacząłem zwracać uwagę na to jakie krawaty niszą mężczyźni. Przy okazji zaobserwowałem, że mężczyźni różnie je wiążą. U jednych zatem krawat jest króciutki, do pół brzucha, u innych za to długi – zwisa kilkanaście centymetrów poniżej paska. Jaka powinna być długość krawata?

 

Wymogi etykiety są tu jednoznaczne i surowe. Podstawa trójkąta krawata powinna się znaleźć dokładnie na poziomie paska.

 

8.12.2008. Józef: Jestem świeżo upieczonym i bardzo zapracowanym dyrektorem. Mama nauczyła mnie abym zawsze przepuszczał kobiety w drzwiach. W moim biurze pracują prawie same kobiety i wciąż są w ruchu. Gdy gdzieś zmierzam i chciałby je wszystkie przepuszczać w każdych drzwiach to zabrałoby mi to absurdalnie dużo czasu. Co z tym fantem zrobić?

 

Są dwie precedencje (zespół reguł pierwszeństwa): towarzyska i zawodowa. W świetle towarzyskiej mężczyzna przepuszcza kobietę, w świetle zawodowej podwładny przepuszcza zwierzchnika. Nie oznacza to jednak, że mężczyzna dyrektor ma zawsze postępować według precedencji zawodowej i ignorować w pracy zasady życia towarzyskiego. Powinien przepuszczać w drzwiach kobiety podwładne w drzwiach kiedy to jest racjonalne – nie utrudnia mu spełniania zawodowych zadań. Gdy zatem spotka Pan na korytarzu przy drzwiach jedną kobietę (np. swoją sekretarkę) niech ją Pan przepuści, a gdy spotka Pan 10 kobiet, a spieszy się Pan np. na spotkanie z ministrem to śmiało może Pan wymusić pierwszeństwo nie łamiąc przy tym zasad savoir vivre.

 

7.12.2008. Joanna: Otrzymałam list od znajomej. Czy musze na niego odpisywać?

 

Według zasad savoir vivre powinna Pani odpowiedzieć na niego w ciągu tygodnia, najpóźniej w ciągu dwóch tygodni.

 

6.12.2008. Elżbieta: Byłam ze znajomym w kawiarni. W pewnym momencie zobaczył on wchodzącego do sali swojego kolegę i pomachał do niego ręką. Tamten podszedł do nas. Panowie zamienili kilka słów i się rozstali. Byłam niemym obserwatorem tej sytuacji. Zachowywali się obydwaj tak jakby mnie nie było. Czy ich zachowanie było prawidłowe?

 

Oczywiście, że nie. Pani znajmy powinien swojego znajomego przedstawić Pani, a następnie Panią przedstawić swojemu znajomemu. Gdy tego nie zrobił jego znajomy powinien poprosić go o przedstawienie Pani.

 

5.12.2008. Jadwiga: Byłam ze starszym bratem w kawiarni. Siadłam przy stoliku nie zdejmując ani płaszcza a ni kapelusza. Brat na mnie nakrzyczał, że jestem niewychowana. Czy miał rację?

 

Nie miał racji. Kobieta nie ma obowiązku zdejmować w kawiarni ani płaszcza ani kapelusza. Przy okazji warto wspomnieć o tym, że gdy w takim stroju zrobi się jej gorąco nie może powiesić płaszcza na oparciu krzesła tylko powinna poprosić mężczyznę, który jest z nią o powieszenie go na wieszaku lub zaniesienie do szatni.

 

4.12. 2008. Jerzy: W jaki sposób dobrać kolorystycznie krawat do marynarki, koszuli i spodni?

 

Zakładając, że Pana pytanie dotyczy również ubiorów sportowych i weekendowych można powiedzieć, że do ubrania popielatego najbardziej będzie pasował krawat biały, ciemnopopielaty, brązowy, zielony, bordo, granatowy, czarny; do ubrania granatowego - biały, popielaty, bordo, brązowy, beż, niebieski, czarny; do ubrania czarnego - wszystkie kolory z wyjątkiem żółtego i pomarańczowego; do ubrania beżowego - wszystkie koloru z wyjątkiem popielatego i beżowego; do ubrania białego i kremowego - wszystkie kolory oprócz niebieskiego i granatowego; do ubrania zielonego -zielony, bordo i pomarańczowy (dla bardzo odważnych).

 

3.12. 2008. Zofia: Zaprosiłam przyjaciółkę na obiad. Podałam filet z ryby, a do niego dwa widelce. Przyjaciółka mnie skrytykowała. Powiedziała, że powinnam podać nóż i widelec. Kto miał rację?

 

Rację miała przyjaciółka. Filet z ryby, śledzie w śmietanie, węgorza i łososia wędzonego jemy zwykłym widelcem i nożem. Dwóch widelców w ogóle się nie stosuje. Zwyczaj posługiwania się nimi pojawił się, gdy brakowało specjalnych sztućców do ryby. Rybę upieczoną czy ugotowaną w całości jemy właśnie takimi sztućcami. Jest to widelec o specjalnym kształcie i tępy szeroki nóż. Te sztućce dostosowane są kształtem do wykonywania tych wszystkich czynności, które związane są z oddzielaniem mięsa od ości. Obecnie takie sztućce bardzo łatwo nabyć. Pamiętajmy jednak, że technika jedzenia takiej ryby jest bardzo trudna. W wielu podręcznikach savoir vivre opisuje się ją na dobrych kilku stronach. Nie wystarczy jednak je tylko przeczytać. Trzeba jeszcze tę technikę długo ćwiczyć.

 

3.12. 2008. Maciej: Organizuje swoje osiemnaste urodziny w domu i wciąż mam problemy. Oto jeden z nich. Będziemy siedzieć przy stole. Czy mogę na nim postawić butelki z napojami? Będą przecież wyglądać jakoś tak nieelegancko przy porcelanowej zastawie.

 

Pana niepokoje mają również podstawy w zasadach savoir vivre. Jedna z nich brzmi: „Łokci i butelek nie umieszcza się na stole". Butelki z napojami należy postawić na bocznym stoliku. Jeżeli chcemy, by napoje były na stole w zasięgu ręki trzeba je przelać do dzbanków lub karafek.

 

2.12.2008. Henryk: Nauczono mnie, że należy zawsze przepuszczać kobietę w drzwiach. Ostatnio mam jednak takie jakieś szczęście, że większość drzwi, przez które przepuszczam narzeczoną to wielkie, solidne drzwi na sprężynie otwierające się do środka. Gdy stajemy przed nimi od zewnątrz i ja próbuję je uchylić to robi się mała szparka przez którą narzeczona, kobieta tzw. słusznej postury nie może się przecisnąć, a gdy pchnę je mocniej to ją uderzają, gdy przez nie przechodzi. Zaczynam mieć wątpliwości czy właściwie z tymi drzwiami postępuję.

 

I słusznie, że ma Pan wątpliwości. Postępuje Pan nieprawidłowo. Gdy drzwi otwierają się do wewnątrz powinien Pan przez nie przejść pierwszy i je przytrzymać. Pamiętajmy, że najważniejsze są pierwsze i najbardziej ogólne zasady savoire vivre`u, a one mówią, że wszelkie nasze postępowanie powinno ułatwia innym życie i czynić je wygodniejszym. Mamy ułatwiać przejście przez drzwi kobiecie a nie narażać ją na niewygody i siniaki.

 

2.12.2008. Zygmunt: Mam ciemną cerę i ciemne włosy. Mój brat jest moim przeciwieństwem W jakich kolorach będzie nam najlepiej do twarzy?

 

Najlepiej będzie Pan wyglądał w garniturach ciemnych (granat, czerń) z kontrastowymi białymi koszulami, a Pana brat, dla którego kolory jasne są naturalne powinien unikać kolorów kontrastowych i zakładać koszule w kolorach ciepłych, przełamanych bieli, takich np. jak kość słoniowa.

 

1.12. 2008. Józef: Czy w ogóle poważnemu mężczyźnie przystoi ubiór w żywych i zróżnicowanych kolorach?

 

Raczej nie. Należy się tu stosować do zasady: „Orły są szare a papugi pstrokate”. Kolorowe, i też nie za bardzo, mogą być nasze krawaty i koszule. Te ostatnie tylko wtedy, gdy mamy na sobie ubiór sportowy koordynowany, a więc w klasycznej wersji czarne spodnie i jaśniejszą marynarkę we wzorki. Więcej kolorów przystoi poważnym panom tylko w ubiorze weekendowym. Jest to też jedyny nasz ubiór, w którym buty mogą być w innych kolorach niż czarny i brązowy.

 

30.11. 2008. Kaśka: Kto pierwszy się wita, kto pierwszy wyciąga rękę na powitanie – szef czy podwładny (podwładna)? Czy mógłby Pan podać literaturę na ten temat?

 

Słowa powitania mówi zawsze ten kto wchodzi czy to szef czy podwładny. Szef wchodzący do pokoju nie tylko zatem mówi „Dzień dobry”, ale również, jako szef wyciąga pierwszy rękę na powitanie do pracowników, których nie będzie zaraz prosił do swojego gabinetu. Pozostałym podaje rękę w gabinecie.

Źródła:

H. R., Żuchowski, Całą dobę w dobrym tonie. Mini poradnik szefa, Pollihymnia, Lublin 1997, s. 19.

E. Pietkiewicz, Etykieta menadżera, Centrum Informacji Menadżera, Warszawa 1998., s. 35.

C. Ikanowicz, Etykieta samorządowca, Agencja TNOIK, Warszawa 2002, s. 134.

G. Tautz-Wiessner, Savoir-vivre w życiu zawodowym. Dobre obyczaje kluczem do sukcesu, tłum., A. Biernacka-Święc, Wydawnictwo ASTRUM, Wrocław 1998, s. 69-70.

29. 11.2008. Monika: Czy można rozmawiać przez telefon komórkowy w pociągu siedząc w przedziale, gdy są w nim inni pasażerowie?

Nie można. Powinno się wyjść na korytarz. Taka rozmowa może przeszkadzać drugiej osobie. Nie powinniśmy jej zmuszać do wysłuchiwania naszych wypowiedzi, zamęczać, chcąc nie chcąc, swoimi sprawami.

 

28.11. 2008. Janusz: Jakie są zasady doboru kolorów?

 

To trudne pytanie i wymagające obszernej odpowiedzi. W pierwszym rzędzie trzeba sobie uświadomić, że kolory dzielą się na ciepłe (czerwony, pomarańczowy, żółty) i zimne (zielony, niebieski, fioletowy) oraz neutralne (biel, czerń, wszystkie odcienie szarości) i żywe (czerwony, pomarańczowy, niebieski, fioletowy). Widzimy je w tęczy (w górnej części znajduje się czerwony, który przechodzi w żółty, potem w zielony itp.; obok siebie znajdują się kolory zbliżone jakościowo - czerwony-żółty, żółty-zielony, zielony-niebieski, niebieski-fioletowy), co powoduje, że najbardziej kontrastowe kolory znajdują się na jej przeciwległych końcach (czerwony-zielony, niebieski-żółty, biały-czarny). Kolory występują też w postaci nasyconej (w czystej formie), a więc jaskrawe i nienasyconej (z domieszką barw neutralnych: białej, czarnej, szarej), a więc spokojne, stonowane. Kolor stanowiący tło powoduje, że kolor pojawiający się na nim jest w odbiorze przesunięty na skali tęczy (np. żółte wykończenie zielonej koszuli jawi się jakby było pomarańczowe, a zielone plamy na błękitnej koszuli jawią się jakby były żółtawe). Kolory kontrastowe znajdujące się w sąsiedzie oddziaływają tak na siebie, że się wzmacniają (jeżeli założymy żółtą marynarkę i niebieskie spodnie lub czerwoną marynarkę i zielone spodnie to kolory te staną się bardziej intensywne). Jeżeli obok siebie znajdą się kolory różniące się tylko odcieniami albo neutralne i żywe kolor „mocniejszy” zostanie „wygaszony” przez kolor „słabszy” (tak więc np. czarne włosy „zgaszą” czerwony kolor koszuli; biały kołnierzyk „zgasi” zieleń koszuli). Wykorzystując wyżej przedstawione informacje powinniśmy w trakcie łączenia kolorów stosować następujące podstawowe zasady: zestawiamy ze sobą kolory kontrastowe (np. czerwony-zielony, brązowy-ciemnozielony, czarny-biały); zestawiamy kolory żywe z neutralnymi (np. fiolet-czarny, brąz-biały, czerwony-jasnoszary); zestawiamy kolory jakościowo te same, ale różniące się stopniem nasycenia, np. zielony-seledynowy, jasnoszary-szary, popielaty-biały. Trzeba tu jednak pamiętać, że w niektórych przypadkach kolory w takim zestawieniu nie pasują do siebie - „gryzą się ze sobą” czy „nie znoszą się”).

 

27.11.2008. Joanna: W jaki sposób podać herbatę - w dzbanku, a może oddzielnie esencję w czajniczku, a oddzielnie gorącą wodę w dzbanku?

 

Serwisy do herbaty mają w komplecie z reguły tylko jeden dzbanek i nie mają czajniczka. Ludzie się tym sugerują i podają często gotową herbatę w dzbanku. Dodatkowo ostatnio panuje przeświadczenie lansowane przez sprzedawców w specjalistycznych sklepach z herbatą, że herbatę powinno się robić w proporcji jedna łyżeczka sypkiej herbaty na filiżankę. Wszystko dobrze tylko trzeba pamiętać jednak o jednej podstawowej sprawie – nasza herbata ma smakować wszystkim gościom. A mogą oni przecież, i najczęściej mają, różne gusta. Jeden lubi bardzo słabą herbatę, inny średnią, jeszcze inny bardzo mocną. Dogadzając tym różnorakim gustom trzeba albo podać esencję w czajniczku, a wrzątek w dzbanku albo gotową mocną herbatę w dzbanku i wrzątek w drugim dzbanku (dla ewentualnego rozcieńczenia). Przy tej pierwszej wersji ma miejsce, jak łatwo zauważyć, większa możliwość manewru.

 

26.11.2008. Anna W.: Mam do Pana pytanie, a mianowicie na ulicy, w telewizji widzę osoby, które okulary przeciwsłoneczne noszą na głowie (tak jak opaski) ja je zdejmuje i chowam je do torebki jak ich nie używam, wyszłam założenie, że oczy mam w innym miejscu, a nie na czubku głowy. Czy takie zachowanie tzn. okulary na głowie jest dopuszczalne? Bardzo proszę o udzielenie mi odpowiedzi?

 

Jeżeli taką osoba jest mężczyzna to jest to błąd. Powinien okulary schować i to w żadnym wypadku do kieszonki marynarki na piersi. Kobieta może jednak w pewnych wypadkach nosić okulary przeciwsłoneczne na głowie, a mianowicie wtedy, gdy są one ozdobne i stosowane jako ozdoba. Gdy okulary są bowiem ozdobne zaliczamy je do biżuterii i wolno nam ozdabiać nimi twarz w pomieszczeniu zamkniętym oraz głowę w każdych warunkach. Proszę też zajrzeć do rubryki „Mowa ciała i zmiana miejsca”, do materiału „Zdejmowanie okularów przeciwsłonecznych”.

 

25.11.2008. Piotr Sz.: Pragnę zadać Panu nurtujące mnie pytania: 1.Czy na końcu zaproszenia na uroczystość pierwszokomunijną, imieninową, urodzinową lub inną należy napisać miejscowość wraz z datą?; 2.Jaką podkoszulkę (na ramiączkach, z krótkimi rękawami czy z długimi) należy nosić pod koszulą podczas uroczystości wieczornej?; 3.Który z panów jest wyżej w precedencji jeżeli są w tym samym wieku: a) pan, który jest lekarzem medycyny czy b)pan, który jest doktorem nauk humanistycznych?

 

Odpowiedź na pytanie 1: Nie. Odpowiedź na pytanie 2: W takim wypadku nie zakładamy podkoszulki. Odpowiedź na pytanie 3: Są sobie równi. Witając się z nimi podajemy w pierwszym rzędzie rękę temu, który stoi najbliżej. Przy stole usadzamy ich według procedencji alfabetycznej. Tak wiec np. lekarz nazywa się Malinowski, ten drugi Ziembiński. Lekarz jest na „M”, ten drugi na „Z”. Lekarz zajmuje miejsce lepsze.

 

24.11. 2008. Katarzyna Sz.: Mam do Pana pytanie związane etykietą studiów. Wkrótce będę bronić swojej pracy magisterskiej. W komisji zasiądą 2 panie (recenzentka i przewodnicząca komisji) i 1 mężczyzna, mój promotor. Domyślam się, że na koniec powinnam paniom wręczyć po bukiecie kwiatów. Czy to samo powinnam uczynić w stosunku do promotora? Spotkałam się z różnymi opiniami na ten temat.

 


Wszystko zależy od lokalnych obyczajów. Najlepiej więc skonsultować się z tymi, którzy już się bronili. Najważniejsza osoba dla Pani jest tu oczywiście promotor. To on włożył najwięcej pracy i to on, w istocie, ręczy za Panią głową dopuszczając Panią do obrony. Savoir vivre zezwala na wręczenie przez kobietę kwiatów mężczyźnie jako dowodu wdzięczności. Z tego, co wiem istnieje dość powszechny w Polsce obyczaj dawania promotorowi kwiatów po obronie. Niektórzy obdarowują też swoich promotorów różnymi prezentami pragnąc wyrazić swoją wielka wdzięczność. To może być pudełko czekoladek, ale i coś droższego. Wszystko zależy od zamożności portfela magistranta i stopnia jego wdzięczności.



23.11. 2008. Celineczka: Po pierwsze dziękuję za wyczerpującą odpowiedź. Nadal jednak nie mogę zgodzić się z tymi tezami zgodzić.



"Pouczanie innych bez uprawnień jest to niegrzeczne i pozbawione taktu wtrącanie się w cudze sprawy. Wyobrazi Pani sobie taką sytuację. W senacie jest miejsce przeznaczone dla palących i tam pali pięciu senatorów-profesorów po sześćdziesiątce. Przychodzi kobieta 20 lat i ich poucza. Jak to określić?"



Bardzo jaskrawa sytuacja. Wątpię, aby ktoś chodził po salach i szukał palących, aby tylko im powiedzieć co o tym sądzi. Takie zwracanie uwagi faktycznie jest niegrzeczne. Podobnie jak siadanie w ławie senackiej obok osoby niepalącej w brzydko pachnącej papierosami odzieżą (podobnie jak zbyt mocne perfumy itd.) i podobnie jak wymaganie przez tegoż senatora od tejże 20-letniej niepalącej Pani ustąpienia miejsca w autobusie. Z całą pewnością mogłaby mu nie ustępować tego miejsca - dlaczego dbać o zdrowie kogoś, kto sam o nie nie dba.

" Jeśli nie znoszą dymu chodzą do lokali tylko dla niepalących. " Tych lokali często jest zbyt mało, aby móc dokonać takiego wyboru.

"Idzie Pani na przyjęcie do prywatnego domu. Przy deserze gospodarze podają popielniczki i proponują palaczom palenie. Może być tak, że są to tylko dwie (na 20 osób) osoby: 70-letni profesor uniwersytetu i starsza pani dyrektor dużej instytucji. Pozwolenie na palenie jest znakiem szacunku dla tych gości i tworzeniem im komfortowych warunków(...). I jednocześnie wyrazem braku szacunku dla niepalących. Proszę mi wierzyć, nie jestem osobą nawiedzoną i "znoszę" chwile gdy raz na czas ktoś zapali. Nie o takich sytuacjach jednak mówię. Gdy pomieszczenie byłoby małe Ci szanowni Państwo mogliby go jednak w całości zadymić. Oczywiście opuściłabym takie miejsce ( nie ręczę jednak, że nie zaczęłabym się wcześniej krztusić - to odruch niezależny ode mnie).

"I jeszcze jedno. A propos zdrowia. Palącemu może bardzo zaszkodzić na zdrowiu Pani uwaga i domaganie się przez Panią by nie palił. Trzeba szanować cudze nerwy. Podstawowa zasada savoir vivre mówi nie czyń drugiemu przykrości. Czy wzięła to Pani pod uwagę? Czy nie lepiej i kulturalniej z uśmiechem usunąć się z miejsca, gdzie wolno palić?"

Jasne. A palacze niszczą i moje nerwy i moje zdrowie. To palacz powinien odsunąć się od grupy ludzi w celu zapalenia, a nie grupa ludzi od niego, choćby ze względów praktycznych

Wg mnie osoby palące w miejscach typu kawiarnia, powinny mimo wszystko ograniczyć palenie. Zachęcam do opracowań , w których można znaleźć stosunek miejsc dla palących do niepalących. W moim mieście może 3 % lokali jest przeznaczonych tylko dla niepalących. Właśnie dlatego palacze powinni wykazać się odrobiną kultury i mieć na względzie fakt, iż są póki co grupą w tej kwestii uprzywilejowaną. Osoby kulturalne nie potrzebują zasad prawnych , aby wyczuć od jakiego momentu ich zachowanie staje się uciążliwe dla innych. Nie wiem czy miał Pan przyjemność być w jakimkolwiek Pubie /dyskotece w piątkowy lub sobotni wieczór . Zachęcam celem zweryfikowania poglądów w tej kwestii. Jeśli Palacze muszą palić, to OK, ale niech to przynajmniej robią w mniejszym natężeniu.


Odpowiedzi na wiele pani pytań zawartych w nowym Pani liście są już w materiałach opublikowanych w rubryce "Palenie".

Sądzę, że coraz bardziej zbliżamy się do uzgodnienia poglądów.

Powiedzmy to tak. Nie przeczę oczywiście, ze wśród palaczy jest niemało ludzi niekulturalnych i takich, którzy nie myślą o dobru innych.

Jasne, że palacze powinni brać pod uwagę niepalących (i odwrotnie). To jednak oni sami z siebie powinni takie decyzje podejmować.

Myślę, że po zastanowieniu skoryguje Pani dwa swoje sądy.

Nie można twierdzić, że nie będziemy dbali o zdrowie tego, kto sam nie dba o swoje zdrowie.

Jeżeli odnosimy się do kogoś pozytywnie (a więc w taki czy inny sposób go kochamy) zawsze dbamy o jego zdrowie (nigdy jednak wbrew jego woli).

Pisze Pani: "I jednocześnie wyrazem braku szacunku dla niepalących. Proszę mi wierzyć, nie jestem osobą nawiedzoną i "znoszę" chwile gdy raz na czas ktoś zapali. Nie o takich sytuacjach jednak mówię. Gdy pomieszczenie byłoby małe Ci szanowni Państwo mogliby go jednak w całości zadymić. Oczywiście opuściłabym takie miejsce ( nie ręczę jednak, że nie zaczęłabym się wcześniej krztusić - to odruch niezależny ode mnie)".

Nie ma tu mowy o braku szacunku. To jest precedencja. Zasady pierwszeństwa obowiązują wszędzie. Wszędzie jest ktoś ważniejszy i mniej ważny. wszędzie są VIP-y. W domu są nimi: babcia, mama, ojciec. W pracy szef, w życiu towarzyskim osoby starsze, utytułowane, goście honorowi. Ci mniej ważni ustępują miejsca ważniejszym (dlatego podałem przykład profesorów i senatorów będących ponadto ludźmi starszymi) i już. Jeśli nie chcą ustąpić tego miejsca, to łamią zasady. Ustępujemy miejsca w autobusie osobie starszej i jeśli tego nie robimy żadne tłumaczenia nie pomogą. To my łamiemy zasady.

Pisze Pani: "Jasne. A palacze niszczą i moje nerwy i moje zdrowie. To palacz powinien odsunąć się od grupy ludzi w celu zapalenia, a nie grupa ludzi od niego, choćby ze względów praktycznych".

To nie jest żaden argument. Fakt, że ktoś mnie okradł nie uprawnia mnie do okradzenia go. Nie można tłumaczyć swojego nagannego postępowania faktem, że ktoś zachował się nagannie. On jest nie w porządku. Ja mam być w porządku. Ktoś jest wobec człowieka kulturalnego niegrzeczny, wręcz chamski, a człowiek kulturalny jest zawsze kulturalny i grzeczny, także wobec tego, kto go obraża.

Naszym obowiązkiem jest wypełnianie naszych obowiązków, a nie egzekwowanie wypełniania obowiązków przez innych.

23.11. 2008. Krzysztof z Kamienia Pomorskiego: Idę ze znajomymi do eleganckiej restauracji na kolację. Czy mogę zabrać brązowy portfel do czarnego garnituru?

Wszystkie dodatki powinny być najwyższej jakości i pasować również kolorystycznie do ubioru. Niech Pan sobie sprawi czarny skórzany portfel.

22.11.2008. Joanna: Jestem w pracy i do pokoju wchodzą po kolei moi współpracownicy i przełożeni, sami mężczyźni i następuje powitanie. Czy powinnam wstać, gdy witają się ze mną przełożeni czy też fakt, że jestem kobietą zwalnia mnie z tego obowiązku?

W pracy obowiązuje inna etykieta, etykieta, którą dziś nazywa się najczęściej etykietą biznesu. W jej ramach nie rozróżnia się starszych i młodszych, kobiet i mężczyzn, tylko podwładnych i przełożonych. Etykieta ta nakazuje pani wstawać, gdy wita się z panią każdy pracownik, nawet pani podwładny.

22.11.2008. Henryk ze Zgierza: Wiem, że mankiety koszuli powinny wystawać spod marynarki. Nie wiem jednak na ile powinny wystawać.

To zależy od rodzaju koszuli. Jeżeli mankiety są zwykłe powinny wystawać jeden centymetr, a jeśli są podwójne, zapinane na spinki, muszą wystawać dwa centymetry.

21.11. 2008. Celineczka: Piszę do Pana odnośnie artykułu dot. palenia papierosów , znalezionego na stronie http://www.savoir-vivre.com.pl. Z przykrością muszę stwierdzić, iż ten artykuł jest niestety bardzo stronniczy. Mówi Pan , że przy braku wolnych miejsc niepalący musi pogodzić się z tym ,że reszta będzie palić. Lecz wyobraźmy sobie sytuację, ze 3 osoby w 1 momencie zapalają papierosa, a ta 4 nie będąc do tego przyzwyczajona, jest skazana na katusze i nieprzyjemny zapach ubrań po podróży ( a co jeśli np. ma rozmowę o pracę po niej?) Wg mnie, właśnie tego wymaga savoir- vivre, aby np. mieć na względzie zdrowie innych. Nie chodzi tutaj przecież tylko o nieprzyjemny zapach! Moja intuicja podpowiada mi , ze w momencie gdy ktoś zwróci palaczowi uprzejmie uwagę ( a przecież tak też sie dzieje) nawet w wagonie, przeznaczonym dla palących, to właśnie kultura wymaga, by nie palić przy takiej osobie...

Nie znalazłam również odpowiedzi na pytanie : co jeśli w danym miejscu nie ma podziału na palących i niepalących? Jakie nakazy dyktuje savoir - vivre? Akceptować palaczy czy niepalących. Bo wg mnie tworzenie kłębów dymu w kawiarni , utrudniających innym oddychanie, sprawiających ,że pieką ich oczy, na pewno nie należy do zachowań kulturalnych!


Przeczytała Pani artykuł w rubryce „Palenie” pt. „Obowiązki niepalących wobec palaczy”. Nie piszę tam o obowiązkach palaczy. O tym będzie oddzielny materiał, który niedługo się ukaże na stronie. Mój artykuł nie może być określony jako stronniczy, ponieważ nie przedstawia on moich osobistych poglądów tylko zasady savoir vivre i etykiety regulujące te sprawy. Zacytowałem w swoim materiale fragment rozdziału książki dotyczącej savoir vivre znanego polskiego dyplomaty Z. Demickiego. Czy on też jest stronniczy? Zacytuje jeszcze w oddzielnym materiale inne publikacje dotyczących savoir vivre, które ujmują ten problem.

Według savoir vivre każdy człowiek ma pewne obowiązki wobec drugiego człowieka, nie tylko zatem palący wobec niepalącego, ale również niepalący wobec palącego. Poza tym savoir vivre nakazuje szacunek dla prawa. Palący, gdy wsiądzie do pociągu do przedziału dla niepalących nie może palić. Jeśli w przedziale dla niepalących będzie 5 palących i jeden niepalący i tak nie mogą oni palić. Ta zasada obowiązuje i odwrotnie. Jeśli niepalący wsiądzie do przedziału dla palących nie może wymagać by inni nie palili. Jeśli dym mu przeszkadza może najwyżej opuścić przedział. Dziś w pociągu jest zaledwie kilka przedziałów dla palących (jeśli w ogóle są), a 90% przedziałów jest dla niepalących i tam jest miejsce dla niepalących. Jeśli komuś nie udało się kupić biletów w przedziale dla niepalących, bo taki był tłok w pociągu, to jego wina, że kupował bilety tak późno. Nie może kupić biletu w miejscu dla palących i domagać się niepalenia. Musi jechać innym pociągiem lub stać na korytarzu. Trochę szacunku dla innych i respektowania ich praw i potrzeb.

Uwagę palaczowi można zwrócić tylko wtedy, gdy pali on tam, gdzie palić nie wolno. Należy go wtedy jednak tylko poinformować w sposób mniej więcej taki: „czy zwrócił Pan uwagę na to, ze w tym miejscu palenie jest zabronione”. Jeśli nie zareaguje na nasza uwagę należy poinformować osoby kompetentne (w pociągu będzie to konduktor, w restauracji kelner). Nikt nam nie dał uprawnień do pouczeń. Takie uprawnienia ma policja, straż miejska, koduktor w pociągu czy kelner w restauracji. Nikt nie ma prawa robić żadnych uwag nieznanym ludziom. Pouczanie innych bez uprawnień jest to niegrzeczne i pozbawione taktu wtrącanie się w cudze sprawy. Wyobrazi Pani sobie taką sytuację. W senacie jest miejsce przeznaczone dla palących i tam pali pięciu senatorów-profesorów po sześćdziesiątce. Przychodzi kobieta 20 lat i ich poucza. Jak to określić?

Jeżeli dany lokal jest tylko dla niepalących ludzie palący go odwiedzający nie palą.. Tam gdzie jest miejsce dla palących mogą wejść niepalący, ale nie muszą. Nie mogą wchodząc w takie miejsce dyktować swoich warunków. Jeśli nie znoszą dymu chodzą do lokali tylko dla niepalących.

W jakich sytuacjach palacz jest zobowiązany rezygnować z palenia?

Tam, oczywiście, gdzie jest zakaz i wszędzie tam, gdzie wolno palić, ale znajdują się tam niepalący, którzy tego pomieszczenia nie mogą w żaden sposób opuścić (takich miejsc i sytuacji w dzisiejszym świecie w zasadzie już nie ma; to się może zdarzyć raz na milion).

Palacz może oczywiście okazać komuś szczególny szacunek rezygnując z palenia, ale to jest jego i tylko jego decyzja i nie ma obowiązku jej podjąć.

Tu przykład. Idzie Pani na przyjęcie do prywatnego domu. Przy deserze gospodarze podają popielniczki i proponują palaczom palenie. Może być tak, że są to tylko dwie (na 20 osób) osoby: 70-letni profesor uniwersytetu i starsza pani – dyrektor dużej instytucji. Pozwolenie na palenie jest znakiem szacunku dla tych gości i tworzeniem im komfortowych warunków. Inni goście niepalący muszą uszanować wolę gospodarzy i tych gości, którzy wyciągną papierosy. Jeśli będzie tam np. Pani (zakładam, że Pani dymu papierosowego nie toleruje) może Pani opuścić przyjęcie w tym momencie, ale nie radziłbym robić uwag o szkodliwości palenia czy domagać się, aby ci goście nie palili. To byłby skrajny nietakt, największa możliwa gafa. Opuszczając pomieszczenie może więc Pani powiedzieć z uśmiechem „na mnie już czas” lub „przepraszam wszystkich bardzo, ale mam ważną sprawę”.

Podsumowując i upraszczając. Palacze mogą zrezygnować z bywania w miejscach (również w prywatnych domach), gdzie nie pozwala im się palić. Niepalący mogą zrezygnować z bywania w miejscach, gdzie się pali (również w tych domach, gdzie się pali lub pozwala na palenie).

Może Pani dla uproszczenia potraktować miejsca, gdzie wolno palić jako miejsca, do których wstęp dla nie palących jest zabroniony. (na drzwiach do przedziału w pociągu czy na wejściu do kawiarni jest informacji albo „Dla niepalących” albo „Dla palących”; nie ma informacji typu” Dla palących i niepalących”). Inaczej mówiąc niepalący muszą zaakceptować prawa obowiązujące w miejscach przeznaczonych dla palących.

Palacze lub osoby tolerujące palaczy mogą zrezygnować z zapraszania do domu niepalących, którzy nie tolerują dymu lub powinni informować te osoby, że u nich w domu się pali. Niepalący mogą zrezygnować z zapraszania do siebie palaczy. Nie powinni im jednak mówić np. „zapraszam Pana Senatora do siebie na przyjęcie trwające 5 godzin, ale nie pozwolę Panu zapalić papierosa”, albo „będzie Pan Senator musiał palić na klatce schodowej”. To byłoby wielkim nietaktem. Dodajmy, że savoir vivre nakazuje traktować z równym szacunkiem każdego gościa, również np. robotnika. Nieważne więc czy ktoś jest senatorem, profesorem czy robotnikiem. Musimy go potraktować tak samo.

Ludzi mamy przyjmować takimi jakimi są albo ich przyjmujemy albo odrzucamy, ale ich nie pouczamy. Nikt nie dał nam prawa do bycia inkwizytorem w życiu społecznym i towarzyskim. Nikt nie ma takiego prawa.

Jedne z najważniejszych cnót człowieka szlachetnego, dobrze wychowanego to, dodajmy, życzliwość i wyrozumiałość

I jeszcze jedno. A propos zdrowia. Palącemu może bardzo zaszkodzić na zdrowiu Pani uwaga i domaganie się przez Panią by nie palił. Trzeba szanować cudze nerwy. Podstawowa zasada savoir vivre mówi nie czyń drugiemu przykrości. Czy wzięła to Pani pod uwagę? Czy nie lepiej i kulturalniej z uśmiechem usunąć się z miejsca, gdzie wolno palić?

21.11.20008. Roman: Zaprosiłem dziewczynę do kawiarni na herbatę. Podali ją w szklankach. Dziewczyna powiedziała, że to kiepska kawiarnia, bo nie znają podstawowych zasad serwowania herbaty. Herbatę można podawać tylko w filiżankach. Czy miała rację?

Miała. Szklanki służą tylko do podawania zimnych napojów. To prawda, że jest u nas obyczaj picia herbaty w szklankach. Są to wpływy rosyjskie. Ma całym świecie podaje się ja w filiżankach. A tak przy okazji. Koleżanka popełniła gafę. Nie krytykuje się obsługi, jakości napojów i potraw, sposobu ich serwowania itp. w lokalu, do którego zostało się przez kogoś zaproszonym, bo ta krytyka uderza w tego kto zaprosił.

20.11.2008. Maria: Babcia mi powiedziała, ze kiedyś uczono dzieci prawidłowej postawy przy stole wkładając im książki pod pachy i kładąc książkę na głowę. Spróbowałam. Niemożliwością jest jeść w takiej pozycji.

I tu się Pani myli. Trzeba tylko po prostu dużo ćwiczyć. Potem już bez kłopotu nie robimy tzw. skrzydełek, a zatem mamy łokcie przyciśnięte do boków i nie trącamy nimi sąsiadów i nie wsadzamy nosa w talerz tylko patrzymy dumnie przed siebie czyli na osoby siedzące naprzeciwko nas. Ćwicząc taką postawę wyrabiamy sobie nadgarstki, co powoduje, że operujemy sprawnie sztućcami nie odrywając ramion od boków. Tak przy okazji. Gdy nie jemy powinniśmy nadgarstki trzymać na krawędzi stołu.

19.11.2008. Jagoda: Czy wizytówki służą tylko do przedstawiania. W jakich innych sytuacjach może je, ewentualnie, użyć?

Wizytówki nie służą tylko do przedstawiania się, czy przekazywania komuś naszych danych adresowych. Używamy ich również w innych celach – do przesłania krótkiej wiadomości lub przekazania podziękowań czy życzeń wyrażonych dodatkowo, oprócz tych, które przekazaliśmy ustnie, telefonicznie lub pisemnie. Skreślamy wtedy na niej adres, czego wymaga etykieta i co oznacza, że staje się ona formą korespondencji. Wiadomość musi być z założenia bardzo krótka. Piszemy ją tylko odręcznie zaczynając od miejsca pod naszym nazwiskiem i, ewentualnie kończąc na drugiej stronie. Nigdy jej nie podpisujemy. Nigdy w ten sposób nie składamy kondolencji. Nie może to być również jedyna forma życzeń.

19.11.2008. Maciek: Będę z szefem na spotkaniu z przedstawicielami dużej, poważnej firmy. Wiem jak mam się ubrać. Mam wątpliwości, co do tego jaki powinien mieć przy sobie długopis i gdzie go trzymać.

Jak napisałem odpowiadając na poprzednie pytanie wszystkie dodatki powinny być najwyższej jakości i pasować również kolorystycznie do ubioru. Dotyczy to również długopisu. Najlepiej chyba, gdy będzie srebrny (złoty jest zbyt krzykliwy). Należy pamiętać, że najszlachetniejsze, najbardziej eleganckie będzie tu pióro. Tylko nim powinniśmy podpisywać wszelkie dokumenty.

18.11.2008. Zofia z Pabianic: Jakie kolory należy pomijać w ubraniach bardziej oficjalnych?

Specjaliści są tu wyjątkowo zgodni: róż, fiolet, zdecydowany brąz. Róż i fiolet, szczególnie w swoich wersjach krzykliwych wskazują na to, ze człowiek jest niepoważny i niedojrzały, nawet pozbawiony ogłady. Brąz, szczególnie, gdy staje się kolorem całego ubrania wywołuje wpływa na spadek autorytetu. Osoby w brązowych ubraniach, jak wskazują na to badania, są lekceważone. Okazuje się, że jest to wywołane pewnymi czynnikami tkwiącymi gdzieś głęboko w europejskiej świadomości – kiedyś na brązowo ubierano służbę. Generalnie rzecz biorąc, należy też odrzucić wszelkie ostre, zdecydowane kolory. Upatruje się w nich często prostactwa. Kolory powinny być wyciszone, pastelowe. Pamiętajmy, że podstawowa cecha kultury i elegancji to skromność.

18.11.2008.Jacek: Czy do wizytowego garnituru mogę założyć koszulę, której kołnierzyk jest zapinany na guziczki?

Nie. Taka kołnierzyk to amerykański praktyczny wymysł, aby się krawat nie przesuwał. Koszula z takim kołnierzykiem może być używana najwyżej do garnituru sportowego koordynowanego. Najlepiej jednak używać jej tylko do strojów weekendowych.

17.11.2008. Zbigniew z Radomia: Byłem w kawiarni z dziewczyną. Zamówiliśmy kawę i ciastka. Kolega ze szkoły, który ma teraz na studiach wykłady z etykiety wyśmiał mnie, gdy się o tym dowiedział twierdząc, że do kawy ciastek się nie zamawia. Czy miał rację?

Miał. Kawa jest napojem, w którym mamy się rozsmakowywać. Ciastka zabijają jej smak. Z tego powodu etykieta nakazuje, by zamawiać do niej tylko kruche ciasteczka i czekoladki. Jeśli mieliście ochotę na ciastka powinniście najpierw je zamówić, zjeść, a potem zamówić kawę.

16.11.2008. Zenon: Rozmawiałem z kolegą. On zaczął rozmowę i wyznaczył jej temat. Gdy wygłaszałem swoje kwestie odnosiłem wrażenie, ze mnie nie słucha. Bawił się kluczykami do samochodu, patrzył po ścianach. Zrobiło mi się przykro i zakończyłem nasze spotkanie. Czy jestem przewrażliwiony?

Nie powiedziałbym. Zareagował Pan w sposób naturalny. Kolega złamał zasady savoir vivre, czego skutek był taki, że jego zachowanie, czy chciał tego czy nie, sygnalizowało lekceważenie i brak zainteresowania dla tego co Pan mówi. Istotnym elementem rozmowy towarzyskiej, co podkreśla wiele podręczników savoir vivre jest tzw. aktywne słuchanie. Nakazuje jej etykieta. Polega ono na tym, że w czasie rozmowy jesteśmy skupieni na wypowiadającej się osobie, a to znaczy, że patrzymy się na nią, przede wszystkim patrzymy na jej twarz (niekoniecznie cały czas w oczy, bo to mogłoby ją wprowadzić w zakłopotanie) i nie wykonujemy żadnych czynności (nie jemy, nie pijemy. Nie bawimy się żadnymi przedmiotami). Istotnym elementem aktywnego słuchania jest powtarzanie w skrócie tego, co mówi rozmówca zakończone pytaniami dotyczącymi tego czy dobrze go zrozumieliśmy oraz zadawanie pytań pomocniczych zmierzających do wyjaśnienia i pogłębienia tematu i podtrzymujących rozmowę.

15. 11. 2008. Marek: Mam dwadzieścia lat. Bardzo lubię krawaty skórzane i wełniane. One są takie „młodzieżowe”. Czy jednak można je nosić do każdego garnituru?

Absolutnie nie. Są stosowne tylko do ubiorów weekendowych. Może więc Pan założyć taki krawat jak będzie się pana wybierał, ale to dopiero w 2009 r., na przyjęcie w ogrodzie.

Tomasz W.: Ponieważ planuję kupić białą koszulę, a chodzi mi o to żeby była odpowiednia na wigilię, urodziny i imieniny narzeczonej i Wielkanoc, chciałem się zapytać czy wypada na te uroczystości kupować tego rodzaju koszulę na spinki czy raczej należy w guziki? Ponieważ słyszałem, że białe koszule na spinki ubiera się na sylwestra i do ślubu, czy to prawda? (chodzi mi też w tym wypadku o sam ubiór koszuli bez marynarki).

Biała koszula, która ma mankiety zapinane na spinki, nie ma kieszonki na piersi i jej guziki z przodu nie są widoczne jest koszulą wizytową, którą zakładamy do garnituru wizytowego (szarego) i do garnituru wieczorowego (czarnego). Do tej koszuli powinniśmy (ale nie jest to obecnie konieczne) dostosować chusteczkę w kieszeni marynarki na piersi. Powinna być biała. Jej układ może być dowolny. Koszula ta pasuje na wszystkie wymienione przez Pana okazje.

Zofia z Gdyni: Mam 190 cm wzrostu, a mój chłopak 165 cm. Gdy pada deszcz upiera się, by nieść parasol twierdząc, że to mężczyzna powinien go trzymać. Strasznie go to meczy, a poza tym wciąż uderza mnie parasolem w głowę i w konsekwencji jestem zmoczona. Czy jego upór ma uzasadnienie we wskazaniach savoir vivre`u?

Nie ma. Obowiązkiem mężczyzny jest nieść parasol, ale tylko wtedy, gdy jest wyższy, oboje są tego samego wzrostu lub partnerka jest odrobinę wyższa od niego. Gdy ona jest, tak jak Pani, o wiele wyższa on powinien przekazać jej parasol. Zasady savoir vivre są zawsze logiczne, a ich celem jest dobro i wygoda człowieka, w pierwszym rzędzie kobiety. Nie może zatem być tak, że trzymając się reguł savoir vivre mężczyzna naraża kobietę na dyskomfort i przykrości.

Marek: Wiem, że obowiązuje zasada, iż wychodzący przez drzwi mają pierwszeństwo. Czy jednak obowiązuje ona w każdym przypadku? Wychodzę np. ze sklepu, a do jego drzwi zbliża się starsza pani. Czy jednak nie powinien jej przepuścić?

Powinien Pan. Żadna ze szczegółowych zasad savoir vivre nie jest sztywna i jest racjonalna. Przepuszczamy wychodzących, bo oni robią dla nas miejsce w danym pomieszczeniu. To jest logiczne. Oprócz tego jest jednak coś takiego jak np. szacunek i coś takiego jak np. życzliwość. Starszą panią przepuszczamy z szacunku, a mężczyznę naszego równolatka, który właśnie wkracza do sklepu, gdy my go opuszczamy możemy przepuścić z życzliwości. Nigdy za mało grzeczności.

Jadwiga: Mój mąż zakłada skarpetki do sandałów. Przyjaciółka zwróciła mi uwagę, że to jest niezgodne z zasadami savoir vivre. Czy miała rację?

Miała. Nie wolno zakładać skarpetek do sandałów. Jeżeli nam zimno w stopy załóżmy obuwie kryte.

Maria: Pojechaliśmy całą grupą nad morze. Wieczorem poszliśmy do restauracji na kolację. Mąż siostry założył krótką koszulę i krawat. Wydaje mi się, że to nie jest w dobrym tonie?

Nie wolno nosić krawata do koszuli z krótkim rękawem. Tak przy okazji. Nie wolno też zakładać koszuli z krótkim rękawem do marynarki.

Zygmunt: Pojechaliśmy z żoną do pensjonatu w górach. Poznaliśmy tam bardzo miłe małżeństwo. Jedna rzecz jednak irytowała nas w ich zachowaniu. Oboje cały czas chodzili w ciemnych okularach. Nie zdejmowali ich nawet w lokalach gastronomicznych. Czułem się jak w towarzystwie agentów CIA. Szczególnie drażniące to było podczas rozmowy. Nie potrafię rozmawiać z człowiekiem, gdy nie widzę jego oczu. Czy nie należy zdejmować okularów przynajmniej podczas rozmowy z kimś?

W każdej cywilizacji ukrywanie oczu, uciekanie ze wzrokiem jest traktowane negatywnie nie tyle jako coś obraźliwego, ale jako znak braku szczerości. Stąd też i zasady savoir vivre`u nakazują zdejmować ciemne okulary podczas rozmowy z kimś, ale również w pomieszczeniach, a nawet wtedy, gdy znajdujemy się na terenie odkrytym, ale przynależnym jakoś do pomieszczeń zamkniętych (np. w ogródku kawiarni). Specjaliści od etykiety twierdzą, że kobieta może w jednym wypadku przebywać w pomieszczeniach zamkniętych i rozmawiać z innymi pozostając w ciemnych okularach: gdy założyła je nie jako ochronę przed słońcem, ale jako ozdobę. Pojawiają się tu jednak dwa problemy. Po pierwsze, jak taki wypadek odróżnić. Po drugie, zawsze jest ważna kwestia odczuć drugiej osoby u to należy brać pod uwagę. A ta druga osoba może to odebrać negatywnie i uznać, że ma do czynienia z człowiekiem źle wychowanym.

Krystyna: Czy to prawda, ze savoir vivre nakazuje jeść chleb tylko w ten sposób, ze odrywa się palcami od kromki małe kawałki i wkłada je do ust? Czy to oznacza, że nie można jeść chleba z masłem i nie można jeść kanapek? Niemożliwe.

Chleb jemy tylko w opisany przez panią sposób. Z koszyka z pieczywem bierzemy go specjalnym widelcem, który się obok niego lub w nim znajduje i przenosimy go na mały talerzyk, który powinien znajdować się z naszej prawej strony. Na ten talerzyk przenosimy też specjalnym nożem masło. Masłem tym smarujemy nożem od masła te małe oderwane przez nas od kromki kawałki chleba. Kanapki to rzadkie zjawisko w świecie savoir vivre`u. Pojawiają się tylko niekiedy, gdy podaje się herbatę i na niektórych, mniej uroczystych, raczej „roboczych” i „szybkich” przyjęciach. Powinny być tak malutkie, by można je było zjeść na jedne raz. Jeżeli są większe dzielimy je widelcem, a gdy maja skórkę zjadamy je posługując się widelcem i nożem.

Zbigniew: Zawsze uważałem, że lepiej mi w wąskim krawacie. Teraz takie bardzo trudno dostać. We wszystkich sklepach są tylko wielkie i szerokie. A poza tym żona się ze mnie śmieje, ze jestem niemodny. Czy naprawdę nie mogę dziś założyć wąskiego krawata? Czy savoir vivre coś na ten temat mówi?

W świetle savoir vivre mężczyzna ma przede wszystkim wyglądać elegancko. Jego ubiór ma nie tylko sprostać etykiecie, ale również pasować do jego sylwetki, postury, wagi czy nadwagi), typu urody itp. Mężczyzna elegancki nie może wyglądać kuriozalnie. Ubiera się zatem zgodnie z modą wtedy, gdy ta moda odpowiada jego parametrom, wiekowi itd. Tak więc np. mężczyźni niscy i otyli nie powinni nosić marynarek dwurzędowych. Dobierając zaś marynarkę jednorzędową powinni jej szukać tylko pośród tych, które zapinają się na dwa guziki, bo w takiej wyglądają najlepiej. Jeśli więc modne są marynarki dwurzędowe lub jednorzędowe zapinane na trzy czy cztery guziki takiej modzie nie powinni hołdować. Duże, szerokie krawaty są dobre dla dużych mężczyzn. Mężczyzna mały i chudy powinien założyć krawat węższy. Nie oznacza to jednak, ze może być on wąziutki jak paseczek. Takie krawaty są stosowne tylko do strojów sportowych i weekendowych.

Regina: Gdy widzę kogoś żującego gumę krew mnie zalewa, a żuje ją coraz więcej ludzi i to już nie tylko młodzi. Czy są w ogóle okoliczności, w których savoir vivre pozwala żuć gumę?

Nie ma. Gumę możemy żuć będąc w miejscach publicznych tam, gdzie używamy wykałaczek – w toalecie. Nie jest to dobre miejsce do rozsmakowania się tym amerykańskim przysmakiem. Jeżeli ktoś jednak lubi żuć gumę niech poczeka z tym aż do powrotu do domu. Gdy zamknie drzwi na cztery spusty, spuści żaluzje i zgasi światło może żuć do woli.

Maciej z Berlina: Czy w eleganckim towarzystwie można wycierać nos czy usta papierową chusteczką jednorazową?

Nie można. Elegancja to miedzy innymi najwyższa jakość, a więc w żadnym wypadku nie siermieżność. Jednorazowe papierowe chusteczki to ta sama kategoria co plastikowe kubeczki czy widelczyki. Nos czy usta wycieramy w towarzystwie w bawełnianą chusteczkę, którą złożoną, czystą i wypracowaną wyjmujemy w wypadku mężczyzn z lewej kieszeni spodni, w wypadku kobiet z torebki. Chusteczek jednorazowych możemy używać, gdy nikt nas nie widzi.

Bronisław: A co Pan powie na plastikowe kwiaty w domu? Są bardzo praktyczne. W sprzedaży jest już coraz więcej bardzo estetycznych propozycji.

To nie zmienia faktu, że są sztuczne. To, co sztuczne jest fałszywe i jest z założenia namiastką. Sygnalizuje zatem lekceważenie i obniżanie, również kulturowo, lotów. Lepiej więc na stole nie stawiać żadnych kwiatów, albo, gdy brakuje nam pieniędzy, a jest sezon na kwiaty, dekorować go polnymi bukietami choćby z rumianków i traw.

Irena z Krakowa: Mąż przyprowadził do domu koleżankę z pracy. Gdy otwierałam im drzwi prowadzili dyskusję na jakiś służbowy temat. Rozmowę tę kontynuowali w pokoju popijając herbatę, a ja siedziałam jak kołek i milczałam nie wiedząc o co chodzi. W pewnym momencie miałam dość tej sytuacji i wyszłam do kuchni. Potem mąż miał do mnie o to pretensje. Co Pan na to?

Tak mąż jak i jego koleżanka popełnili z punktu widzenia savoir vivre wielki błąd. W żadnym wypadku nie wolno prowadzić rozmowy na taki temat, który byłby obcy, niezrozumiały i nieciekawy choćby dla jednej z obecnych osób. Jeśli więc dwie osoby prowadzą rozmowę na jakiś temat „specjalistyczny” czy służbowy i dołączy do nich trzecia osoba powinny natychmiast swoją rozmowę zakończyć ewentualnie umawiając się na jej kontynuowanie w innym miejscu i okolicznościach i podjąć rozmowę na temat, który interesowałby wszystkie obecne osoby. Pani reakcja była prawidłowa. Mąż powinien przyjść do kuchni przeprosić panią i po pani powrocie do stołu podjąć taką rozmowę, że wszyscy wzięliby w niej udział.